|

W projekcie nowego herbu powiatu wągrowieckiego, zaproponowanym przez Instytut Heraldyczno-Weksylologiczny z Górek Wielkich, pominięto topór symbolizujący ród Pałuków, który historycznie był związany z pałuckim regionem, gdzie leży ziemia wągrowiecka.
Profesor Władysław Semkowicz wiąże pochodzenie rodu Pałuków z czeskimi Sławnikowiczami. Sławnikowicze posiadali niegdyś we wschodniej części dawnych Czech potężne i niezawisłe państwo. Najstarszymi członkami tego rodu, znanymi ze źródeł, byli prawdopodobnie Spitymir i Swiętosław, którzy w 872 r. wiedli do boju z Frankami hufce czeskie. Jeden z nich był zapewne dziadem Sławnika, potężnego księcia na Libicach, ojca św. Wojciecha, którego relikwie przechowywane są w katedrze gnieźnieńskiej.
POCHODZENIE RODU PAŁUKÓW Sławnik z pierwszą żoną Strzeżysławą miał sześciu synów: Sobiebora, Spitymira, Pobrasława, Poreja, Czesława i Wojciecha. Z innej matki pochodził młodszy od Wojciecha Radzim (Gaudenty). Czternaście lat po śmierci Sławnika, który zmarł w 981 r. ród ten uległ prawie zupełnej zagładzie. Najstarszy syn Sobiebór szukał pomocy u cesarza Ottona III i na dworze Bolesława Chrobrego. Chrobry pomocy mu udzielił, a także mianował polskim rycerzem. W międzyczasie do Chrobrego przybył także brat Sobiebora, św. Wojciech, z misją chrystianizacji Prus, a także Radzim (Gaudenty) późniejszy pierwszy arcybiskup gnieźnieński. Uciekali oni po okrutnej masakrze, jakiej dokonali Wereszowcy, inny czeski ród możnowładczy, który mścił się za obłożenie ich klątwą przez przedstawiciela rodu Sławnikowiczów, biskupa praskiego św. Wojciecha. Wiele wskazuje na to, że rodzina Sobiebora, łaskawie przyjęta przez Bolesława Chrobrego i obdarzona wieloma posiadłościami, rozrosła się w czasie w znaczny ród. Ziemia, którą władali, nazywana była wówczas terra palucensis, co świadczyło, że była ona niegdyś odrębnym terytorium, prawdopodobnie księstwem, którego geograficznie do Wielkopolski nawet nie zaliczano. Zresztą sam Jan Długosz w topografii Polski, we wstępie do „Dziejów”, wyraźnie stwierdza, że „rzeka Wełna od wypływu z jeziora Rogowskiego Wielkopolskę od Pałuk oddziela”.
Ta falista, „pałąkowata” kraina, którą rządzili, mieściła się między rzeką Narwią a Wełną i nazywana była Pałukami. Był to kraj nizinny, moczarowaty, z licznymi jeziorami, stawami, rzekami i strugami. Pierwszym, najznaczniejszym grodem na całym tym obszarze było leżące blisko Wągrowca Łekno, gniazdo rodu, stolica archidiakonatu, a w późniejszym okresie pierwsza siedziba cystersów wielkopolskich. Owa część rozprawy o pochodzeniu Pałuków od Sławnikowiczów nie została oficjalnie potwierdzona ze względu na brak jednoznacznych dowodów. Gdy jednak przeczyta się ją całą, ze wszystkimi objaśnieniami, dochodzi się do wniosku, że teoria prof. Semkowicza jest wielce prawdopodobna. Przechodząc z tej części nieco mitycznej do potwierdzonej źródłami archiwalnymi, historię rodu Pałuków zacząć musielibyśmy od komesa Zbyluta I, który hojnie uposaża cystersów sprowadzonych w okolice Łekna. Zanim jednak do niego przejdziemy, przyjrzymy się symbolom rodowym Pałuków. Najstarsze godło herbowe tego rodu znamy z pieczęci Sławnika III z 1259 r. Jest to siekierka bojowa, zwrócona ostrzem w lewo, z obuchem wyciętym w dwa języki zakończone gałką (rys 1).

