|

W ubiegły czwartek o godz. 17 na poznańskim Starym Rynku zebrało się kilka tysięcy przeciwników kontrowersyjnej umowy ACTA. Wśród nich znajdowało się około trzydziestu osób z Wągrowca.
Stary Rynek w stolicy Wielkopolski opanowali tydzień temu młodzi ludzie protestujący przeciw ACTA - umowie uważanej powszechnie za zagrożenie dla wolności obywatelskich i narzędzie do cenzurowania internetu. Pikietujący prezentowali sobą pełny przekrój polskiego społeczeństwa. Obok siebie stali działacze Stowarzyszenia Konserwatywno-Liberalnego KoLiber, anarchiści, prawicowi kibice Lecha Poznań, przedstawiciele wszelkich subkultur młodzieżowych oraz zwyczajni uczniowie i studenci, nie brakowało też małżeństw z dziećmi czy ludzi starszych.
Na demonstrację przybyli również tak mocno oddaleni od siebie ideowo osobnicy jak zwolennicy Telewizji Trwam oraz fani sieciowej pornografii (hasło „ACTA never, Redtube forever”). Wszyscy oni udali się na plac Wolności, gdzie zaczęto wznosić okrzyki przeciwko porozumieniu oraz Platformie Obywatelskiej. Zauważalny był ogromny ładunek negatywnych emocji, skierowany przeciwko premierowi i jego ekipie. Po około półgodzinnym wiecu tłum ruszył ulicami w kierunku Ronda Kaponiera, wciąż skandując hasła. Najbardziej jednoczącym oponujących przeciw ograniczaniu swobody w internecie było przewrotne „Donald, matole, skąd będziesz ściągał pornole”, dobrze oddające specyficzny, happeningowy klimat internetowego buntu. Manifestacja została zablokowana przez policję w okolicach siedziby PO. W końcu marsz cofnął się, a potem nastąpiły próby przebicia się w innych kierunkach. Około godziny 20 większość manifestantów rozeszła się do domów, a nieliczne przepychanki z mundurowymi były inicjowane przez co bardziej krewkich uczestników pikiety pozostałych na ulicach. Co skłoniło wągrowczan do wzięcia udziału w jednym z wielu ogólnopolskich protestów? - Po czwartkowym wieczorze znów uwierzyłem w polskie społeczeństwo. Nadal mamy w sobie tę siłę organizowania siebie w akcie obywatelskiego nieposłuszeństwa wobec władzy - przekonuje Edgar Hein. - Oczywiście, denerwowały próby upolitycznienia wiecu przez grupki z młodzieżówek partyjnych, martwiła obecność osób, po których zachowaniu łatwo było wywnioskować, że szukają przede wszystkim prowokacji, jednak nie może to przysłaniać całości manifestacji - pokojowej, solidarnościowej. Wierzę, że większość z tych ludzi naprawdę przyszła tam pokazać, że internet jest dla ludzi, nie dla korporacji, a nie manifestować swoje poglądy polityczne. Najlepszym przekazem niech będzie: „Wuchta wiary przeciw ACTA”. Ot, taki nasz lokalny, wielkopolski smaczek. Na poznańskiej demonstracji można było również spotkać Mariusza Kutkę, dziennikarza z Wągrowca. - Jestem tu, bo przeraża mnie brak zahamowań rządu do inwigilacji obywateli. Nasze prawa są łamane od lat. Polskie służby sięgają po milion bilingów rocznie bez kontroli sądów i prokuratury. NIK może zbierać i gromadzić wszelkie dane na nasz temat: od stanu zdrowia po poglądy polityczne i preferencje seksualne. Teraz rząd w arogancki sposób próbuje przepchnąć gumowe zapisy ACTA, które można dowolnie interpretować - stwierdza Mariusz. - Internet to istotna część mojego świata. Tu pracuję, uczę się, „spotykam” z przyjaciółmi, kształtuję swoje poglądy. I tego „wirtualnego” domu zamierzam bronić. Dzień przed czwartkową, sformalizowaną manifestacją odbyła się mniejsza, niezalegalizowana, zorganizowana przez poznański squat Rozbrat. Wśród kilkuset demonstrantów był również Krzysztof Nowaczyk i jego znajomi z Rogoźna. - Przyznam szczerze, że jak na demonstrację tak małego kalibru, wypadła świetnie. Ludzie wiedzieli po co tam idą i o co walczą, co dodawało odpowiedniego klimatu. Policja - poza jednym incydentem - też, o dziwo, na poziomie. To dowód na to, że Polacy jak zwykle, gdy trzeba, potrafią się zjednoczyć i upomnieć o swoje - podsumowuje Krzysztof.
(Autor Filip Żbikowski, Fot. Filip Żbikowski)
|
Komentarze
Pozdrawiam
Hein Edgar
Pozdrawiam
EH
Zmienili fotkę bo ukradli z portaluWRC