Uciekł z ośrodka wychowawczego i zanim wpadł w ręce policjantów zdążył okraść jeden z domków letniskowych. DOMINIKA B. złapano przy jednej ze stacji kolejowych, kiedy siedział otulony jedynie z koc przy mrozie sięgającym grubo poniżej zera.
W nocy z czwartku na piątek o godz. 2.35 pracownicy Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Antoniewie zadzwonili do dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Wągrowcu i poinformowali go, że Dominik B. uciekł z placówki. Na dworze panował siedemnastostopniowy mróz, a uciekinier był jedynie przykryty kocem. Na sobie miał tylko bieliznę i klapki na nogach.
Rozpędzone renault clio otarło się o błotnik peugeota, odskoczyło w lewo i uderzyło w bok nadjeżdżającego z przeciwka forda focusa. Wytrącony z równowagi samochód zawirował i wywrócił się na dach...
Był poniedziałek, godz. 16.30. Nagle na ulicy Kolejowej rozległ się huk zderzających się aut. Przewrócone na dach clio otoczyli ludzie i pomogli młodej kobiecie wydostać się zza kierownicy. Wągrowczanka Justyna B. w pierwszych emocjach po wypadku powiedziała wprost kierowcy peugeota, co myśli o ludziach wyjeżdżających wprost pod nadjeżdżający samochód. Nieco później, po badaniu lekarskim powiedziała już spokojniej:
Kula breneka uszkodziła lewe nadkole i tylny słupek samochodu jednego z myśliwych. - Żadna z osób nie została poszkodowana, ani nie było zagrożone jej bezpieczeństwo - uważa SŁAWOMIR JAROSZEWICZ, łowczy okręgowy w Pile.
Wojskowe koło łowieckie „Szarak” podlega Zarządowi Okręgowemu Polskiego Związku Łowieckiego w Poznaniu. Dzierżawi obszar łowiecki między innymi w nadleśnictwie Durowo w powiecie wągrowieckim. Zarząd koła tworzą: prezes Paweł Kuczko, łowczy Czesław Karolkiewicz, sekretarz Piotr Rzłobiński i skarbnik Stefan Domański. Pamiętne, polowanie odbyło się w ostatnią sobotę stycznia.
To już kolejna odsłona plebiscytu organizowanego przez Głos Wągrowiecki, którego celem jest wyłonienie najpopularniejszych sportowców w powiecie wągrowieckim.
DAMASŁAWEK I Dyrektor Zespołu Szkół Powszechnych, PAWEŁ TOŃCZYK, został odwołany z pełnionej funkcji. Zdaniem wójta był niegospodarny.
Latem ubiegłego roku Andrzej Szewczykowski, wójt gminy, rozpisał konkurs na dyrektora ZSP. Wygrał go Paweł Tończyk. Kilka dni później włodarz unieważnił wyniki i ogłosił następny konkurs. Bardzo pewnie zwyciężył ponownie ten sam kandydat. Nominację otrzymał jednak dopiero na początku roku szkolnego, czyli po długim oczekiwaniu. W krótkim czasie organ prowadzący zarządził szczegółową kontrolę placówki. Nie wykazała ona większych uchybień. Niespełna pół roku po objęciu stanowiska dyrektor Tończyk został wezwany do Urzędu Gminy i w środę wręczono mu zarządzenie, odwołujące z funkcji.
PIOTR OLSZEWSKI ma 48 lat, wyszedł z więzienia, jest bez pracy, a na utrzymaniu ma żonę i niepełnosprawną córkę. Twierdzi, że pięć lat siedział za czyn, którego nie popełnił.
Został skazany za próbę pozbawienia życia kolegi z pracy.
Po raz 20. w historii tygodnika „Głos Wągrowiecki” znamienici wągrowczanie będą się ubiegali o zaszczytne miano „Wągrowczanina A.D. 2011”. Kolegium Redakcyjne „Głosu Wągrowieckiego” nominowało do tego tytułu 10. kandydatów, chociaż Czytelnicy zgłosili ich dużo więcej.
Tak śpiewała IRENA JAROCKA, a z nią nuciła cała Polska. Piosenkarka, urodzona w Srebrnej Górze, koło Wapna zmarła po ciężkiej chorobie w jednym z warszawskich szpitali.
O tym smutnym wydarzeniu poinformowała w sobotę Agnieszka Pasternak, manager piosenkarki. Przez kilka ostatnich miesięcy pani Irena zmagała się ze śmiertelną chorobą. Irena Jarocka urodziła się 18 sierpnia 1946 roku w Srebrnej Górze. Na początku lat 50. przeprowadziła się wraz z rodzicami do Bydgoszczy, a potem do Gdańska. W siódmej klasie szkoły podstawowej zaczęła śpiewać w chórze katedralnym w Oliwie. Jako piosenkarka zadebiutowała w klubie Rudy Kot w Gdańsku, mając 20 lat. W tym samym czasie wystąpiła na festiwalu w Opolu.
Reanult clio jechało ze Skoków w stronę Potrzanowa. Z przeciwka nadjeżdżał ford courier. Był piętek, godz. 7 rano. Nagle kierowca forda zobaczył tuż przed maską ciemno ubranego rowerzystę i gwałtownie szarpnął kierownicą w lewo.
Henryk Z. z Mosiny, który siedział za kierownicą forda, nie miał szans w porę dostrzec rowerzysty. W pochmurny dzień w połowie stycznia o godz. 7 rano jest jeszcze całkiem ciemno. Rzadko rozstawione latarnie raczej utrudniają obserwację drogi, niż ją oświetlają. W plamach cienia pomiędzy latarniami nie widać zupełnie nic. Rower bez oświetlenia, z rowerzystą bez choćby elementów odblaskowych, widoczny jest dopiero z odległości kilkunastu metrów: trzech - czterech długości samochodu.
Ogólnopolskie media informują o utrudnieniach w kupowaniu leków, na jakie spotykają pacjenci w całym kraju. Sprawdziliśmy, co w Wągrowcu czeka chorego, który przyjdzie z receptą do apteki.
Trwa spór o ustawę refundacyjną. Lekarze protestowali, Sejm przegłosował żądane przez nich zmiany, ale lekarze nadal różnie wypisują recepty. Od poniedziałku protest ogłosiła Naczelna Izba Aptekarska. Ma on polegać na tym, że codziennie między godziną 13 a 14 apteki nie mają realizować recept na leki refundowane. Wyjątkiem są recepty na leki ratujące życie. - Nie mam prawa oceniać, czy lek na recepcie jest ratującym życie czy nie - mówi Joanna Szuba, farmaceutka z Wągrowca. - Wiem, że każdy preparat przepisany przez lekarza jest ważny dla danego pacjenta i mu potrzebny. To, czy na przykład jakiś antybiotyk jest ratującym życie czy nie, zależy od stanu pacjenta i choroby, na którą lek został przepisany. Te informacje ma lekarz, a nie farmaceuta. Dlatego przez cały czas realizujemy wszystkie recepty.