Przyjmuje się jednak, że nie był to jeszcze herb całego rodu, tylko znak osobisty Sławnika. Na innej pieczęci kasztelana nakielskiego Zbyluta XIII z 1343 r. dostrzegamy już ważną zmianę. Zamiast siekierki widzimy wyraźny topór zwrócony w lewo, z krzyżem umieszczonym po prawej stronie, poza obuchem. (rys. 2).

Ten symbol przyjmuje się jako właściwy herb rodowy Pałuków, który stosowano przed wniknięciem go do małopolskich Starzów-Toporczyków. Po połączeniu Pałuków z Toporczykami zatracono własną tradycję i przyjęto herb rodowy Toporczyków, czyli topór zwrócony ostrzem w prawą stronę, pozbawiony wszelkich dodatków (rys. 3).
 ROLA DZIEJOWA PAŁUKÓW Ród Pałuków odegrał w XII i XIII w. ważną rolę kulturową. Do znaczących postaci tego czasu należał m.in. Jakub ze Żnina, arcybiskup gnieźnieński, który w 1127 r., jak podają roczniki czeskie i polskie, „szczątki św. Wojciecha podniósł i ku czci wiernych wystawił”. Profesor Semkowicz sugeruje nawet, że drzwi gnieźnieńskie mogą być jego fundacji. Niewątpliwie jego też inicjatywą było sprowadzenie cystersów do Wielkopolski, którzy mieli prowadzić misję chrystianizacyjną w Prusach. Klasztor założono w Łeknie, rodowym gnieździe Pałuków w 1142 r. Sprawami formalnymi zajął się krewny arcybiskupa Jakuba, komes Zbylut I z Łekna, uposażając klasztor w 1153 r. bogatym funduszem. Początkowo przedstawiciele rodu Pałuków wstępowali nawet w szeregi mnichów cysterskich i sami bezpośrednio brali udział w misjach na terenie Prus. Należy zaznaczyć, że ród Pałuków odznaczał się wielką walecznością w walkach na pograniczu z Pomorzem. To głównie dzięki przedstawicielom tego rodu zdobyto, a później wielokrotnie odbijano Nakło, ważną polską placówkę, klucz do panowania nad Bałtykiem. Pałuki muszą jednak walczyć nie tylko z wrogami zewnętrznymi. W ich własnym gnieździe rodowym coraz większe zagrożenie stwarzają sprowadzeni cystersi, którzy przejmują wiele ich ziem. Klasztor w Łeknie był w tamtych czasach obsadzony wyłącznie Niemcami. Pośród mnichów odgrywał jakąś ważną rolę niejaki Henryk z Rugii, Saksończyk, pełnomocnik klasztoru we wszystkich sprawach majątkowych, jak sugeruje prof. Semkowicz, „prawdopodobnie kreatura Brandenburczyków”. W kolejnych latach Pałuki wykazują dużą aktywność w procesie jednoczenia ziem polskich. Kiedy tylko Władysław Łokietek pojawia się na ziemi wielkopolskiej, stają u jego boku. Łokietek zatrzymując się u Pałuków w Łeknie poczynił ważne zarządzenia związane z Pomorzem. Nie zapomniał wówczas o przedstawicielach tego rodu, którym powierzył dwie najważniejsze kasztelanie w Nakle i Tczewie. Pałuki odgrywają również ważną rolę po zajęciu Pomorza przez Krzyżaków i w czasie ciągłych walk z nimi na Kujawach. Spostrzec można ich wówczas na naczelnych stanowiskach w punktach najbardziej zagrożonych. W tych ciężkich czasach, po śmierci biskupa Gerwarda, pochodzącego ze spokrewnionego z Pałukami rodu Leszczyców, stanowisko biskupa kujawskiego powierzono Pałuce Maciejowi z Gołańczy, synowi kasztelana nakielskiego, Sławnika Świętosławica. Gospodarny biskup, wierny rzecznik interesów polskich w tym regionie, staje się wówczas znaczącą postacią w dziejach polskich. Kolejny okres to pokojowe rządy Kazimierza Wielkiego. Ród Pałuków skupia się wówczas na polityce wewnętrznej kraju, obsadzając wpływowe stolice biskupie: poznańską i kujawską. Czasy się zmieniły, stolicą odbudowanej Polski został Kraków, punkt ciężkości polityki państwowej przeniósł się do Małopolski. Utrata Pomorza i równoczesne nabycie Rusi Czerwonej sprzyjają rycerstwu małopolskiemu, które może wówczas rozwinąć szerszą działalność polityczną i ekonomiczną.
