| „Czołówka” w Potrzanowie |
|
| czwartek, 26 stycznia 2012 11:04 |
|
Reanult clio jechało ze Skoków w stronę Potrzanowa. Z przeciwka nadjeżdżał ford courier. Był piętek, godz. 7 rano. Nagle kierowca forda zobaczył tuż przed maską ciemno ubranego rowerzystę i gwałtownie szarpnął kierownicą w lewo. Henryk Z. z Mosiny, który siedział za kierownicą forda, nie miał szans w porę dostrzec rowerzysty. W pochmurny dzień w połowie stycznia o godz. 7 rano jest jeszcze całkiem ciemno. Rzadko rozstawione latarnie raczej utrudniają obserwację drogi, niż ją oświetlają. W plamach cienia pomiędzy latarniami nie widać zupełnie nic. Rower bez oświetlenia, z rowerzystą bez choćby elementów odblaskowych, widoczny jest dopiero z odległości kilkunastu metrów: trzech - czterech długości samochodu.Jeżeli do tego obserwację drogi utrudniają światła auta nadjeżdżającego z przeciwka i blask reflektorów odbija się w mokrym asfalcie, to takiego rowerzystę można zobaczyć dopiero, gdy uderzony zderzakiem wpada na maskę samochodu. (Autor Krzysztof Rokosz, Fot. KP PSP) [Więcej w papierowej wersji Głosu Wągrowieckiego dostępnej w sprzedaży od 25 stycznia 2012 r.] |



































Komentarze