piątek, 21 września
23:56

Radość życia bez nałogów

Na każdym pikniku dla dzieci i młodzieży nie powinno zabraknąć zabawy i edukacji.

Tak też było podczas pikniku profilaktycznego, który zorganizował Miejski Ośrodek Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych przy pomocy samorządu miejskiego.
Dużym powodzeniem cieszyły się mecze BumperBall, czyli gra w dużych, dmuchanych kulach w piłkę nożną. Dzieci cieszyły się również z dmuchanych zjeżdżalni i licznych konkursów profilaktycznych. Nie zabrakło również przedstawień o tematyce profilaktycznej w wykonaniu uczniów wągrowieckich szkół. Kierownik Lidia Kozdęba i jej pracownicy uwijali się jak w ukropie, co zapewniło sprawny przebieg pikniku i zadowolenie uczestników, nie pomijając wymiaru edukacyjnego. A o to przecież chodziło.
Podczas pikniku profilaktycznego dzieci i młodzież z Wągrowca przyswajały sobie wiedzę na temat zapobiegania nałogom, przy okazji dobrze się bawiąc. Praktycznie doświadczały poruszania się po spożyciu używki przy pomocy alkogogli i narkogogli. Tutaj w specjalnych okularach musiały przejść krótki tor przeszkód, co nie było takie proste, bo... używka zadziałała.
Urząd Miejski zakupił dla podległych szkół walizki z atrapami narkotyków i dopalaczy, które z rąk burmistrza odebrali przedstawiciele dyrekcji tych placówek. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 38 Z 19 WRZEŚNIA 2018 R.

Z harcerstwa przed ołtarz

Na ślubnym kobiercu w kościele św. Barbary w Luboniu stanęli Kasia Gramza i Łukasz Kaniewski.

Oboje są instruktorami Hufca ZHP Wągrowiec, Kasia pełni funkcję skarbnika hufca, a Łukasz jest przewodniczącym hufcowej komisji rewizyjnej.
Jak odnaleźli siebie? Oczywiście w harcerstwie. Najpierw pokochali harcerstwo, a później siebie nawzajem. Teraz razem pójdą przez życie zgodnie z kierunkiem harcerskiej lilijki.
Łukasz to z krwi i kości wągrowczanin, zaś Kasia z rodzicami osiadła w Wirach pod Poznaniem. Łukasz ukończył „klasztorniak” i studiował na Politechnice Poznańskiej, gdzie zdobył stopień magistra na kierunku logistyka, a Kasia studiowała bezpieczeństwo narodowe na Uniwersytecie A. Mickiewicza. Obecnie mieszkają w Poznaniu, lecz nadal są zaangażowani w pracę w wągrowieckim harcerstwie, jednak z przyczyn formalnych Kasia zrezygnuje z pełnienia funkcji na najbliższym zjeździe hufca. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 37 Z 12 WRZEŚNIA 2018 R.

Wykute w żelazie

O tym, że każdy jest kowalem swojego losu, mówił wieki temu rzymski polityk. W przypadku wągrowieckiego rzemieślnika to prawda dosłowna.

Marek Brzeziński założył swój zakład w 1976 roku, świadcząc usługi kowalstwa artystycznego. Nauki pobierał u znanego wągrowczanina - Rakoczego, który wszczepił panu Markowi zamiłowanie do zawodu i namówił go do otwarcia własnego warsztatu. Podstawowym czynnikiem, który decydował wówczas o podjęciu takiej pracy były dochody, jakie ten fach zapewniał. Pierwszym poważnym zleceniem było wykonanie ławek w kościele przy ulicy Kolejowej, dziś Cysterskiej. Innym dużym zleceniem był remont bramy w klasztorze. Wszystko to działo się w drugiej połowie lat siedemdziesiątych.
– Musieliśmy z pomocnikiem zrobić całą nową furtkę, bo została skradziona i odrestaurować bramę – wspomina pan Marek. - Ówczesny proboszcz Zenon Willa powiedział, że już nikt takich rzeczy nie robi. Jednak daliśmy radę i do dziś brama służy parafianom.
Podczas innych prac w klasztorze doszło do mrożącej krew w żyłach sytuacji, którą dziś wągrowiecki kowal wspomina z uśmiechem.
- Kiedyś robiłem schody kręcone w klasztorze. Mój pracownik pomagał mi zazwyczaj do godziny 22. Mówię mu: „idź do domu, a ja do rana to pospawam.” I gdzieś około pierwszej lub drugiej w nocy usłyszałem, jak się ktoś skrada. Serce miałem w przełyku. Po chwili usłyszałem głos: „czy te szklaneczki mogę już wziąć?” To była zakonnica. Jak wróciłem do domu, matka powiedziała, że mam wszystkie kolory na twarzy. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 36 Z 5 WRZEŚNIA 2018 R.

