|

Niemal 90 osób reprezentowało wągrowiecką Radę Miejską w okresie międzywojennym. Warto przypomnieć sylwetki tych samorządowców, bowiem każdy z nich, bez względu na orientację polityczną, przyczynił się do rozwoju miasta.
Kazimierz Bonowski - poza pracą zawodową, aktywnie uczestniczył w życiu społeczno-politycznym i gospodarczym, działał w różnych organizacjach i stowarzyszeniach. W niektórych piastował ważne funkcje w zarządach.
W 1922 r. z inicjatywy kpt. Maksymiliana Bartscha powstało w Wągrowcu Towarzystwo byłych Czwartaków (stowarzyszenie skupiające b. żołnierzy 4. Pułku Strzelców Wielkopolskich o zasięgu powiatowym), do którego przystąpił ppor. rez. Kazimierz Bonowski, oficer tej formacji. W powstałym stowarzyszeniu objął w zarządzie funkcję skarbnika. Prezesem towarzystwa został jego założyciel. Była to pierwsza w powiecie organizacja konsolidująca szeregi uczestników walk o niepodległość. Towarzystwo działało do 1925 r., a po powstaniu (19 października 1924 r.) z inicjatywy m.in. ppłk. dr. Stanisława Kulińskiego, Towarzystwa Powstańców i Wojaków, jego członkowie przeszli do nowo utworzonego stowarzyszenia. Jedną z inicjatyw pierwszego towarzystwa był projekt budowy pomnika ku czci poległych Czwartaków. Projekt nie doczekał się realizacji w związku z przejściem do TPiW. Towarzystwa Powstańców i Wojaków, poza wągrowieckim kołem, zaczęły tworzyć się w różnych miejscowościach w powiecie, stąd już w 1926 r. powstał zarząd obwodowy, kierujący tymi towarzystwami. Od lipca 1928 r. prezesem obwodowym został Kazimierz Bonowski, pozostając na tym stanowisku do 1932 r. Z racji pełnionej funkcji, w 1928 r. został członkiem komitetu wykonawczego budowy grobowca poległych powstańców wielkopolskich, który stanął na cmentarzu nowofarnym 16 czerwca 1929 r. W 1923 r. z inicjatywy mjr. Tadeusza Goetzendorf-Grabowskiego powstało koło oficerów rezerwy. Oficerem w stopniu podporucznika był Kazimierz Bonowski i po utworzeniu koła zasilił jego szeregi, obejmując w zarządzie funkcję sekretarza. Z dostępnych źródeł wiadomo, że pełnił ją do 1928 r. Z kolei 12 maja 1935 r. na zjeździe byłych dowódców i członków straży ludowych i tajnych organizacji powstania wielkopolskiego z powiatu wągrowieckiego powołano do życia nową organizację kombatancką, której członkiem został Kazimierz Bonowski. Na wspomnianym zjeździe powierzono mu funkcję sekretarza obrad.
