|

Podążając szlakiem pałaców i dworów powiatu wągrowieckiego kierujemy się tym razem do Żabiczyna, położonego ok. 7 km na północ od Mieściska. Miejscowość ta swoje złote czasy przeżywała w epoce JANTA-POŁCZYŃSKICH. Niestety, zacierają się ślady zarówno po - niegdyś - pięknym dworze o charakterze romantyczno - eklektycznym, jak i po byłych, wybitnych właścicielach Żabiczyna. Dlatego przypomnimy pierwotny wygląd posiadłości oraz postaramy się przywrócić pamięć o rodzinie, która wyjątkowo boleśnie odczuła powojenne rządy władzy ludowej.
Najstarsze zapiski mówiące o Żabiczynie wspominają rycerskie dobra oraz historię zapewne niezbyt gospodarnego, ale pobożnego Świętosława, który na początku XIII wieku sprzedaje Żabiczyn na poczet zaspokojenia wierzycieli, a resztę pieniędzy przekazuje do Rzymu. Następnie, między XIV a XVI wiekiem, okolica należy do rodu Żabickich, a od połowy XVI wieku do Łąckich. Skupimy się jednak na kolejnych właścicielach, a mianowicie rodzinie Janta-Połczyńskich.
ROZBUDOWA DWORU
Stanisław Edward Janta-Połczyński herbu Bończa (syn Teodora i Joanny Żebrowskiej), uprzednio sprzedając majątek w powiecie tucholskim, kupuje w roku 1873 Żabiczyn wraz z Redgoszczą, Zakrzewem, Wybranówkiem i leśnictwem Tumidaj od Kazimiery Łąckiej, córki Antoniego hr. Łąckiego z Posadowa oraz rozbudowuje niewielki dom mieszkalny. W 1879 roku Żabiczyn przypada synowi Romanowi, który dobudowuje wieżę oraz parterowe, rozległe przybudówki. W otoczeniu dworu powstaje kwiatarnia oraz obszerny park, który jest wpisany do rejestru zabytków.

PATRIOTA I FILANTROP Syn Stanisława, Roman Teodor Janta-Połczyński, to bardzo ciekawa postać. Jako dwudziestoletni młodzieniec studiuje muzykę w Dreźnie, odbywa podróże po Europie i publikuje z tych podróży reportaże w prasie. Zostaje prezesem komitetu wyborczego na powiat wągrowiecki, wicepatronem kółek rolniczych, członkiem Koła Naukowego Poznańskiego i Toruńskiego, a w latach 1890-1911 posłem do parlamentu niemieckiego. Jako sekretarz Koła Polskiego w Berlinie broni praw ludności polskiej, a w roku 1891 daje poznać się jako prawdziwy patriota filantrop, ratując ogromną sumą 80 tysięcy marek podupadającą polską Gazetę Gdańską.
SEKRETARZ POSELSTWA RP W 1891 roku żona Romana, Anna z d. Wałdowska, rodzi syna Romana Mieczysława – przyszłego dziedzica żabiczyńskiego majątku. Rodzice zadbali o solidne wykształcenie syna. Po ukończeniu gimnazjum wysyłają go na Uniwersytet Jagielloński do Krakowa, gdzie studiuje rolnictwo. Kontynuuje naukę w Monachium na politechnice i równocześnie ekonomię na uniwersytecie, odbywa studia w Wyższej Szkole Handlowej przy uniwersytecie w Lozannie oraz w Wyższej Szkole Nauk Społecznych. Ten etap edukacji kończy doktoratem z geografii ekonomicznej. W roku 1920 zostaje sekretarzem poselstwa RP w Berlinie. Pracuje również w Komisariacie Generalnym RP w Wolnym Mieście Gdańsku, a w roku 1922 bierze udział w rokowaniach polsko-niemieckich w Dreźnie, które były kolejnym etapem na drodze do znormalizowania stosunków ekonomicznych między Polską a jej zachodnim sąsiadem. Rok później rezygnuje z dyplomacji i osiada w Żabiczynie. Specjalizuje się w produkcji ziemniaka oraz zakłada hodowlę nasion oleistych. W roku 1932 żeni się z hrabianką Marią Kurnatowską.