NASTĘPSTWO ZBLIŻENIA PAŁUKÓW DO TOPORCZYKÓW Ród Pałuków szuka wówczas dróg, którymi mógłby dostać się w poczet uprzywilejowanej szlachty małopolskiej i dojść do upragnionego steru rządów w państwie. Cel ten osiąga łącząc się z jednym z najpotężniejszych rodów małopolskich. Utorowało to Sędziwojowi z Szubina drogę do godności starosty wielkopolskiego. Niestety, następstwem zbliżenia Pałuków z rodem Starzów-Toporczyków, było ich wniknięcie w ten ród. W przeciągu niespełna ćwierci wieku dokonało się przekształcenie godła herbowego Pałuków na herb Toporczyków. Profesor W. Semkowicz skłania się do przypuszczenia, że wejście do rodu nastąpiło drogą wzajemnego porozumienia. Dokonać się to mogło bez większego rozgłosu, gdyż znaki herbowe obu rodów były do siebie bardzo zbliżone. Wniknąwszy w ród Toporczyków, Pałuki wkrótce zapominają o swej odrębności rodowej. Przyjąwszy herb i zawołanie obcego rodu, przyjmują i jego tradycję, porzucając własną. Wydaje się, że z podobną sytuacją mamy do czynienia obecnie. Świadomie rezygnując z symbolu Pałuków w herbie, porzucamy tradycję naszego regionu związaną z tym rodem.
(Autor Rafał Różak, Mapa historycznych Pałuk - rys. Władysław Semkowicz)
ROZPRAWA PROFESORA WŁADYSŁAWA SEMKOWICZA
Najbardziej obszerne i szczegółowe opracowanie na temat rodu Pałuków znajdujemy w rozprawie Władysława Semkowicza, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, polskiego historyka, a przede wszystkim badacza dziejów polskiego średniowiecza. Zostało ono wydane w Krakowie w 1907 r. nakładem Akademii Umiejętności, po wnikliwych badaniach, poszukiwaniach i rewizji źródeł archiwalnych. Nie jest to może opracowanie do końca naukowe, ale na tyle ciekawe i jednocześnie kontrowersyjne, że warto było w powyższym artykule po nie sięgnąć.
|
Komentarze
Uważam, że pomysł z tarczą podzieloną w pionie to najlepsze rozwiązanie. Na jednej połówce widziałbym połowe orła z herbu Wielkopolski, a na drugiej topór z herbu rodowego Pałuków (rys.2)
coś w herbie zamieścić trzeba, a z tego co wiem nie może być cały orzeł, bo powiat to nie województwo!
Oczywiście orzeł - winien być cały. Ta propozycja to w całości skandal!
Instytut Heraldyczno - Weksylologiczny niech zakopie się ze wstydu pod ziemię i stworzy Górkę Wielką jeszcze wiekszego absurdu i niemocy umysłowej.
" Smutno mi Boże"
historycznym Pałuk widać jaskrawo z jakim
dyletanctwem i ignorancją mamy do czynienia
ze strony zleceniobiorcy.Powiedziałbym nawet ,że to swoista arogancja tej firmy,
pożal się Boże ,"heraldycznej".