WOJEWODA I PRASA PRZECIW BONOWSKIEMU 23 listopada 1931 r. Rada Miejska, uzupełniając skład magistratu wybrała na jego członków Franciszka Gramsę i Marcina Wiśniewskiego. Wojewoda poznański nie zatwierdził tych kandydatów i Rada Miejska na posiedzeniu 27 stycznia 1932 r. dokonała wyboru kolejnych kandydatów. Głosami endeckich radnych wybrano wówczas Kazimierza Bonowskiego i Józefa Czajkowskiego. Natychmiast „Głos Wągrowiecki” (nr 24 z 30 stycznia 1932 r.), miejscowy organ wspierający sanację, wytoczył ciężkie działa przeciwko Kazimierzowi Bonowskiemu, prasowemu przeciwnikowi. Czytamy w nim: „Kandydatura p. Bonowskiego była nieszczęśliwa, bo przemycono do magistratu człowieka, który miał sprawę sądową z członkiem magistratu nawet. Dotyczyła ona obrazy, jakiej p. Bonowski dopuścił się na p. burmistrzu w związku z jego urzędowaniem. Z tej racji z oskarżenia publicznego został zasądzony w dwóch instancjach...” Bliżej powyższą sprawę opisano w „Głosie...” w nr 14 z 19 stycznia. Podano w nim, że Kazimierz Bonowski dopuścił się wobec burmistrza Jana Kuchczyńskiego zniewagi w liście, gdy otrzymał wezwanie do zapłaty za prąd. W pierwszej instancji został za zniewagę osobistą skazany na 4 miesiące więzienia. Wniesiona przez niego apelacja do Sądu Okręgowego w Gnieźnie zakończyła się zmniejszeniem kary. Skazano go na grzywnę w wysokości 50 zł z zamianą na 5 dni więzienia w przypadku nieuniszczenia należnej kwoty grzywny. Dalej w nr 24 „Głosu...” czytamy: „Mamy jeszcze świeżo w pamięci zdanie p. Bonowskiego w Sądzie Okręgowym w Gnieźnie w związku z tą rozprawą, powtórzone w „Gazecie Wągrowieckiej” (nr 13 z 17 stycznia 1932 r.), której jest wydawcą: „Ja stwierdzam, że p. Kuchczyński po skończonej kadencji i tak burmistrzem nie będzie.” Z tego można wnioskować, gdyby p. Bonowski wszedł do magistratu, nie byłoby tam mowy o bezinteresownej naradzie w przedmiocie troski nad sprawami miejskimi, gdyż przeszkadzałyby temu uprzedzenia, jakie ma p. Bonowski do jednego z członków magistratu. Zresztą nie spotyka się nigdzie, by człowiek karany mógł zasiadać w magistracie, który ponadto jest nerwowo chory z czasów wojny (świadectwo lekarskie w związku z powyższą rozprawą sądową)...” Słowa wypowiedziane przez Kazimierza Bonowskiego w sądzie, że „p. Kuchczyński po skończonej kadencji i tak burmistrzem nie będzie” nie do końca potwierdziły się. Po upływie 12 - letniej kadencji, Rada Miejska 30 marca 1933 r. nie udzieliła mu poparcia na kolejną kadencję. Ogłoszono wówczas konkurs, do którego stanął wraz z innym kandydatem, Szymonem Wachowiakiem. Rada Miejska 27 czerwca 1933 r. większością głosów poparła Szymona Wachowiaka. Tej kandydatury nie zatwierdził wojewoda. Zdecydowano wówczas o powierzeniu Janowi Kuchczyńskiemu komisarycznego sprawowania urzędu burmistrza. „Głos Wągrowiecki” zaatakował Kazimierza Bonowskiego jako kandydata do magistratu za jego rodzinne koligacje z osobą zasiadającą w radzie miejskiej. Czytamy tam: „Dziwić się należy, że nikt z Klubu Gospodarczo-Narodowego (zwolennicy endecji - przyp. WP) nie ma pojęcia o przepisach prawnych, bo gdyby się znalazł choć jeden człowiek przeglądający od czasu do czasu rozporządzenia, nie zachodziłyby takie faux pas, które niezbyt pochlebne wystawiają temu klubowi świadectwo, no i nieraz krzyżują plany, które oni z takimi trudami przygotowują. Wybrano bowiem p. Bonowskiego - krewnego Brunona Haławskiego przewodniczącego Rady Miejskiej. Tymczasem rozporządzenie Ministerstwa byłej Dzielnicy Pruskiej z 12 sierpnia 1921 r., w § 30 opiewa: „Krewni i powinowaci w linii prostej jak również krewni w linii bocznej do II stopnia włącznie nie mogą być równocześnie członkami tego samego magistratu lub członkami magistratu i rady miejskiej”. Gdyby radni znali poprzednio to rozporządzenie, na pewno by nie wybrali p. Bonowskiego na członka do magistratu, którego krewny Brunon Haławski, brat żony, jest przewodniczącym Rady Miejskiej”. Jaki wpływ miał „Głos...” na stanowisko wojewody nie wiadomo. Pewne jest jedno - widoczna gołym okiem była kolizja polityczna. Wojewoda do uchwały Rady Miejskiej odniósł się negatywnie i nie zatwierdził Kazimierza Bonowskiego na członka magistratu. Drugiemu kandydatowi też nie udzielił poparcia, dlatego można mówić o tle politycznym powziętej decyzji. Trzeciego wyboru członków do magistratu przez radę już nie było, bo wojewoda wyznaczył komisarycznych członków: dra Władysława Likowskiego i Franciszka Wójtycha, zwolenników sanacji, którzy z dniem 16 czerwca 1932 r. uzupełnili skład magistratu.
