|

PIOTR OLSZEWSKI ma 48 lat, wyszedł z więzienia, jest bez pracy, a na utrzymaniu ma żonę i niepełnosprawną córkę. Twierdzi, że pięć lat siedział za czyn, którego nie popełnił.
Został skazany za próbę pozbawienia życia kolegi z pracy.
- Jestem niewinny, nie zrobiłem tego - mówi Piotr Olszewski, były pracownik szpitalnego prosektorium w Wągrowcu. - Wszystko zdarzyło się w 2005 roku. Z powodu braku kwalifikacji do wykonywania sekcji zwłok zostałem przeniesiony do prac malarskich. Na moje miejsce przyszedł Zbigniew Białkowski, ze Żnina. Nie lubiliśmy się, gdyż wiedziałem, że w poprzednim miejscu pracy miał kłopoty z przełożonymi. Któregoś dnia jedliśmy w prosektorium hamburgery, które on przyniósł, a ktoś trzeci niespodziewanie uderzył mnie w głowę. To on, ten trzeci, bił młotkiem. W hamburgerach była trutka na szczury, ale nie ja ją tam włożyłem. Jednak Sąd Rejonowy w Wągrowcu uznał Piotra Olszewskiego winnym próby zabójstwa i skazał go na 8 lat pozbawienia wolności (...)
(Autor Cezary kucharski, Fot. Cezary Kucharski)
[Więcej w papierowej wersji Głosu Wągrowieckiego dostępnej w sprzedaży od 1 lutego 2012 r.]
|