|

Książka IZYDORA NOWACKIEGO omawia każdą dziedzinę życia damasławian w początkach ubiegłego wieku. Dziś sztuka przez wielkie „S”.
W odczuciu autora: „życie kulturalne miejscowości biegnie szybkim tempem...” W pierwszych dziesięcioleciach XX wieku towarzystwa działające na terenie gminy, a skupiające w swoich szeregach przedstawicieli różnych profesji oraz płci, bardzo chętnie wpadały w objęcia Melpomeny. Izydor Nowacki przypominał: Bawiąc - uczyć, ucząc - bawić - oto zasada, w myśl której rozjaśniając szarzyznę życia, postępują miejscowe towarzystwa.
Dano nawet na scenie sztukę - satyrę na stosunki miejscowe, mającą ten sens moralny, że poza komicznemi fragmentami rzucała w oczy wady, niejedne „zgrzyty”, wyzywając do zgody i pracy. Tytuł słynnego przedstawienia to „Duchy Damasławka”. Autor przytacza wiele sztuk, które wystawiały towarzystwa, a prym aktorski wiodło Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”. W ciągu ośmiu lat wystawiło aż dwanaście przedstawień, m.in. „Gwiazda Syberii”, „Czwartacy”, „Bitwa pod Rynarzewem”, „Posiew wolności” czy „Gdy zabrzmią trąby Chrobrego”. Nie pozostawało w tyle stowarzyszenie młodzieży żeńskiej - oprócz corocznych obchodów okolicznościowych, przez trzy lata zaprezentowało się damasławskiej widowni w ośmiu przedstawieniach, m.in. były to „Damy i huzary”, „Stary piechur” i „Bernadetta”. Towarzystwo Rolników też nie pozostawało w tyle: „między wielu innemi i corocznemi Dożynkami odegrało szczególnie na uwagę zasługujące „Skalmierzanki”- podkreśla Nowacki. Harcerze odegrali obraz sceniczny „W zaczarowanym lesie”, zaś w stuletnią rocznicę Nocy Listopadowej kilka razy przedstawiali epizod pt. „Rok 1830”. Z ogromną przyjemnością autor przytacza postać Stanisława Kusza z Turzy, nazywając go „zawodowym suflerem”, który swoją działalność rozpoczął w 1917 roku - „Jego umiejętność w tym kierunku jest wprost zadziwiająca!” - przyznaje Izydor Nowacki. Na deskach scenicznych szczególnie wyróżniali się w dramacie i operetce Bronisława Górna. O „aktorce” pisał Nowacki: „Jej talentu scenicznego pozazdrościć mogłaby niejedna aktorka. Umie płakać prawdziwemi łzami i śmiać się najprawdziwszym śmiechem, to najważniejsze, że głos ma przy tym odpowiedni - i sopran, i alt”. Aniela Wojciechowska obdarzona była szczególnym darem deklamatorskim, zaś panie Adamczakówna i Jarmużowa (z d. Zielniewiczówna) szczególnie dobrze oddają role kobiet wojowniczych - zaznaczył autor. Panie Radecka i Przybylska wnoszą kokieterię i kochliwość, a panna Woźniakówna powagę i tragedię. „Młodsze adeptki sztuki mają aspirację do miejscowych gwiazd, ale chwilowo są tylko... gwiazdkami” - dopisał Nowacki. Z mężczyzn na scenie wyróżniali się budzący grozę i czarny humor Pyszczyński, Winiecki i Wojciechowski. Zdolności mimiczne wykazywali Kozielski i Małek, zaś salwy śmiechu budziła małą postać Kucharczyka. Role kochanków oddawał znakomicie Meller, a zapaleńców Bogusz Nowacki. „Nadmienić tu wypada, że zespół sceniczny z Damasławka, dając w Wapnie i Żninie sztukę „Bitwa pod Rynarzewem”, wzbudził powszechny podziw i uznanie” - zaznaczył Nowacki. Kulturalny Damasławek to również czasopisma, które były w pierwszych dziesięcioleciach powszechną lekturą: „Kurier Poznański”, „Gazeta Wągrowiecka”, Przewodnik Katolicki”, „Pałuczanin”, „Dziennik Bydgoski”, „Gazeta Bydgoska”, „Obrona Ludu”, „Ilustrowany Kurier Codzienny” oraz... „Gazeta Grudziądzka”. „Na miejscu brak księgarni, a przynajmniej kiosku z beletrystyką i periodycznymi wydawnictwami. Miałby powodzenie” - ubolewał wówczas Izydor Nowacki.
*** Za kolejne, przekazane zdjęcia archiwalne bardzo dziękuję Hubertowi Wesołowskiemu. I pytanie do mieszkańców gminy Damasławek - kto wie, z opowiadań dziadków czy może rodziców, gdzie położony był majątek Leonardowo? |