RADNY Z WYBORU Z końcem 1933 r. kończyła się czteroletnia kadencja rad miejskich, wybranych 6 października 1929 r. (w Wągrowcu kadencja rozpoczęła się 3 stycznia 1930 r.). Wybory do rad miejskich na kadencję 1934-1938 odbyły się 26 listopada 1933 r. Wągrowiec podzielony został na 5 okręgów wyborczych. W czterech uprawnieni mieszkańcy wybierali po 3 radnych, w jednym - w II okręgu - czterech. Do wyborów zgłoszono dwie listy wyborcze: nr 1 - Narodowego Bloku Gospodarczego (lista sanacyjna) i nr 2 - Obozu Narodowego (lista zwolenników Stronnictwa Narodowego). W V okręgu z listy nr 2 kandydatem do wągrowieckiego samorządu był m.in. Kazimierz Bonowski. I właśnie jemu wyborcy z ulic: Pocztowej, Poznańskiej, Rogozińskiej, Nowej, Bobrownickiej, Bartodziejskiej, Dębińskiej, Leśnej i Nad Jeziorem udzielili największego poparcia w odniesieniu do pozostałych kandydatów z tej listy i jako jedyny wszedł on do Rady Miejskiej. Dwa pozostałe mandaty w tym okręgu zgarnęli kandydaci z listy sanacyjnej - Wawrzyn Matuszak i Stanisław Zjawiński. Kadencja, w której przyszło Kazimierzowi Bonowskiemu pełnić funkcję radnego, była niezwykle trudna. Powodem był równy podział mandatów (po 8) między zwolenników sanacji i endecji. Początek działalności samorządowej był dla Kazimierza Bonowskiego dość niefortunny, w skutkach nawet nieprzyjemny. Nie miało to nic wspólnego z funkcją radnego. 26 stycznia 1934 r. znalazł się w więzieniu z dwutygodniowym wyrokiem za incydent, który miał miejsce 7 grudnia 1933 r. (opis zdarzenia zamieszczony został w „Głosie Wągrowieckim” nr 51-52 z 21 grudnia 2011 r. w artykule „Bebechy” i parszywe Żydy, na podstawie relacji przedwojennego „Głosu...” nr 145 z 14.12.1933). „Gazeta Wągrowiecka” (nr 28 z 22 stycznia 1934 r.) fakt osądzenia i osadzenia w więzieniu swego wydawcy skomentowała krótko: „Wszystko za sprawą narodową”. Tymczasem „Głos...” (nr 12 z 30.01.1934) udawadniał, że aresztowanie nie miało charakteru politycznego, że było następstwem rzucania oszczerstw na ludzi. W konkluzji napisano: „my Polacy wiemy co jest sprawą narodową, jak o nią walczyć i krew przelewać, uczyli nas tego nasi ojcowie, którzy za wielką sprawę Narodu ginęli w więzieniach pruskich, kazamatach carskich i śnieżnych polach Syberii - czemu wtedy nie walczył - bał się wtedy, tchórz ohydny, a dziś w wolnej Polsce paszkwiluje ludzi, na których spojrzeć się nie jest godzien, on osobnik, którego Żyd bije w mordę...” Była to jednak konkluzja niesprawiedliwa, bo Kazimierz Bonowski miał swój wkład w wyzwolenie Wielkopolski, mężnie też stawiał czoło bolszewickiej hordzie odnosząc rany 8 sierpnia 1919 r. w ataku na Mińsk.
(Autor Władysław Purczyński, Fot. Archiwum autora)
Zobacz także:
Kazimierz Bonowski (1) 1890-1945
Kazimierz Bonowski (2) 1890-1945
Kazimierz Bonowski (4) 1890-1945
|
Komentarze