Nowe wyzwania i... przygoda

Z MACIEJEM PATELSKIM, nowym dyrektorem I Liceum Ogólnokształcącego im. Powstańców Wielkopolskich w Wągrowcu, o stojących przed nim wyzwaniach rozmawia Jerzy Mianowski.

Spodziewałeś się wygranej w konkursie?
- Takie przeżycia są zawsze bardzo stresujące. Nie spodziewałem się, że sam konkurs potrwa aż tak długo. Po części pierwszej, polegającej na sprawdzeniu dokumentów kandydatów pod względem formalnym, trwającej około godziny, obaj przeszliśmy do drugiego etapu. Każdy z nas prezentował przygotowaną koncepcję rozwoju szkoły, a następnie odpowiadał na pytania komisji. Wszystko trwało ponad pięć godzin. Po ogłoszeniu wyniku, dopiero po chwili dotarło do mnie, że komisja wybrała mnie
Konkurencja nie była jednak mocna?
- Jestem pewien, że rywalizacja była wyrównana i fair. Mojego konkurenta znam dobrze i cenię za pracowitość i zaangażowanie w pracy. Tak więc na pewno nie można było konkurencji lekceważyć. Pewnie moim atutem było doświadczenie z zarządzaniu szkołą, jako zastępca dyrektora.
Jak długo byłeś zastępcą dyrektora I LO i czy tylko dyrektora Cezarego Szypulskiego?
- W I Liceum Ogólnokształcącym na Klasztornej zostałem zatrudniony od września 2002 r. jako nauczyciel informatyki. Jednocześnie ówczesny dyrektor Ireneusz Biniewski powołał mnie na swojego zastępcę. Początki były ciężkie. Nie miałem żadnego doświadczenia w zarządzaniu szkołą. Uczyłem się jednak na bieżąco. Zawsze byłem otwarty na nowe wyzwania i nigdy nie poddawałem się bez walki. W końcu jestem zodiakalnym lwem... (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 35 Z 29 SIERPNIA 2018 R.

Franek - łowca bramek

MAŁGORZATA i DAWID JASIŃSCY doczekali się syna, któremu nadali imię FRANEK.

Dawid Jasiński to obecnie piłkarz Wełny Skoki, a poprzednio Nielby Wągrowiec. W swojej karierze piłkarskiej grał w: Chemiku Bydgoszcz, Górniku Polkowice, Sparcie Brodnica, Warcie Poznań. Jest właścicielem i trenerem Akademii Piłkarskiej Calcio w Wągrowcu. - Jesteśmy bardzo szczesliwi. Dziecko zdrowe, z żoną też wszystko dobrze. Sam poród to niesamowite emocje. Jestem dumny z żony że byla tak dzielna. Franek już w domu i pierwsza nieprzespana noc za nami.

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 34 Z 22 SIERPNIA 2018 R.

Pasjonaci na całego

Do Miejskiego Domu Kultury zjechali z kilku zakątków Polski miłośnicy wojennych gier bitewnych.

Flames of War to historyczna gra bitewna zasadzająca się na bitwach z okresu II wojny światowej. Do boju można wprowadzić praktycznie dowolną armię z tego okresu.
W celu wyrównania różnic pomiędzy uzbrojeniem - używanym na początku i pod koniec wojny - gra jest podzielona na okresy: Early (1939-1940), Mid (1940-1943) oraz Late (1944-1945).
- Pierwszą rzeczą, jaką musimy zrobić, to wybrać armię z danego okresu – instruuje Mateusz Tochowicz, ekonomista z Poznania. - Tygrysy królewskie z końca wojny nigdy się nie spotkają na polu bitewnym z np. polskim wojskiem z okresu kampanii wrześniowej w 1939 r. – dodaje.
Zasady gry bitewnej są proste. Z zaciekawieniem obserwowałem przygotowywanie się graczy do walki na dużej planszy wielkości powierzchni stołu i z uwagą wsłuchiwałem się w ich rozmowy.
- Po ustaleniu okresu wybieramy format punktowy, np. 1500 punktów. Każda jednostka w danej armii ma przypisaną konkretną wartość. Im silniejsza, lepiej wyszkolona, tym droższa i na odwrót – mówi pan Mateusz.