 HRABIANKA Z DUSZĄ POWSTAŃCZĄ Żona Romana - Maria - to patriotka wielkiego serca. Jeszcze jako nastolatka brała udział w powstaniu wielkopolskim, była łączniczką i sanitariuszką, a przed jego wybuchem w konspiracji zdobywała broń dla powstańców. W pałacu jej ojca w Gościeszynie zorganizowano nawet szpital polowy. Za aktywną walkę przeciw zaborcy zostaje uhonorowana Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. Już w niepodległej Polsce w latach dwudziestych pełni wiele funkcji w młodzieżowych organizacjach społecznych. Pod jej kierownictwem rozwinęło się świetnie Stowarzyszenie Młodych Polek, gdzie organizowano przedstawienia religijno-patriotyczne, podtrzymywano polskie tradycje narodowe, przeprowadzano różnego rodzaju kursy pomagające w zdobyciu zawodu, a także prowadzono działalność charytatywną i społeczną. W dowód uznania jej nienagannej postawy moralnej i zaangażowania na rzecz dobra wspólnego zostaje odznaczona papieskim Krzyżem Pro Ecclesia et Pontyfice, a także Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Z Romanem Mieczysławem Janta-Połczyńskim ślubuje w roku 1932 w Gościeszynie. Hrabiankę Marię przybywającą do Żabiczyna, prowadzi od Hub Żabickich orszak powitalny na czele z rolnikami, przyjaciółmi Romana, Józefem Kaczmarczykiem, Franiszkiem Kowalewskim, Bronisławem Rolewskim i innymi. Dziedziczka swój pobyt na nowych włościach rozpoczyna od odwiedzin rodzin związanych z majątkiem. Widząc, że ludzie biednie żyją, postanawia więc przekazać rodzinom bezzwrotne zapomogi, aby choć trochę poprawić ich sytuację materialną. Aby zaktywizować kobiety w okolicy, wznawia prowadzoną wcześniej w Gościeszynie działalność Młodych Polek.

PRYWATNA KAPLICA Ojciec Marii, hr. Zygmunt Kurnatowski, zabezpiecza swoją córkę, wykupując równowartość dworu, zabudowań gospodarczych i ponad 100 ha ziemi. Ciekawostką jest jego przybycie samolotem do Żabiczyna w celu sporządzenia listu wiennego. Maria nie mogła patrzeć, jak starsi ludzie co niedzielę przemierzali pieszo drogę do Mieściska na mszę. Wybrała łączkę przy lasku niedaleko dworu, w miejscu, gdzie wcześniej odbywały się majówki i na własnej ziemi postanowiła wybudować prywatną kaplicę. Za pieniądze z występów Młodych Polek oraz dzięki pomocy ojca kupiono ołtarz, który istnieje w obecnym kościółku do dnia dzisiejszego. Planowane wyświęcenie kaplicy zbiegło się, niestety z wybuchem wojny, mimo wszystko, przy pomocy kapelana wojskowego, udało się tego dokonać 2 września 1939 roku. Maria osobiście śpiewała i grała na organach podczas tej uroczystości. Po wojnie posługę kapłańską w Żabiczynie odbywa Edward Grzonek, były wikary z Mieściska, który za pozwoleniem dziedziczki Marii buduje przy kaplicy plebanię oraz cmentarz, a na czas budowy zamieszkuje w dworze.
TAJEMNICZY SCHOWEK Sam dwór ma swoje mniejsze i większe tajemnice. Do jednej z takich tajemniczych zagadek należy odkryta, zamurowana w ścianie skrytka. Po pożarze pod koniec lat siedemdziesiątych wykonywano prace remontowe na terenie dworu. Jakież zdziwienie zapanowało, kiedy pod warstwą gipsu odkryto zamknięty na klucz mały sejfik. Jak przypomina sobie jeden z uczestników tego wydarzenia, zapanowała jakaś chciwość w oczach i jak najszybciej postanowiono dostać się do środka. Po wyłamaniu drzwiczek okazało się, że w środku znajdował się metalowy koszyczek do trzymania pieniędzy, pudełko na biżuterię, jeden frank francuski w banknocie oraz - co najciekawsze z punktu widzenia historycznego - listy polecające, świadectwa, a nawet odcinek po wypłaconej 3 czerwca 1911 roku diecie: 800 marek z kasy Reichstagu (parlamentu II Rzeszy Niemieckiej). Jeden z odkrywców przekazał dokumenty swojemu byłemu nauczycielowi i pasjonatowi historii z Rąbczyna, Wiesławowi Kassakowi i dzięki temu możemy dzisiaj prześledzić m.in.: korespondencję z roku 1915, między „Jaśnie Wielmożnym Panem Dobrodziejem” Posłem Romanem Teodorem Janta-Połczyńskim a kandydatem na elewa gospodarczego, listy polecające na stanowisko służącego, czy korespondencję z „Jaśnie Wielmożnym Mecenasem” Jarogniewem Drwęskim z Poznania.
