|

Starężyn to kolejny punkt na szlaku dworów i pałaców powiatu wągrowieckiego. W tej położonej nieopodal Damasławka miejscowości straszy dwór, pamiętający historię zarówno odnalezionego tutaj skarbu, jak i mezaliansu, do jakiego doszło na skutek ślubu właściciela czterystu-hektarowego majątku z jego... pokojówką. Zobaczyć możemy również wręcz wzorcowy przykład, jak niegdyś piękne miejsce można łatwo zdewastować i obrócić w ruinę.
Starężyn to dawna wieś szlachecka i stare dziedzictwo rodu Pałuków. Z miejscowości tej w roku 1387 pisał się Zbilut, a w roku 1398 Trojan. Ciekawe zapiski pojawiają się jednak w opracowaniu wybitnego onomasty, ks. Stanisława Kozierewskiego.
Przeprowadził on, krótko po odzyskaniu niepodległości, badania nazw topograficznych miejscowości na obszarze dawnej, zachodniej i środkowej Wielkopolski. Wyczytamy z nich, że w roku 1378 Starężyn (pisany Staransimo) był w posiadaniu ziemian z Trląga, należących również do starego rycerskiego rodu Pałuków, herbu Topór. Podążając tym tropem ustalić można, że przed Zbilutem, właścicielem Starężyna był podstoli poznański, Stefan, który otrzymuje Starężyn po swoim ojcu Andrzeju z Trląga.
WBREW ANDEGAWENOM Wymieniany w kronice Janka z Czarnkowa Stefan z Trląga, dziedzic Starężyna, w roku 1373 odbywa wyprawę do Francji. Jest to podróż po ostatniego przedstawiciela Piastów kujawskich, księcia gniewkowskiego Władysława Białego, którego zamierzano osadzić na tronie polskim. Po śmierci Kazimierza Wielkiego w Wielkopolsce i na Kujawach panowały niepokoje, dochodziło do waśni rodowych, a chaos potęgowali zwykli złodzieje i bandyci. Następcą Kazimierza Wielkiego, zgodnie z układem sukcesyjnym jaki zawarł z Węgrami, został syn jego siostry Elżbiety, Ludwik Andegaweński. Ludwik po objęciu tronu polskiego powrócił szybko za Karpaty, a w Polsce zostawił swoją matkę, która pełniła rolę jego namiestnika. Stara królowa nie potrafiła jednak opanować napiętej sytuacji w kraju, dlatego szukano alternatywy dla rządów andegaweńskich. W działania te zaangażował się osobiście ówczesny właściciel Starężyna.
STARĘSCY DZIEDZICAMI Właściciele Starężyna z rodu Pałuków nazywali siebie Staręskimi, co potwierdzają akta kcyńskie. W XVIII wieku miejscowość ta była w posiadaniu Dorpowskich, później należała do Jana Markiewicza, Wiktora Radońskiego i Moszczeńskich. Bolesław Moszczeński na subhaście (przymusowej licytacji majątku) w 1886 roku kupuje Starężyn i przekazuje go 12 lat później swojej córce Teodorze. Wychodzi ona za mąż za Gustawa Raszewskiego, uznawanego za jednego z najlepiej gospodarujących właścicieli ziemskich w Wielkopolsce przełomu XIX i XX wieku. Przejął on majątek po swoim ojcu, jednak poważnym obciążeniem dla niego był obowiązek spłaty siostry i dwóch braci. Dlatego podejmuje decyzję o sprzedaży Starężyna, posagowego majątku żony.
 DUMA BUŁAKOWSKICH W 1900 roku Starężyn od Gustawa Raszewskiego nabywa Tomasz Bułakowski herbu Zaremba. Rodzina Bułakowskich rozbudowuje starszy XIX - wieczny parterowy dwór z piętrowym ryzalitem, dobudowując piętrowe skrzydło boczne. Wnętrza dworu ozdobiono sztukateriami, a uroku pomieszczeniom dodawały meble w stylu Ludwika XV i XVI. Połać dachu dworu była wysunięta około 60 cm przed linię ściany i wsparta na drewnianych, ozdobnych kroksztynach. Niestety, podczas remontu podjęto decyzję o likwidacji okapów, a drewniane wsporniki po prostu wycięto. Przez ten nieodpowiedzialny zabieg dach całkowicie stracił swój urok. W tym miejscu warto również przypomnieć jeszcze jeden ciekawy element dworu. Mianowicie część dachówek była przezroczysta, przez co do holu nad bocznym wejściem dochodziło światło, przenikające przez umieszczony w suficie a’la witraż w kształcie gwiazdy. Oczywiście z gwiazdy i szklanych dachówek niewiele zostało, a sufit w holu podbito płytą gipsową.
MEZALIANS ZBIGNIEWA Tomasz Bułakowski umiera w 1910 roku. Właścicielem Starężyna zostaje po nim jego syn Zbigniew, który zakochuje się, a następnie żeni ze swoją pokojówką Marią. Nie postrzegają dobrze, tego mezaliansu, inne rody z okolicy, które alienują Zbigniewa ze swojego środowiska i traktują go jak trędowatego. Mezalians ten prawdopodobnie wpłynął również na rozdzielenie miejsca pochówku członków rodziny, ponieważ Zbigniew leży na cmentarzu w Juncewie, a jego żona Maria i młodo zmarły syn Tomasz pochowani zostali w Bydgoszczy.
