|
czwartek, 16 lutego 2012 13:01 |
|
 SŁAWOMIR CHOLEWIŃSKI wybrał gminę Damasławek jako miejsce nie tylko do prowadzenia interesów, ale i społecznej działalności. Pomaga tym, którzy chcą czynnie uprawiać sport, a także ludziom potrzebującym materialnego wsparcia.
Sławomir Cholewiński nie jest rdzennym mieszkańcem Damasławka. Żył i uczył się w sąsiednim województwie. Od najmłodszych lat lubił sport. W szkole podstawowej w Janowcu grał w szczypiorniaka. Nieźle sobie radził, ale gdy zaczął naukę w Gnieźnie, zaczęła się proza życia. Trzeba było szukać pracy.
|
|
czwartek, 16 lutego 2012 12:56 |
|
 Muzyka sprawiła, że NATALIA KUKLIŃSKA związała się z Miejskim Domem Kultury, gdzie zajmuje się organizacją imprez.
|
|
czwartek, 16 lutego 2012 12:51 |
|
 Z dr. HUBERTEM PALUCHEM, świeżo upieczonym profesorem nadzwyczajnym Gnieźnieńskiej Szkoły Wyższej MILENIUM, dziekanem wydziału zamiejscowego w Wągrowcu, rozmawia Jerzy Mianowski.
Jak zostaje się profesorem? - Są dwie drogi do tego tytułu: pierwsza poprzez doktorat i habilitację, a druga wiedzie poprzez powołanie pracownika naukowo-dydaktycznego posiadającego minimum stopień doktora na stanowisko profesora nadzwyczajnego przez rektora danej uczelni. Ta druga droga nie zwalnia z pracy naukowej i kolejnym etapem do uzyskania profesury od Prezydenta RP jest habilitacja, która prowadzi do tytułu profesora zwyczajnego.
|
|
czwartek, 09 lutego 2012 12:52 |
|

Andrzej Banaszyński, wójt Mieściska, 1 lutego fetował okrągłe 30 lat włodarzenia gminą.
Prawie 60-letni Andrzej Banaszyński połowę swojego życia spędził w samorządzie gminnym, w tym 21 lat w demokratycznym. Jest rodowitym mieszkańcem gminy, bowiem urodził się w Podlesiu Kościelnym, a od wielu lat mieszka w Popowie Kościelnym. Ukończył Wydział Mechanizacji Rolnictwa Akademii Rolniczej w Poznaniu i dwuletnie studia podyplomowe z zarządzania podmiotami gospodarki budżetowej i zamówień publicznych na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu.
|
|
czwartek, 19 stycznia 2012 13:22 |
|

Co trzeba zrobić, żeby zostać sołtysem? Przekonać do siebie całą wieś. A co trzeba zrobić, żeby przez trzy dekady piastować tę najważniejszą, społeczną funkcję we wsi? Trzeba być sołtysem na medal. Taki właśnie jest JÓZEF ŚWIĘTEK z Oporzyna.
Świętkowie sołtysowanie mają we krwi. Przez trzydzieści lat wcześniej sołtysem był jego ojciec. Pan Józef przejął od niego funkcję w 1980 roku.
|
|
czwartek, 27 października 2011 12:53 |
|

Z JANEM GRALAKIEM, prezesem zarządu Wielkopolskiej Grupy Gospodarczej, rozmawia Jerzy Mianowski.
Co było źródłem inspiracji do założenia stowarzyszenia Wielkopolska Grupa Gospodarcza? Przecież w Wielkopolsce, w tym w większości powiatów, istnieją i działają organizacje kupieckie, rzemieślnicze i gospodarcze? - W dużej części nasza działalność będzie pokrywała się z tymi organizacjami, ale nasze działania - w odróżnieniu od wspomnianych stowarzyszeń - przede wszystkim będzie koncentrowała się na sprawach i problemach sensu stricto gospodarczych. Te organizacje mają głównie społeczny charakter, a my chcemy zająć się aspektami gospodarczymi w relacji przedsiębiorstwo a władza oraz niektórymi wybranymi problemami zachodzącymi pomiędzy pracodawcą a pracownikiem. Chcemy, żeby pracownikom lepiej się pracowało i żeby osiągali wyższe wynagrodzenia, a pieniądz publiczny służył ludziom, a nie szarej strefie.
|
|
czwartek, 18 sierpnia 2011 10:32 |
|

