|

Ogólnopolskie media informują o utrudnieniach w kupowaniu leków, na jakie spotykają pacjenci w całym kraju. Sprawdziliśmy, co w Wągrowcu czeka chorego, który przyjdzie z receptą do apteki.
Trwa spór o ustawę refundacyjną. Lekarze protestowali, Sejm przegłosował żądane przez nich zmiany, ale lekarze nadal różnie wypisują recepty. Od poniedziałku protest ogłosiła Naczelna Izba Aptekarska. Ma on polegać na tym, że codziennie między godziną 13 a 14 apteki nie mają realizować recept na leki refundowane. Wyjątkiem są recepty na leki ratujące życie. - Nie mam prawa oceniać, czy lek na recepcie jest ratującym życie czy nie - mówi Joanna Szuba, farmaceutka z Wągrowca. - Wiem, że każdy preparat przepisany przez lekarza jest ważny dla danego pacjenta i mu potrzebny. To, czy na przykład jakiś antybiotyk jest ratującym życie czy nie, zależy od stanu pacjenta i choroby, na którą lek został przepisany. Te informacje ma lekarz, a nie farmaceuta. Dlatego przez cały czas realizujemy wszystkie recepty.
W poniedziałek i we wtorek sprawdziliśmy kilka aptek w Wągrowcu. Wszędzie pacjenci traktowani byli tak samo. Nikt nie miał trudności z realizacją recepty i otrzymaniem przepisanego mu lekarstwa.
JEDNAK PROTESTUJĄ - Obowiązująca od początku roku ustawa refundacyjna jest zła - nie ma wątpliwości Joanna Szuba. - Wbrew temu, co się powszechnie mówi w mediach, ustawa nie jest zła ani dla lekarzy, ani dla farmaceutów. Możemy funkcjonować w oparciu o te złe przepisy. Ta ustawa jest zła dla pacjentów (...)
(Autor Krzysztof Rokosz, Fot. Krzysztof Rokosz)
[Więcej w papierowej wersji Głosu Wągrowieckiego dostępnej w sprzedaży od 18 stycznia 2012 r.]
|
Komentarze