WIĘCEJ W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU NR 33 Z 15 SIERPNIA 2018 R.

Jowita Antygoną

Marzenia o aktorstwie spełnia od najmłodszych lat. Damasławianka JOWITA NOWAK właśnie wcieliła się w rolę Antygony spektaklu wystawionym na Dużej Scenie Teatru Polskiego w Poznaniu.

W ramach pokazu finałowego letniego kursu aktorsko-filmowego na deskach Teatru Polskiego zaprezentowano starożytny dramat Sofoklesa.

GŁĘBOKA WODA
Pokaz przygotowały trzy grupy warsztatowe pod wodzą aktorów Teatru Polskiego i Teatru Muzycznego w Poznaniu oraz Teatru A. Fredry w Gnieźnie. Każda z grup zaprezentowała jedną część dramatu. Jowita Nowak zagrała tam główną rolę, Antygonę. To nie pierwsza teatralna rola młodej zdolnej damasławianki. Jowita przez kilka ostatnich lat miała okazję pokazać się na scenach teatrów, grając m.in. w sztuce „Moralność Pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej, wcielając się w rolę Juliasiewiczowej, zagrała też Laurę w sztuce „Landru, morderca kobiet”. Jednak jak sama przyznaje w pamięci pierwszych scenicznych ról zapamiętała tę jedną z pierwszych i bardzo ważnych – kreację Widma Złego Pana z II części „Dziadów” Adama Mickiewicza. Jowita próbowała też swoich aktorskich sił w produkcjach paradokumentalnych. Jednak to zdecydowanie teatr i występ przed publicznością na żywo jest jej największym marzeniem. (...)

WIĘCEJ W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU NR 32 Z 8 SIERPNIA 2018 R.

Liny, które łączą pokolenia

Mało kto pamięta, czym jest zawód powroźnika. Jednak nie zniknął on ze słownika rzemiosł, a przybrał nowe oblicze, o czym świadczy zakład państwa CZARNIECKICH, działający w Wągrowcu od kilkudziesięciu lat.

Początki rodzinnej firmy państwa Czarnieckich sięgają lat okupacji. Mieszkający w Czarnkowie Franciszek Czarniecki w czasie wojny robił z rodziną i pracownikami własnoręcznie szczotki, miotły i drewniane klamerki, a także uprawiał nad Notecią len, z którego plótł liny.

COŚ Z NICZEGO
W 1956 jego syn, Jerzy Czarniecki, po powrocie ze służby w wojsku uczył się na agronoma, uzyskał też tytuł czeladnika i mistrza cechu rzemiosł różnych, po czym otworzył zakład powroźniczy. Jak opowiadają członkowie rodziny, zakupił w sklepie dwa kłębki sznurka i zaczął kręcić powrozy i liny. Po dwóch latach przeprowadził się ze świeżo poślubioną żoną Janiną i małym synkiem Włodzimierzem do Wągrowca, szukając lepszego miejsca do pracy, położonego bliżej kolei, aby łatwiej transportować towar. Na terenie, gdzie dziś mieści się zakład, czyli przy ulicy Ogrodowej, nie było wówczas niczego poza areałem ziemi, żadnych zabudowań ani drogi. Obszar ten wchodził wówczas w granice wsi Rgielsko. Stała tu jedna chatka, w której zamieszkali państwo Czarnieccy. Czasy były ciężkie, w domu nie było prądu i pani Janina kręciła powrozy na specjalnym kole do tego przeznaczonym. Ten przyrząd jeszcze do niedawna był w domu Czarnieckich w Wągrowcu.
- Koło leżało w piwnicy – mówi Halina Czarniecka, synowa Jerzego i Janiny. - Pomyślałam, że je odrestauruję i dam do muzeum, jednak z czasem eksponat uległ uszkodzeniu. (...)

