|

Jadąc z Wągrowca w kierunku Skoków, na zakręcie w Wiatrowie mijamy obszerny park krajobrazowy. W głębi parku dostrzec można opustoszały pałac w stylu neogotyku romantycznego, przypominający nieco swą formą zamek. Jest to kolejna posiadłość, którą odwiedzimy, podążając szlakiem pałaców i dworów powiatu wągrowieckiego.
Na przestrzeni wieków Wiatrowo, należące do parafii w Pruścach kojarzono z Wiatrowcem, a także Wiatrowskimi Olędrami. Początki Wiatrowa wiążą się jednak ściśle z Czekanowem. Pierwotnie wieś ta podzielona była na dwie części i kiedy jedna z nich całkowicie się wyludniła, być może przez szalejącą w różnych okresach cholerę, z drugiej powstało Wiatrowo. Przez kilka wieków dobra te dziedziczyli Smoguleccy, a w drugiej połowie XVIII wieku Żychlińscy. Wcześniejszy dwór murowany, kryty dachem łamanym polskim, który stał w miejscu obecnego pałacu, dziedzic Wiatrowa Marcin Ludwik Żychliński, syn Bogusława, w 1800 r. sprzedał wraz z całym majątkiem staroście brzesko-kujawskiemu Aleksandrowi Ezechielowi Moszczeńskiemu.

KOSYNIER I SĘDZIA POKOJU I tak oto historię Wiatrowa kształtowała, aż do 1939 r., rodzina Moszczeńskich. Jej pierwszy przedstawiciel, Aleksander Ezechiel, to bardzo ciekawa postać: walczył w powstaniu kościuszkowskim, wspomógł Napoleona organizując w 1807 r. siły zbrojne powiatu gnieźnieńskiego, a po utworzeniu Wielkiego Księstwa Warszawskiego został sędzią pokoju powiatu wągrowieckiego, gdzie przewodził rozprawom do 1815 r.
JAK CHOPINOWI MAZURKI SŁAŁ Pewna historia powiązała także A. E. Moszczeńskiego z Fryderykiem Chopinem. Mianowicie zachowała się korespondencja między naszym najsłynniejszym kompozytorem, a jego przyjacielem i kompozytorem Julianem Fontaną. Bohaterem listu z 8 sierpnia 1839 r. był osiemdziesięcioletni staruszek Aleksander. Wysłał on do Chopina dwa mazurki, załączając list, który zaczął: Wiatrowo pod Wągrowcem, pisząc: Jako amator muzyki już 80 lat mający dwa mazurki stuletnie, przypomniawszy sobie na temat do wariatiów Panu posyłam, i kończąc: dla Pana, jako dla wielkiego Mistrza Muzyki i Compozycyi, Alexander Moszczeński, Starosta Brzeski. Niestety, w liście do przyjaciela Chopin niezbyt pochlebnie wypowiada się na temat tych mazurków, które określa jako typowe: ram didiridi, ram didiridi, ram didiridi, rajda.
GENERAŁOWIE W WIATROWIE Mazurki płynące z Wiatrowa może nie oczarowały mistrza Chopina, ale spokój i sielskość tego miejsca uwiodły za to dwóch znamienitych generałów: Ignacego Prądzyńskiego i Ambrożego Skarżyńskiego, którzy po latach tułaczki, dla ratowania zdrowia, przyjęli zaproszenie od Ignacego Moszczeńskiego i rezydowali w Wiatrowie w latach 1848-1850. Pierwszy z generałów to brat Nepomuceny Moszczeńskiej z d. Prądzyńskiej, matki Ignacego, a także uczestnik bitwy narodów pod Lipskiem z kampanii napoleońskiej, dowódca powstania listopadowego, oficer inżynier, projektant kanału augustowskiego i współtwórca twierdzy Modlin. Drugi z generałów, Ambroży Skarżyński, to równie pasjonująca postać: szef szwadronu 1 Pułku Szwoleżerów-Lansjerów Gwardii Napoleona, a także uczestnik powstania listopadowego odznaczony krzyżem Virtuti Militari za męstwo pod Wawrem i Grochowem.
 WYPRAWA NA HELGOLAND Stan zdrowia generała Prądzyńskiego mimo zdrowotnych wizyt w Wiatrowie - niestety - ciągle się pogarszał. Poprosił więc swojego siostrzeńca Ignacego o pomoc w zorganizowaniu wyjazdu do wód Helgolandu, uzdrowiska morskiego na jednej z wysp Morza Północnego. Ignacy wziął swojego wuja pod opiekę, dotarł razem z nim do Hamburga, a następnie statkiem parowym na wyspę. Wyprawa ta skończyła się jednak tragicznie, a jej przebieg opisany został przez przyjaciela Ignacego, generała wojska polskiego Klemensa Kołaczkowskiego. Możemy tylko wspomnieć, że ciało generała spoczęło na obcej ziemi, a on sam nie doczekał odrodzenia ojczyzny, o którą walczył całe swoje życie.




