|

Czesław Mozil po raz wtóry odwiedził kasztelański gród, tym razem z promocją swojej najnowszej płyty „Czesław śpiewa Miłosza”.
Ten nietuzinkowy artysta, jedna z barwniejszych postaci polskiej estrady, sięgnął po poezję Czesława Miłosza. Mimo że nie lubi jego poezji, co filuternie kilkakrotnie powtarzał podczas gołanieckiego koncertu, to jej strofy płynęły z ust Czesława tak cudownie, że niejeden słuchacz na pewno sięgnie po lekturę Miłosza i to nie tylko do poduszki. Niczym poezja śpiewana przez Miłosza w rytmie reggae...
A to za sprawą wykonawcy, jego osobliwej interpretacji poezji Miłosza i na pewno fascynacją laureatem Nagrody Nobla. - Jeśli ktoś mnie posłucha i zacznie sam szukać w poezji Miłosza czegoś dla siebie, czegoś bliskiego, to będę najszczęśliwszym chłopcem na świecie - wyznał Mozil na scenie w „Stodole”. Podczas koncertu tęsknota łączyła się z namiętnością, miłość wymieniała z bólem, czuć było melancholię i emigrację. Takiego Miłosza czuje Czesław Mozil. Nie zabrakło młodzieżowego humoru, anegdot, śmiesznych opowiastek o sobie, bez których Czesław nie byłby sobą. Takiego Czesława uwielbia widownia, gołaniecka również. Jakże przewrotnie zabrzmiały słowa wiersza „Do polityka” w ustach Czesława. „Kto ty jesteś, człowieku - zbrodniarz czy bohater” - pytał Miłosz. A kto ty jesteś, Mozil - błazen czy artysta?
(Autor Jerzy Mianowski, Fot. Jerzy Mianowski) |
Komentarze