WIĘCEJ W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU NR 32 Z 8 SIERPNIA 2018 R.

Szewska pasja

W rodzinie SŁAWOMIRA WESOŁKA zawód szewca przechodził z pokolenia na pokolenie.

Jego dziadek miał warsztat w Koronowie za Bydgoszczą i prowadził go od 1912 roku, zaś ojciec naprawiał buty w Bydgoszczy. Pan Sławomir kontynuuje rodzinną tradycję w Wągrowcu, gdzie mieszka od 30 lat i ratuje zniszczone trzewiki w swoim małym zakładzie przy ul. Reja.
- Już od 10 roku życia umiałem szyć na maszynie i zawsze mi się to podobało, więc robię to do dziś – mówi pan Sławomir.
Wągrowiecki szewc w swojej karierze szył nowe buty dostarczane do sklepów, buty na indywidualne zamówienia, a także torebki, plecaki oraz wykonywał mniejsze zabiegi, jak np. skracanie pasków itp. Ma wyuczone dwa zawody – mistrz szewski i czeladnik cholewkarski. W swoim warsztacie wykształcił wielu uczniów. Jednak czasy się zmieniają i zawód szewca nie przynosi takich dochodów jak kiedyś. Ponadto koszt utrzymania warsztatu nie jest mały. Składki ZUS, opłaty czynszowe oraz rachunki za wodę i prąd. Przy małych naprawach za kilka lub kilkanaście złotych ciężko uzbierać pieniądze. Jak chyba w każdym zawodzie rzemieślniczym są lepsze lub gorsze miesiące, mimo to zawód szewca można zaliczyć do ginących. (...)

WIĘCEJ W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU NR 31 Z 1 SIERPNIA 2018 R.

Zjazd rodzinny jakich mało

Potomkowie Agnieszki i Michała Andrzejewskich spotkali się na pierwszym zjeździe rodzinnym.

W 1883 roku Jan i Antonina Andrzejewscy kupili gospodarstwo w Łęgowie. To gospodarstwo odziedziczył syn Michał Andrzejewski (1885-1949) wraz z żoną Agnieszką z domu Kuchta (1888- 1960). To właśnie potomkom Agnieszki i Michała Andrzejewskich z Łęgowa poświęcony był pierwszy zjazd rodzinny, do którego doszło w minioną sobotę w Łeknie.
Ród Andrzejewskich wywodzący się od Michała i Agnieszki to bardzo wielka rodzina. Agnieszka urodziła Michałowi dziewięcioro dzieci: Marię (1910-2002), Jana (1912-1992), Jadwigę (1914-2007), Pelagię (1917-2012), Czesława (1921-1986), Janinę (1923- 1999), Stanisława (1925-2017), Antoniego (1927-2005) Kazimierza (1930-2009). Aż 31 wnuków przyszło na świat w rodzinach tej dziewiątki, a najwięcej – po sześciu - pochodzi od Jana i Czesława. (...)

WIĘCEJ W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU NR 30 Z 25 LIPCA 2018 R.

Ach, co to był za ślub...

Nasza redakcyjna koleżanka MONIKA WANAT wyszła za mąż.

Jej wybrańcem życia został 27-letni Adam Szwed z Józefinowa w gminie Rogoźno. Małżonek pracuje firmie Ikano Industry (dawniej Dendro Poland) w Rogoźnie, zaś nasza Monia od prawie 10 lat współpracuje z Głosem Wągrowieckim, gdzie pisze teksty i redaguje rubryki. Od siedmiu lat pracuje w Przedszkolu i Żłobku Niepublicznym „Do Re Mi” w Wągrowcu, zajmując stanowisko wicedyrektora i nauczyciela wychowania przedszkolnego.
Małżonek Moniki to nietuzinkowy mężczyzna. Nie tylko ładnie rysuje i interesuje się muzyką rockową. (...)

WIĘCEJ W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU NR 29 Z 18 LIPCA 2018 R.