WYMAZANA PAMIĘĆ Siostra I. Prądzyńskiego, Nepomucena, zmarła 8 lat później i została pochowana w Wiatrowie. Próżno jednak szukać jej szczątków. Grobowiec rodzinny Moszczeńskich od czasu splądrowania przez pijanych żołnierzy radzieckich zarasta i niszczeje na tak zwanej Dybanicy. Według wspomnień mieszkańca Wiatrowa, Stanisława Andrzejewskiego, w grobowcu znajdowały się dwie duże metalowe trumny i jedna mała, dziecięca. Po śmierci ostatniego właściciela Wiatrowa, Aleksandra Moszczeńskiego, splądrowanym grobowcem nikt się nie interesował, a dzieci bawiły się rozrzuconymi szczątkami. Wiemy, że w grobowcu pochowano Nepomucenę Moszczeńską z d. Prądzyńską i jej syna Ignacego. Po Nepomucenie ostała się jedynie tablica nagrobna, znajdująca się w ruinach grobowca, a po Ignacym, trzykrotnie więzionym działaczu narodowym, współzałożycielu Centralnego Towarzystwa Gospodarczego i pośle do pruskiej Izby Poselskiej, nie zachował się żaden ślad. I tylko epitafium pod figurą Matki Boskiej, stojącej w parku, zaczynające się od słów: Anielcia serca Twego ukochanie, której Cię usta za życia wielbiły..., świadczy, że historię tego miejsca tworzyli kiedyś Moszczeńscy, a syn Ignacego - Teodor mocno przeżył śmierć swojej ukochanej żony Anieli.
 BUDOWA PAŁACU Z inicjatywy Ignacego, w roku 1856 stary dwór został radykalnie przebudowany przez architekta, prawdopodobnie z kręgu Fryderyka Augusta Stülera. Nowemu pałacowi nadano formę neogotyku romantycznego. Najbardziej charakterystyczne jego elementy to: ośmioboczna, czterokondygnacyjna wieża z blankami oraz ryzalit z arkadowym gankiem w formie wieży bramnej, zwieńczony krenelażem i narożnymi, ozdobnymi wieżyczkami sterczynami. Elementy te sprawiają, że pałac przypomina nieco zamek. Zapewne był to celowy zabieg, aby podkreślić rycerskie korzenie rodziny Moszczeńskich.
OSTATNI WŁAŚCICIEL Wspomniany Ignacy, autor przebudowy pałacu, był znanym i cenionym w okolicy rolnikiem, a jego majętność prowadzona była postępowymi - jak na owe czasy - metodami. Niestety, tego samego nie można powiedzieć o ostatnim właścicielu, Aleksandrze, wnuku Ignacego. Tę postać wspominają jeszcze mieszkańcy Wiatrowa: syn stelmacha Józefa Andrzejewskiego, Stanisław oraz córka kuczera Antoniego Duraka, Krystyna Jaśkowiak. Z opowiadań wynika, że nie był przykładnym gospodarzem. W majątku brakowało mechanizacji, a do tego ciężki charakter i skłonność do nałogów powodowały, że nie miał on najlepszej opinii wśród miejscowych.
WOJSKOWY ZARZĄDCA W 1939 roku majątek liczący 720 ha zajmują Niemcy. Zarządza nim major Koch, którego córki po wojnie utrzymywały jeszcze kontakt z rodziną A. Duraka. Koch, mimo, że reprezentował niemieckiego okupanta, zapisał się w pamięci jako pozytywna postać: dbał o ludzi, wprowadził mechanizację na majątku, dlatego na tle niezbyt lubianego Aleksandra uchodził wręcz za dobrodzieja. Rodzina Moszczeńskich natomiast po wkroczeniu Niemców uciekła na wschód, w kierunku Warszawy. Wyprawy tej nie przeżył Aleksander. Tragedia rodzinna na tym się jednak nie zakończyła. Tuż przed zakończeniem wojny do majątku powraca jego żona Anna, co zbiega się z wkroczeniem na te tereny czerwonoarmistów. Plądrują oni majątek i barbarzyńsko obchodzą się z kobietą, na którą prawdopodobnie jeden z mieszkańców Wiatrowa nasyła żołnierzy.

