|

O istocie Świąt Bożego Narodzenia i ogromnej wartości rodziny z Prymasem Polski, arcybiskupem JÓZEFEM KOWALCZYKIEM, rozmawia Anna Borczykowska.
Księże Prymasie, proszę nam powiedzieć jak wyglądała Wigilia, Święta Bożego Narodzenia w rodzinnym domu Księdza Prymasa? - Jest to niezapomniany okres w życiu każdego dziecka, każdego człowieka. Nie wyobrażam sobie życia rodzinnego, gdzie nie mam ojca, matki, rodzeństwa.
Wyrosłem w takim klimacie i to uważam za wielkie bogactwo duchowe. Nie było bogactwa materialnego, ale rodzice moi umieli stworzyć klimat takiego ciepła rodzinnego: kochający mama, tata, rodzeństwo i zaufanie, które było ważne dla dziecka. Gdy jest takie rodzinne ciepło, to dziecku nie potrzeba bogactwa wyszukanych, drogocennych prezentów. Wystarcza sam klimat świąt, szczerość i uczucia, jakie sobie wtedy okazujemy. Święta Bożego Narodzenia były przygotowane skromnie, ale z miłością dla dzieci. Wypatrywanie pierwszej gwiazdki, dzielenie się opłatkiem, oczywiście później pasterka, zimowa pora i śnieg, choinka... To wszystko stwarzało klimat piękna i to są niezapomniane chwile, zwłaszcza dla dziecka. W dorosłym, już kapłańskim życiu był Ksiądz Prymas z dala od rodzinnego domu - gdzie przeżywał wówczas czas świąt ? - Począwszy od czasów seminaryjnych, wigilię spędzaliśmy właśnie tam, gdy zostałem już wyświęcony na kapłana, święta najczęściej spędzałem w parafii, w której posługiwałem. Święta Bożego Narodzenia przeżywałam także w Rzymie, także w Betlejem i te przeżycia właśnie były piękne ze względu na walor historyczny tych miejsc. Jeśli jednak chodzi o walor emocjonalny, to zawsze jednak przeważał ten rodzinny... Myślą zawsze wraca się do rodzinnego domu, nawet, gdy jest się na uroczystej wieczerzy z Ojcem Świętym, to później, po przełamaniu się opłatkiem, myśl biegnie do domu rodzinnego: jak oni tam żyją, jak tam w domu dziś sobie życzenia składają... To jest szczere i myślę, że jak najbardziej naturalne, bo to nasze najpiękniejsze polskie tradycje, klimat zewnętrzny też - śnieg, choinka - to nastraja do wspomnień. I dopiero kiedy znajdziemy się w innym środowisku kulturowym, zaczynamy doceniać, tęsknić, dlatego też m.in. Ojciec Święty Jan Paweł II wprowadził tradycję drzewka bożonarodzeniowego na Plac Św. Piotra, które staje w okresie świątecznym po dziś dzień. Ksiądz Prymas w tym roku swoją Wigilię przeżywał będzie po raz pierwszy w Gnieźnie ? - Tak, po raz pierwszy w tym roku w Święta Bożego Narodzenia będę tutaj. Jak przyjechałem do Polski w 1989 roku jako nuncjusz, przeżywałem Święta z personelem nuncjatury, bo to już analogiczny wymiar rodzinny, to była moja „rodzina”, którą tworzymy pracując. Coś podobnego będzie tu, w Gnieźnie. Będziemy przeżywać je też poza liturgicznym wymiarem, Wigilia będzie tutaj, nie mam już tamtych rodzinnych odniesień, bo rodzice odeszli już do wieczności... To nasza wspólnota wewnętrzna w tym zespole, będzie choinka, będą kolędy, będą dania takie jakie przygotowywały nasze Mamy i będzie pusty talerz dla gościa. Miejsce, które przypomina tego, dla którego nie było miejsca w gospodzie. Ten czas Świąt to bardzo miły i radosny okres dla naszych rodzin. Są jednak takie rodziny, których najbliżsi wyjechali za granicę „za chlebem” i w dobie kryzysu nie wrócą nawet na te Święta. Jakie ma Ksiądz Prymas dla nich przesłanie, również dla czekających na ich powrót ? - Ja byłem i jestem wielkim zwolennikiem pomocy dla człowieka, bo powinniśmy się wszyscy wspomagać. Natomiast po moich doświadczeniach z przeszłości, także obserwując wyjeżdżających do Stanów Zjednoczonych czy gdziekolwiek indziej, powiem tak: wyjazdy, jeżeli już naprawdę muszą być, to tylko z rodziną! Taki wyjazd pojedynczy, jeżeli się przedłuża na kilka miesięcy, na kolejny rok, to nic dobrego nie znaczy! Powinien być to zawsze powrót czy przyjazd jak najczęstszy do rodziny. Proszę pamiętać, jesteśmy ludźmi, kontakty i emocje stygną, jeśli są coraz rzadsze. Nie wystarczy napisanie jakich tam paru słów i uspokoi się sumienie! Człowiek jest tylko człowiekiem, jeżeli obrał życie rodzinne, to powinien, musi je pielęgnować, bo inaczej więź rodzinna będzie stygła, a dzieci będą patrzeć na matkę czy ojca, który wyjechał - czekamy, ale czy wróci? Na pewno wielu może być z tego niezadowolonych, ale ja mówię to z przekonania! Ja byłem świadkiem, jak z tego powodu rozpadały się rodziny i to jest niebezpieczeństwo, i często kończy się kryzysem rodziny. Mówię to po to, by podzielić się doświadczeniem, a zarazem żeby skierować słowa serdecznych życzeń dla tych, którzy wyemigrowali, by jak najszybciej szukali więzi z rodziną, także w kontekście Świąt Bożego Narodzenia, które są doskonałym momentem by ożywić swoją pamięć, oczyścić swoje sumienie... Bardzo dziękuję Księdzu Prymasowi za zaproszenie, przekazane naszym Czytelnikom życzenia i w imieniu Czytelników oraz Redakcji Głosu Wągrowieckiego składam życzenia błogosławionych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia!
(Autor Anna Borczykowska, Fot. Anna Borczykowska) |
Komentarze