Kowalewscy to potęga

JAN i JADWIGA KOWALEWSCY dali życie dziesięciorgu dzieciom. Ich potomkowie spotkali się pierwszy raz na zjeździe rodzinnym

Od czasu, kiedy Jadwiga i Jan Kowalewscy, protoplaści rodu, osiedlili się w Żabiczynie w gm. Mieścisko w drugiej połowie XIX wieku, wyrosły już co najmniej cztery pokolenia. Ich dzieci rozjechały się po okolicznych miejscowościach obecnego powiatu wągrowieckiego i sąsiedniego powiatu gnieźnieńskiego. Na sporządzonej mapie osiedlenia się dziesięciorga potomstwa znajdziemy i Żabiczyn, i Lechlinek, Oporzyn, Grabowo, Podolin, Łopienno, Sławę Wielkopolską i Rudniczyn.
- Pomysł zorganizowania zjazdu rodzinnego zaświtał mi w głowie jakieś pięć lat temu, kiedy uczestniczyłam w podobnym wydarzeniu rodziny mojej teściowej. Tamto spotkanie spodobało mi się i powiedziałam sobie - dlaczego nie spróbować? - mówi Małgorzata Kowalewska z Żabiczyna. - Był jeden kłopot: nie dysponowałam wieloma adresami rodziny. Przez trzy lata skrzętnie odnajdowaliśmy kontakty i udało się ustalić dane dotyczące daty urodzenia, ewentualnie śmierci i adresy blisko 1400 osób. Zbierałam dane przy okazji rodzinnych spotkań, dzwoniłam, dopytywałam. Pani Małgosia podkreśla, że sam pomysł zorganizowania zjazdu spotkał się z powszechną aprobatą.- Wiele osób wyraziło zaciekawienie i podkreślało, że będą mieli także okazję poznać tych, których jeszcze na oczy nie widzieli i pewnie by nie ujrzeli, gdyby nie zjazd rodzinny. - dodaje ze śmiechem M. Kowalewska.(...)

WIĘCEJ W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU NR 28 Z 11 LIPCA 2018 R.

Z Wągrowca do Strasburga na mistrzostwa świata

Wiara kibiców w wyjście reprezentacji Polski z grupy eliminacyjnej Piłkarskich Mistrzostw Świata  w Rosji była niemal powszechna. Mało kto nie dawał szansy naszym piłkarzom. Niestety, stało się to, czego prawie nikt nie oczekiwał. Teraz kibice już nie żyją „narodową” klęską, lecz dalszymi rozgrywkami, w których już poległy tuzy światowego piłkarstwa, jak Niemcy, Argentyna, Portugalia czy też Hiszpania.

A jak to było 80 lat podczas Mistrzostw Świata we Francji, w których wzięła udział reprezentacja Polski? To był trzeci Mundial w historii. Wówczas nie trzeba było przechodzić tyle eliminacji co teraz, chociaż kwalifikacja też obejmowała eliminacyjne rozgrywki (w postaci dwumeczu). Wpierw w Warszawie udało nam się pokonać Jugosławię 4:0, zaś rewanż w Belgradzie przyniósł porażkę 0:1, przez co Polacy zagwarantowali sobie wyjazd do Strasburga.
Po tym meczu do wyjazdu zostało tylko dwa miesiące. Nadzieje na zwycięskie pojedynki trochę opadły, gdy okazało się, że pierwszy mecz Polska rozegra z Brazylią, którą wtedy upatrywano na mistrza świata.

WYBRANO WĄGROWIEC
Polski Związek Piłki Nożnej wysłał do piętnastki reprezentantów depesze o treści: „Wyznaczeni gracze reprezentacji mają obowiązek udać się w podróż na obóz szkoleniowy do Wągrowca bezpośrednio po meczach ligowych. Koszty przejazdu II klasą zwrócone będą na miejscu. Należy zabrać ze sobą sprzęt sportowy i osobisty na około dwa tygodnie”. (...)

WIĘCEJ W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU NR 27 Z 4 LIPCA 2018 R.

Mają talent do skakania

Kolejne wągrowczanki zagoszczą przed kamerami telewizyjnymi, a my będziemy je podziwiać...

