|
czwartek, 28 kwietnia 2011 12:19 |
|

SAGA RODZINY GRZECHOWIAKÓW | Jednym z założycieli Koła Łowieckiego „Cyranka” jest Józef Klemens. Poluje także jego zięć Mariusz Grzechowiak i wnuk, Bartosz.
Józef Klemens skończy w tym roku 86 lat. Nie pamięta kiedy po raz pierwszy był na polowaniu. Do koła „Cyranka” wstąpił, gdy miał 28 lat, jest jednym z jego założycieli. Jest jedynym z żyjących twórców tego koła.
|
|
czwartek, 13 stycznia 2011 11:28 |
|

SAGA RODZINY GRAJKOWSKICH. FRANCISZEK GRAJKOWSKI całe życie był wierny harcerskim ideom. Teraz jego imieniem zostanie nazwany sztandar wągrowieckiego Związku Harcerstwa Polskiego.
Franciszek Grajkowski urodził się w Wągrowcu 16 lipca 1904 roku, jako drugie z ośmiorga dzieci. Jego ojciec też miał na imię Franciszek, a matka to Pelagia z domu Fołdzińska. Imię to w rodzinie Grajkowskich nadaje się od pokoleń z ojca na syna.
|
|
czwartek, 06 stycznia 2011 01:58 |
|

SAGA RODZINY MENDLIKÓW. Kto z nas nie miał przynajmniej raz w życiu ochoty pozbierać archiwalne fotografie, jeździć po parafiach, żeby zebrać informacje o protoplastach swojego rodu? Państwo Mendlikowie mają taką właśnie pasję.
Joachim Mendlik ze zrobieniem drzewa genealogicznego swojej rodziny większych problemów nie miał. Wszystko przez coś, co moglibyśmy nazwać szczęśliwym zbiegiem okoliczności. Jeden z jego przodków potrzebował udowodnić swoje pochodzenie, więc zebrał informacje dosyć daleko sięgające wstecz rodzinnej historii. Możnaby powiedzieć, że dużą rolę odegrała tutaj... urzędnicza skrupulatność.
|
|
czwartek, 25 listopada 2010 10:48 |
|

SAGA RODZINY JUŁGÓW. Dostali od losu smykałkę do pracy rzemieślniczej i do sztuki, takiej przez duże „S”.
Urodzili się w Rybowie, administracyjnie umiejscowionym w gminie Gołańcz. Dosłownie, bo wszyscy urodzili się w domu. Od Wągrowca tę wioskę dzieli około piętnastu kilometrów. Rodzice Anna (z domu Silska) i Stanisław przeprowadzili się tam w 1934 roku. Ojciec Stanisława był kołodziejem pracującym dla dworów. W tamtych czasach w całej Polsce, w niemal co drugiej wsi, był jakiś majątek, pałacyk, albo dworek. W każdym mieszkał dziedzic, który od poniedziałku do soboty jeździł wozem „codziennym”, a w niedzielę bardziej odświętnym. Dlatego możemy przypuszczać, że mając taki fach w ręku ojciec Stanisława na brak pracy nie narzekał. Zajęcie to zmuszało go jednak do mobilności w obrębie powiatu wągrowieckiego. Mieszkali więc w kilku miejscowościach.
|
|
|
|
|