WRACAJĄC DO MAJĄTKU Oprócz dworu i parku, do majątku należała jeszcze obora (wpisana do Gminnej Ewidencji Obiektów Zabytkowych), stajnia, kuźnia, chlew, spichlerz, dwa czworaki, budynek zwany karuzelą oraz oficyna. Ta ostatnia służy obecnie za lokal mieszkalny, ale straciła swój pierwotny wygląd. Związana jest z nią historia tajemniczego tunelu. Robotnicy podczas budowy sieci kanalizacyjnej odkryli między dworem a oficyną podziemne przejście. Nikt o nim wcześniej nie wiedział, dlatego zachowała się tam ukryta drewniana skrzynia, rzekomo z porcelaną. Zagadką jest dlaczego w niewyjaśnionych do końca okolicznościach doszło do potłuczenia porcelany i czy w skrzyni ukryte były jeszcze jakieś inne przedmioty.
 ZŁOTE CZASY DAWNO MINĘŁY Wspominając dawną posiadłość rodziny Bułakowskich nie można - niestety - uciec od porównań. Kiedyś do majątku wjeżdżało się przez bramy, południową i północną, które ozdobione były lwami. Bramy te zostały już całkowicie rozebrane i nie ma po nich śladu. Przy drodze stała figura św. Wawrzyńca. Prawdopodobnie częściowo zniszczona w czasie wojny, przechowywana była w piwnicy jednego z lokatorów. Jak się okazało stanowiła za duży balast i bez żadnego sentymentu została wrzucona do pobliskiej sadzawki. Za pałacem rozpościerał się pięknie zagospodarowany park z ławkami i dwoma stawami połączonymi strugą. Zbiorniki te były zadbane i nadawały się do kąpieli, co pamiętają jeszcze niektórzy mieszkańcy. Poziom wody w stawach regulowano dzięki śluzie. Do parku prowadziła ścieżka z mostkiem, po których również pozostało już tylko wspomnienie. Park wokół dworu, o dziwo - bez dworu, został nawet wpisany do wielkopolskiego rejestru zabytków, ale nie przyczyniło się to do zachowania jego pierwotnego, rekreacyjno - wypoczynkowego charakteru. Struga zamieniła się raczej w lokalny ściek, stawy zarosły, park całkowicie zdziczał, śluzę zniszczono i prawdopodobnie pozyskano z jej elementów cenny materiał złomiarski. Co niektórzy zrobili sobie z parku lokalne wysypisko śmieci, a inni pozyskują z niego drzewo na opał. To niestety gorzki, ale prawdziwy obraz tego miejsca.
PLAN ODNOWY Rada Gminy Damasławek opracowała i uchwaliła 31 marca tego roku dumny „Plan odnowy miejscowości Starężyn”. Z przeprowadzonej analizy marketingowej SWOT dowiadujemy się, że do mocnych stron miejscowości zaliczyć można - o dziwo - m.in. czyste środowisko i atrakcyjną okolicę, zachęcającą do zamieszkania. Opisując słabe strony przyznano, że brakuje miejsc do spędzania wolnego czasu. W planie tym wytyczono również kierunki rozwoju miejscowości, którą ma wyróżniać: estetyka i nieskażone środowisko naturalne. Mieszkańcy mają być w pełni zaangażowani i dbający o własną wieś, która ma zachęcać okolicznych mieszkańców do pobytu i wypoczynku na jej terenie. Wszystkie te działania mają umożliwić rozwój tożsamości społeczności wiejskiej i zachować dziedzictwo kulturowe.
TEGO NIE WIDZIMY Jednocześnie nie wspomniano ani słowem o założeniu dworsko - parkowym, jakie ta miejscowość posiada i nie przedstawiono nawet chęci podjęcia tematu rewitalizacji tego miejsca. A przecież przywrócona funkcja rekreacyjno - wypoczynkowa parku mogłaby urzeczywistnić patetyczne, niczym żywcem wyciągnięte z przemówienia partyjnego, postulaty z planu rozwoju przedstawionego przez radę.
 CO DALEJ? Jak widać, trudno na podstawie obecnej wiedzy i spostrzeżeń wywróżyć dla tego miejsca jakieś pozytywne zmiany. Starostwo Powiatowe, właściciel dworu i parku, nie bardzo ma pomysł na to miejsce i najchętniej przekazałoby je gminie. Ta jednak nie widzi potrzeby stworzenia dla ludzi miejsca, w którym przyjemnie mogliby spędzić czas. Jedyne co będzie się działo jeszcze w tym roku to prawdopodobny, częściowy remont dachu dworu. O jego opłakanym stanie nie będę wspominał, gdyż byłby to materiał na osobny, spory artykuł. Żeby nie było tak pesymistycznie, na koniec chciałbym pocieszyć się faktem, że rośnie młodzież, dla której dziedzictwo naszej kultury to nie są tylko puste słowa. Przykładem jest miejscowy wolontariusz Hubert Wesołowski, który, aby ratować pamięć o starężyńskim dworze zebrał od swojej prababki, Kazimiery Strzyżewskiej, wiele cennych informacji. Na podstawie wspomnień z czasów świetności tego miejsca, własnymi siłami odtworzył wygląd dworu z dawnych lat i poprosił, aby przybliżyć to miejsce, co postarałem się uczynić.

(Autor Rafał Różak, 3x Fot. Rafał Różak, Rys. Hubert Wesołowski, fragment mapy topograficznej z 1940r.)
Osoby, które chciałyby podzielić się informacjami na temat dworów i pałaców powiatu wągrowieckiego, proszę o kontakt rozak@gloswagrowiecki.pl |
Komentarze
Zapraszam (stronka jeszcze częściowo w budowie.)
Proszę o kontakt drogą mailową lub telefonicznie.