Po powiatowych targach edukacyjnych do sieci wrzucono filmik z nagranym pokazem skoków na linkach. Nie trzeba było długo czekać, by ktoś tego nie wypatrzył.
- Pod koniec kwietnia do dyrekcji Zespołu Szkół nr 2 zadzwonili z programu TVN „Mam Talent” z pytaniem, kto prowadzi tę młodzież i czy jeszcze jest to kontynuowane. W trakcie rozmowy z przedstawicielką programu dostaliśmy zaproszenie na precasting, lecz w  Poznaniu już się odbył i został Gdańsk lub Wrocław – mówi uradowana Grażyna Działowska, nauczycielka wychowania fizycznego w ZS nr 2.
Ta wieść spłynęła nagle podczas matur, więc trudno było zorganizować wyjazd na precasting. (...)

WIĘCEJ W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU NR 26 Z 27 CZERWCA 2018 R.

Żądanie czy potrzeba?

Sprawę pani ZOFII i pana ANDRZEJA, zwanego przez wszystkich STANISŁAWEM, zgłosił mi jeden z mieszkańców wsi koło Skoków. - Ci ludzie przeszli już swoje, może uda się im pomóc? - mówi.

Pan Andrzej Krupa (będę go nazywał Stanisław) pokazuje mi prawie puste mieszkanie, które musi opuścić do końca maja w wyniku nakazu eksmisji. Tu mieszkał 61 lat: z rodzicami, którzy pracowali na kolei, a potem sam też jako pracownik polskiego przewoźnika, później już bezrobotny lub imający się dorywczych prac. W tym samym budynku mieszkają jeszcze inne rodziny. One tu zostaną, on musi przenieść się do lokalu socjalnego o pow. 12 m2 w niedalekim Rejowcu.
PO POCHYŁEJ
Mieszkanie w Stawianach jest bardzo zaniedbane, od lat nie widziało pędzla i farby. Pan Andrzej przestał płacić kolejom czynsz już dawno. Teraz ma status bezrobotnego. Dostaje 150 złotych zasiłku z opieki społecznej.
- Jeszcze jakiś czas stać mnie było na opłaty, potem czynsz podwyższano, a ja nie miałem już stałego źródła dochodu - mówi. - Nawet nie wiem, ile tych zaległości narosło - dodaje.Właściciel nieruchomości uzyskał sądowy nakaz eksmisji. W drugim pokoju mieszka pani Zofia Dempniak. Pani Zofia powinna właściwie mieszkać w Rejowcu, w budynku będącym kiedyś częścią zabudowań pałacowych, teraz stanowiących własność agencji nieruchomości rolnych. Dojazd do budynku, w którym nie pojawia się już ze siedem lat, wiedzie przez zarośniętą chwastami drogę. Sam park jest zapuszczony, budynki niszczeją, na drzwiach jej mieszkania widnieją ślady niedawnego włamania. Podobno jedną ze spadkobierczyń dawnego pałacu i gruntów jest aktorka Bożena Dykiel, ale nie udało się nam potwierdzić tego faktu. Wewnątrz widać dowody bytności nieproszonych gości: niedopałki w popielniczce, brudne talerze w kuchni. Ktoś nie pogardził żeliwnymi drzwiczkami od pieca kaflowego. Wiadomo - żeliwo w cenie. Zniknęły ostatnio liczniki wody. Kiedy odcięto dostawę energii elektrycznej, nie wiadomo. Pani Zofia nie opłaca czynszu za ten lokal od lat i nie wie, czy właściciel nieruchomości podjął już jakieś działania w stosunku do niej. (...)

WIĘCEJ W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU NR 25 Z 20 CZERWCA 2018 R.

Jedyne takie miejsce w Europie

Mimo upalnej pogody do Skulska pod Koninem przyjechało mnóstwo braci harcerskiej z połowy Polski.

Do sanktuarium i mauzoleum przyciągnął Patronalny Dzień Skupienia. Każdego roku w mauzoleum przybywają kolejne tabliczki epitafijne upamiętniające nieżyjących instruktorów ZHP.
Właśnie w Skulsku mieści się siedziba Ogólnopolskiego Ruchu Programowo-Metodycznego im. ks. hm. Antoniego Bogdańskiego, zwana Wspólnotą Skulską, do której należą kręgi seniorów z Polski. Również wągrowiecki Krąg Starszyzny Harcerskiej i Seniorów „Damy Radę” im. dh. Feliksa Tylmana jest członkiem Wspólnoty Skulskiej.

WIĘCEJ W AKTUALNYM WYDANIU GŁOSU NR 24 Z 13 CZERWCA 2018 R.

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem