|

Chciałbym, abyśmy wyruszyli w podróż śladami pałaców i dworów powiatu wągrowieckiego. Miejsca te, choć często zapomniane, pamiętają ciekawe historie, wydarzenia i ludzi. Zachowane pamiątki odkrywają przed nami wspomnienia dawnych lat i czasy świetności tych miejsc. Niektóre budynki miały szczęście dzięki nowym właścicielom odzyskały swój dawny blask. Inne, co jest niezrozumiałe, popadają w ruinę i mimo wielu funduszy, które można wykorzystać, aby przywrócić im świetność, zapomina się o nich i pozwala niszczeć.
Podróż rozpoczynamy od Stępuchowa. Malowniczo położona miejscowość, nad brzegiem Jeziora Stępuchowskiego, leży w odległości 16 km od Wągrowca. Wydaje się być jedną z wielu podobnych sobie, zapomnianych przez świat miejscowości, w których życie „towarzysko-kulturalne” opiera się głównie o sklep monopolowo-spożywczy.



Stępuchowo, z jakże ciekawą architekturą i bogatą historią, nie wykorzystuje żadnego ze swoich atutów. Myśl urbanistyczna tej wioski oparła się, po wojnie, głównie na wybudowaniu obory z pustaków, pod samą wieżą pałacu rodziny Moszczeńskich. Nad unikalnymi czworakami z XIX wieku nie ma nadzoru konserwatorskiego. Do starych zabudowań folwarcznych dawnego majątku, gorzelni i stodoły, PGR-y dobudowały budynki gospodarcze, które przeczą jakiemukolwiek stylowi. Brud, błoto, dziury, zaniedbany i zapuszczony park, niezagospodarowana plaża i ścieżki wokół jeziora, opłakany stan i wygląd zewnętrzny pałacu, a także brak pomysłu na rewitalizację tego miejsca skutecznie odstraszają potencjalnych inwestorów, którzy chcieliby ulokować swoje pieniądze w tym miejscu.
HISTORIA PRZEZ MOSZCZEŃSKICH PISANA Rodzina Moszczeńskich herbu Nałęcz, właścicieli majątku w Stępuchowie od końca XVIII wieku, miała w swych szeregach wiele ciekawych postaci. Należą do nich Ludwik – rotmistrz pancerny, Kazimierz – pułkownik wojsk koronnych, który wyruszył na wyprawę wiedeńską wraz z Janem III Sobieskim, Stanisław – hrabia, szambelan Stanisława Augusta i komisarz „Boni Ordinus” (Dobrego Porządku) - fundacji założonej m.in. w celach odbudowy miast zniszczonych na skutek rewolt kozackich czy potopu szwedzkiego. W kościele pw. św. Józefa w Kozielsku znajdziemy płyty upamiętniające ród Moszczeńskich i ich udział w bitwie pod Wiedniem, czy powstaniu listopadowym. W XVIII wieku majątek należał jeszcze m.in. do owdowiałej podkomorzyny poznańskiej Zofii z Czarnkowskich Franciszkowej Radzewskiej herbu Łodzia, która miała w Stępuchowie swoją rezydencję, a także do Stefana Turny. Historia związku Moszczeńskich z tym miejscem, która trwa po dziś dzień, zaczyna się natomiast w 1785 roku. Aleksander Ezechiel Moszczeński od Stefana Turny, starosty pietrzykowskiego, wziął w zastaw na trzy lata Stępuchowo, Kozielsko, Modrzewie, Grzymułtowice i Pątnowo, zaś w 1788 roku dobra te kupił za sumę 500 000 złp. Wnuk Aleksandra, Władysław, w roku 1853, w wyniku rozliczenia spadku, bierze Stępuchowo, spłacając braci i siostry. Siedem lat później zaczyna budowę piętrowego neorenesansowego pałacu, wg projektu Wiktora Stabrowskiego.


ZESPÓŁ PAŁACOWO-PARKOWY I FOLWARK Pałac w stylu neorenesansowej willi stoi na grodzisku z czasów przedsłowiańskich. W parku wokół pałacu można jeszcze czasami natknąć się na ceramikę z tamtego okresu. Wystarczają psie łapy, które wykopują czasami z ziemi jakieś gliniane dzbanuszki. Na miejscu grodziska wybudowano później średniowieczny zamek, a następnie na jego fundamentach postawiono pałac. Dzięki ruinom średniowiecznego zamku pałac wzbogacił się o piękne piwnice. Posiada tarasy, z których rozpościera się widok na jezioro i okolicę, przybudówkę w stylu oranżerii oraz czterokondygnacyjną kwadratową wieżę, wyremontowaną od wewnątrz. Wieża ta służy współwłaścicielce zespołu pałacowo-parkowego, Marii Okińczyc, za letnie mieszkanie. Od strony południowej budynek z gankiem na osi został poprzedzony schodami; było to kiedyś reprezentacyjne wejście do pałacu, pod które prowadził podjazd dla dyliżansów czy automobili. Od strony północnej pałac posiada natomiast obszerny taras, z osiowo wybudowanymi schodami prowadzącymi nad sam brzeg jeziora. Ścieżki wokół jeziora były kiedyś zagospodarowane i wyłożone kamykami.