WYSIEDLENI PRZEZ NIEMCÓW I POLAKÓW W grudniu 1939 roku Roman Mieczysław i Maria Janta-Połczyńscy z synami zostali wysiedleni do Generalnego Gubernatorstwa, a folwark przejął niemiecki gospodarz o nazwisku Jenek. Dwór podczas wojny nie ucierpiał w większym stopniu, nowy zarządca przeciwstawił się nawet próbie ostentacyjnego zbeszczeszczenia omawianej wcześniej kaplicy, która miała posłużyć za stajnię. Po wojnie Janta-Połczyńscy ze swoimi synami, Józefem i Bogdanem, wrócili do Żabiczyna, jednak nie na długo. Po raz drugi zostali wysiedleni, tym razem przez Polaków, zgodnie z dekretem wydanym przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego. Nawiedzono ich w nocy, pod presją czasu spakowali rzeczy podstawowego użytku i na zawsze, bez odszkodowania, musieli opuścić swój dom rodzinny, do którego już nigdy nie wrócili. Zostawili dwór z całym wyposażeniem, zabudowania gospodarcze, inwentarz żywy oraz zasiewy. Tak oto nowa socjalistyczna ojczyzna potraktowała rodzinę, która jeszcze kilka lat wcześniej z pełnym zaangażowaniem budowała niepodległą II Rzeczypospolitą. ZMIERZCH ZIEMIAŃSTWA Na skutek wydanego w 1944 roku dekretu o reformie rolnej świadomie doprowadzono do likwidacji warstwy społecznej jaką było ziemiaństwo. Żabiczyn był wówczas tylko jednym z prawie 10.000 majątków, jakie przejęto. Czasy te różnie wpływały na kondycje dworów. W większości przypadków popadały w ruinę, a te, które remontowano, zatracały cechy stylowe. W Żabiczynie pierwszy po wojnie, nieodpowiedzialny, powiedzieć można - wręcz barbarzyński remont elewacji głównej pozbawił dwór całkowicie charakteru. Skuto ozdoby, pozbyto się balkonu, spłaszczono dach i położono na nim papę, zlikwidowano charakterystyczne sterczyny, w miejscu dawnej kwiatarni wylano asfalt i tak oto „bardzo zgrabnie” dwór szlachecki zamieniono w socjalną budę. Do tego wszystkiego wymalowano budynek na rdzawo-żółty kolor, który w czasach PRL-u był co prawda bardzo popularny, ale co do szlachetności tego koloru można mieć już duże wątpliwości. Obecny użytkownik dworu i dzierżawca ponad 1000 ha ziemi, głównie po dawnym majątku Janta-Połczyńskich - spółka Agrojaro - oczywiście w miarę możliwości dba o dwór i park wokół niego, ale nie widać tutaj pomysłu na zagospodarowanie tego terenu, który mógłby być przecież wizytówką Żabiczyna.
DZIEDZIC JÓZEF O dworze oraz rodzinie Janta-Połczyńskich można by napisać jeszcze wiele ciekawych historii. Objętość tego artykułu jednak i tak już przekroczyła swoje dopuszczalne rozmiary. Dlatego na koniec korzystając z okazji Nowego Roku chciałbym życzyć: spadkobiercom majątku, ponad siedemdziesięcioletnim synom Romana i Marii, Józefowi i Bogdanowi Janta-Połczyńskim, zdrowia i zmian w polskim prawie, a dworowi, aby doczekał lepszych czasów, kapitalnego remontu i rekonstrukcji starej fasady głównej. Z dziedzicem Józefem Janta-Połczyńskim utrzymuje stały kontakt Stanisław Kaczmarczyk z Mirkowic który stara się pielęgnować pamięć o „Jaśnie Wielmożnych Dobrodziejach”, u których pracowało przed wojną wielu członków rodziny jego i jego żony, i który pomógł mi zebrać wiele cennych informacji zawartych w tym artykule.

(Autor Rafał Różak, 2x Fot. Rafał Różak, fragment mapy topograficznej z 1940r.)
Osoby, które chciałyby podzielić się informacjami na temat dworów i pałaców powiatu wągrowieckiego, proszę o kontakt rozak@gloswagrowiecki.pl |
Komentarze
Witam!Cieszę się i czekam.
pozdrawiam M.B
tak teraz już rozumiem, oczywiście wyślę Pani korespondencję ze swoim meilem. Udało zgromadzić mi się trochę materiałów nt. Władysława J-P , jak i całej rodziny Janta-Połczyńskich.
Pozdrawiam M.F
NAMIAR NA MNIE DAŁ PANU P,JÓZEF J.P.
POZDRAWIAM.
WITAM PONOWNIE,PISAŁ PAN DO MNIE PARĘ MIESIĘCY TEMU,JEDNAK TRUDNO BYŁO MI PISAĆ NIE WIEDZĄC CO JUŻ PAN WIE O WŁ.J.P.DROGĄ MEILOWĄ BĘDZIE ŁATWIEJ I SYMPATYCZNIEJ.
Pozdrawiam[/quo
Witam!Proponuje więc,aby przesłał Pan swój adres meilowy na adres, w którym występuje Kepler.
Pozdrawiam,M.B.
Pozdrawiam
CHĘTNIE,CZEKAM NA PROPOZYCJE/
POZDRAWIAM.
WITAM,TAK ZOSTAĆ NIE MOŻE,ALBO PISZE SIĘ PRAWDĘ,ALBO WCALE.BARDZO PROSZĘ PODAĆ ŻRÓDŁO TYCH PAMIĘTNIKÓW I CO TO ZA DOKUMENTY?