Rozmowa z ADAMEM SZEJNFELDEM, byłym wiceministrem gospodarki, posłem na Sejm RP.
Jest Pan autorem bodajże największego w ostatnich 20 latach zbioru ustaw realizujących proces odbiurokratyzowania polskiego prawa, nazwanego „Pakietem Szejnfelda”. Co on zawiera? - Nie jest łatwo krótko odpowiedzieć na to pytanie, tak wiele zmian dokonałem tymi ustawami. Pakiet zawiera bowiem prawie czterdzieści aktów, zmieniających kilkaset ustaw i ponad tysiąc przepisów. Co jest jednak ważne, pakiet służy wszystkim obywatelom, choć większość jego rozwiązań skierowanych jest do podatników i przedsiębiorców. Jako przykłady można podać: zamianę kultury zaświadczeń na kulturę oświadczeń, prawo składania kopii dokumentów zamiast oryginałów, wprowadzenie „domniemania uczciwości podatników”, likwidację „aresztów wydobywczych”, rozszerzonej wiążącej interpretacji prawa oraz „milczącej zgody organu”, ustanowienie osobistej, majątkowej odpowiedzialności urzędników, radykalne ograniczenie zakresu kontroli, wprowadzenie możliwości zawieszenia działalności gospodarczej, rozszerzenie uproszczonej księgowości dla najmniejszych firm, wprowadzenie nowych zasad partnerstwa publiczno - prawnego, ustanowienie upadłości konsumenckiej, radykalne obniżenie kapitału założycielskiego spółek, zakaz zmuszania firm do przekształceń, wprowadzenie „zero okienka”, zmniejszenie ilości koncesji, zezwoleń i pozwoleń...
|
|
czwartek, 18 sierpnia 2011 10:27 |
|

RYSZARD KOTECKI już ponad pół wieku zajmuje się stawianiem pieców. Wspomina, że w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych zawód zduna wykonywało w Wągrowcu ponad piętnaście osób. Teraz pozostał tylko on.
Kim jest zdun? Na to pytanie wiele osób, a szczególnie ludzie młodzi, nie zna odpowiedzi. Zdun to osoba, która zawodowo zajmuje się budowaniem i naprawianiem pieców kaflowych, zarówno pokojowych, jak i kuchennych. Prócz umiejętności, każdy zdun musi znać przepisy bezpieczeństwa. Źle zrobiony piec może spowodować zaczadzenie mieszkańców lub pożar. Dawniej piece były bardzo popularne, a do pierwszej wojny światowej stawiano je tylko z cegły. Na droższe i bardziej eleganckie piece kaflowe mogli pozwolić sobie właściciele ziemscy oraz bogaci mieszkańcy miast i wsi. Natomiast po drugiej wojnie światowej piece kaflowe były głównym źródłem ciepła w większości polskich domów.
|
2041
(1 głos, średnia ocena 5.00 na 5)
|
czwartek, 11 sierpnia 2011 11:43 |
|

Z GRZEGORZEM PIECHOWIAKIEM, pilskim liderem partii Polska Jest Najważniejsza, rozmawia Jerzy Mianowski.
Kandyduje Pan z PJN. dlaczego nie z PO czy PiS, przecież oni mają dużo większe szanse na zdobycie poselskiego mandatu? - Mimo że w polityce nie jestem od dziś, to nie mogę się zgodzić na styl, w jakim jest uprawiana. Nie godzę się na język nienawiści, nie godzę się na dzielenie Polaków, nie godzę się wreszcie na brak reform, tak potrzebnych w naszym kraju. PJN jest formacją, która nie atakuje nikogo personalnie, formacją, która chce przywrócić dialog w polityce i która ma program naprawy państwa i odwagę wcielić go w życie, nie patrząc na słupki sondażowe.
|
|
czwartek, 04 sierpnia 2011 13:06 |
|

Szafarz nie jest księdzem, ale jak ksiądz pełni posługę przy ołtarzu i rozdaje komunię św. W Wągrowcu jest ich sześciu.
Na początku posługi pierwszego wągrowieckiego szafarza, Krzysztofa Woźnego, ludzie byli zdziwieni, wręcz zszokowani. Jak mężczyzna, mający żonę i dzieci może rozdawać komunię św. podczas mszy? A jednak... Krzysztof Woźny pełni tę zaszczytną i niezwykłą funkcję w Kościele katolickim od marca 2000 roku. - Na szafarza nie można zgłosić się samemu, to proboszcz wybiera kandydatów ze swojej parafii - wyjaśnia Krzysztof Woźny. - Śp. ks. Stefan Kałmucki wybrał ośmiu kandydatów z naszej parafii na nadzwyczajnych szafarzy komunii św., którzy mieli jechać do Gniezna na rekolekcje połączone z kursem. W dniu wyjazdu okazało się, że z ośmiu kandydatów pojechało nas dwóch, sześciu zrezygnowało z różnych przyczyn. Równocześnie z panem Krzysztofem w kursie przygotowawczym uczestniczyło dwóch kandydatów z jeszcze jednej wągrowieckiej parafii p.w. św. Wojciecha. Posługę szafarza nadzwyczajnego w swojej parafii K. Woźny podjął ostatecznie sam.
|
1971
(4 głosów, średnia ocena 3.00 na 5)
|