Co ciekawe, pałacu nie zniszczyła wojna, gdyż po wkroczeniu Niemców i konfiskacie majątku w budynku tym mieściła się szkoła dla organizacji NSDAP Hitlerjugend. Do szkoły tej, gdzie panowała wojskowa dyscyplina, trafiała młodzież, której wpajano poczucie wyższości germańskiej rasy. Chłopców przygotowywano do przyszłej służby wojskowej, a dziewczęta do bycia wzorowymi Niemkami, matkami, reproduktorkami pięknych i zdrowych niemieckich dzieci. Młodzież z Hitlerjugend dawała odczuć miejscowej ludności na własnej skórze wpajane w szkole poczucie wyższości – co pamiętali, już nieżyjący dziś, starsi mieszkańcy Stępuchowa. Po wojnie w pałacu mieściła się Szkoła Rolnicza z internatem. Uczniowie dbali o porządek w parku, a budynek był ogrzewany. Szkołę Rolniczą przeniesiono jednak do Gołańczy i od tego czasu budynek zaczął niszczeć. Przez dwa lata, kiedy właścicielem obiektu została spółka Skarbu Państwa obiekt został zdewastowany i okradziony z wszystkiego, co nadawało się do dalszej odsprzedaży.
SZŁO KU DOBREMU W takim stanie zespół pałacowo - parkowy w 1995 roku przejęła wnuczka, ostatniego właściciela majątku, Tadeusza Moszczeńskiego. Pojawiła się wtedy nadzieja, że miejsce to da się jeszcze odratować. Tym bardziej, że współwłaścicielem pałacu został tajemniczy inwestor Adam Dujczyński (były dyrektor wykonawczy londyńskiej spółki AB Polmet, zajmującej się handlem miedzią na londyńskiej giełdzie). Adam Dujczyński włożył w renowację pałacu sporo pieniędzy. Założenia były takie, aby obiekt zrekonstruowany został według najwyższych standardów technicznych. Miał być wyposażony we wszystkie współczesne media, windę dla niepełnosprawnych i własną oczyszczalnię ścieków. W parku planowano odtworzyć kort tenisowy, a nad jeziorem plażę z przystanią oraz trasy spacerowe. Pałac wizytował nawet sam Wiesław Kaczmarek: były minister przekształceń własnościowych, a następnie minister gospodarki i skarbu. Jednak po zamieszaniu związanym z aferami łączonymi z jego osobą nie widziano ministra już więcej w Stępuchowie.
UPADEK PROJEKTU Plany były ciekawe i ambitne: odnowiono dach, wprawiono wszystkie okna, odgrzybiono zawilgocone ściany, odnowiono stare piwnice, podzielono pomieszczenia na hall z recepcją, jadalnię, sale konferencyjne, salę bilardową, bar, oranżerię oraz pokoje do wynajęcia. Wybudowano schody prowadzące z hallu na pierwsze piętro. Wyposażono obiekt w instalacje do podłączenia mediów. Zrobiono to wszystko i... nagle inwestor, dziś już ok. 70-letni Adam Dujczyński, przestał przekazywać środki na dokończenie projektu. Możemy się tylko domyślać co zaważyło, że podjął taką decyzję. Zapewne nie chodziło tylko o koszty? Jak twierdzi Jarosław Gwiżdż - opiekun obiektu na dokończenie prac potrzeba ok. 1 miliona złotych. Co jak na tego typu inwestycję nie jest kwotą zbyt dużą.
I CO DALEJ? Niby nie jest do końca przesądzone, czy Adam Dujczyński będzie chciał jeszcze inwestować w Stępuchowie. Ale decyzję w sprawie dalszych prac rekonstrukcyjnych należałoby podjąć jak najszybciej, gdyż w nie ogrzewane ściany budynku ponownie wkrada się wilgoć, a brak opierzenia ścian prowadzi do ich, z roku na rok, coraz większego zniszczenia. Jaki los czeka pałac – trudno przewidzieć. Szkoda tego obiektu, gdyż po odrestaurowaniu mógłby kandydować do grona najpiękniejszych w naszym powiecie.

Osoby, które chciałyby podzielić się informacjami na temat dworów i pałaców powiatu wągrowieckiego, proszę o kontakt rozak@gloswagrowiecki.pl
(Autor Rafał Różak, Fot. Rafał Różak, Archiwum autora i Jarosława Gwiżdża, fragment mapy topograficznej z 1940r.) |
Komentarze
Jeśli faktycznie chce Pan zrobić coś dla ludzi, a przy okazji wyremontować jakiś zabytek to proszę o kontakt mailowy.
Zainwestuj w naukę j. polskiego
Żelice mają nie tylko piękny dwór, który swego czasu swą prostotą wróżył nadchodzący modernizm w architekturze polskiej, ale również wielki park. Zarówno dwór Nieżychowskich jaki i park, kompletnie nie są wykorzystane w tej wsi, a mogłyby być magnesem. Pozdrawiam, jeśli ktoś posiada stare fotografie lub informacje na temat tego obiektu proszę o kontakt rozak@gloswagro wiecki.pl