 DŹWIDNIĘCIE Z RUIN Po wojnie pałac, który przejął Skarb Państwa, niszczeje i popada w ruinę. Dopiero podjęta w 1976 r. decyzja o kapitalnym remoncie ratuje obiekt. Pod nadzorem konserwatorskim, z zachowaniem szczegółów architektonicznych, odbudowano od podstaw jedno ze skrzydeł oraz dach. Prace nadzorował dyrektor Chałupka, a w akcję włączeni zostali również pracownicy gospodarstwa, którzy na ten cel musieli przekazywać część swoich trzynastek. Po zakończeniu prac w pałacu odbyła się nawet międzynarodowa konferencja, zorganizowana przez Stację Hodowli Roślin.
KOLEJNA FALA UPADKU W 1991 r. pałac przejmuje Agencja Nieruchomości Rolnych Oddział Terenowy w Warszawie, która wydzierżawia obiekt prywatnym właścicielom. Czasy te nie wpływają najlepiej na kondycję pałacu. Efekty braku bieżących remontów są do dzisiaj widoczne gołym okiem. Opustoszały budynek zalewa woda, która wdziera się do środka przez dziurawy dach, a w ściany wchodzi grzyb, i to potężnych rozmiarów.
SZYKUJĄ DO SPRZEDAŻY Obecnie Agencja Nieruchomości Rolnych, Oddział Terenowy w Poznaniu, szykuje na sprzedaż ponad sześciohektarową działkę wraz z zespołem pałacowo-parkowym. Pierwszeństwo nabycia nieruchomości ma spadkobierca Grzegorz Moszczyński z Minikowa, który zgłosił zastrzeżenie reprywatyzacyjne. Pusty pałac wyceniono wg obecnego stanu technicznego. Majątek ruchomy, ok. 400 pozycji, wykupił ostatni dzierżawca, Robert Kwiatkowski, reprezentujący spółkę Stecrom ze Stobna. Ewentualny remont pałacu, zgodnie z wytycznymi Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, jak twierdzi ANR, nastąpi wówczas, jeśli spadkobierca nie skorzysta z prawa pierwszeństwa nabycia, a następnie nieskuteczne okażą się próby sprzedaży nieruchomości w drodze przetargu.
PRZEMIJANIE Na koniec chciałbym jeszcze wspomnieć śp. Stanisława Andrzejewskiego, krzepkiego i dowcipnego osiemdziesięciolatka z Wiatrowa, dzięki któremu jeszcze niedawno miałem okazję, wysłuchać czasami zabawnych, czasami brutalnych, ale bardzo ciekawych historii związanych z pałacem.
(Autor Rafał Różak, Fot. 6x Rafał Różak, 2x Archiwum WKZ, Leonard Durczykiewicz, Fragment mapy topograficznej z 1944 r.)

Osoby, które chciałyby podzielić się informacjami na temat dworów i pałaców powiatu wągrowieckiego, proszę o kontakt rozak@gloswagrowiecki.pl |
Komentarze
lny przecież to oni tworzyli naszą Ukochaną piękną Polskę Zaqstanawiam sie dlaczego ci ludzie bestie spladrowali spokoj wieczysty zmarłych Czy byłoby im milo jezeli w taki sposob bestrzeszczono groby ich bliskich
czy dobra materialne są ważniejsze od poszanowania t ych zmarłych by niszcayc
ostatni skromny domek Ci ktorzy to robia nie Kochają swoich rodziców Z ciężkim żalem kończę tych parę słów
Pozdrawiam ludzi dobrego serca i nie pozwulmy naszą narodowośc
p
To wręcz przerażające, że ich rodzinny grobowiec jest w takim stanie.
pozdrawiam
Z opowiadań śp. Stanisława Andrzejewskiego , wiemy że:
Po pierwsze - pijana grupa żołnierzy splądrowała majątek, wybili inwentarz żywy, który się jeszcze ostał. Urządzili sobie nawet zabawę ze starym knurem, którego na koniec podziurawili pepeszami. Knur długo leżał jeszcze przed chlewnią i tam się rozkładał. Żołnierze nie poprzestali jednak na majątku, splądrowali również grobowiec rodzinny, w którym czegoś cennego szukali?
Po drugie - grupa oficerów radzieckich szukała w okolicy ładnych dziewcząt "do zabawy". Jeden, wg wspomnień, z mieszkańców Wiatrowa, żołnierz wojska polskiego pokierował ich do pałacu - przykre, ale nie skończyło się to najlepiej dla Anny Moszczeńskiej.
Po trzecie - w Wiatrowie, przebywał jeszcze u stelmacha Józefa Andrzejewskiego , kapitan radziecki ze swoim ordynansem. Ci ludzie zapisali się w pamięci raczej pozytywnie. Za nocleg i schronienie - nakarmili rodzinę, ich maniery zdecydowanie wykraczały poza ramy żołdactwa, z którym spotkali się wcześniej. Wyprawili też Stanisławowi osiemnaste urodziny :) Wspominał jak pierwszy raz w życiu wypić musiał szklankę spirytusu, który mu polano - co nie skończyło się dobrze dla jego żołądka.
http://www.youtube.com/watch?v=8r-s2q3ZlaA&NR=1