piątek, 22 lutego
22:43

Unikalny projekt historyczny

W sobotę w Sali Renesansowej poznańskiego ratusza odbyło się uroczyste uruchomienie projektu pn. „Uczestnicy Powstania Wielkopolskiego 1918-1919”.

Dzień nie był przypadkowy, gdyż równe 100 lat temu został podpisany rozejm w Trewirze, który formalnie zakończył Powstanie Wielkopolskie. Dotychczas powstało wiele opracowań, książek, albumów i artykułów na temat powstania i jego uczestników, ale cały czas brakowało kompletnej listy powstańców i - mówiąc szerzej - uczestników, którzy nie tylko zbrojnie wystąpili przeciwko zaborcy, ale również wspierali powstanie finansowo i organizacyjnie.
Inicjatorem takiego projektu było Wielkopolskie Towarzystwo Genealogicznego „Gniazdo”. Tworzenie bazy trwało 3 lata, a pracowało nad nią ponad 40.wolontariuszy. W wyszukiwarce znajduje się ponad 87 tys. nazwisk uczestników i uczestniczek Powstania Wielkopolskiego - nie tylko tych biorących bezpośredni udział w walkach, ale także tych, którzy przyczynili się do ostatecznego zwycięstwa: sanitariuszek, kucharek, lekarzy, działaczy, księży, osób zajmujących się aprowizacją, wspomagających powstanie finansowo i w inny sposób. Do stworzenia bazy wykorzystano 650 źródeł. Projekt nie jest zamknięty. Autorzy liczą na uwagi i uzupełnienie danych osobowych spisanych powstańców, ale też na zgłoszenia nowych, nieujętych w spisie uczestników Powstania Wielkopolskiego. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 08 Z 20 LUTEGO 2019 R.

Spotkanie powstańczych rodzin

W ubiegły wtorek spotkali się przedstawiciele rodzin powstańców wielkopolskich, uczniowie z nauczycielami szkoły w Żelicach, mieszkańcy gminy oraz władze samorządowe gminy Wągrowiec i powiatu wągrowieckiego.

Celem spotkania było oddanie hołdu bohaterom walk, którzy sto lat temu spoczęli na miejscowym cmentarzu. Tu właśnie znajdują się mogiły poległych w bitwie pod Radwankami. Podczas uroczystości złożenia wieńców na mogiłach poległych wartę honorową pełnili członkowie Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Rogatywka 1918-1939”. Pod pomnikiem Powstańców Wielkopolskich na cmentarzu parafialnym wiązanki kwiatów złożyli: Przemysław Majchrzak, wójt gminy Wągrowiec, Jerzy Łukaszczyk, przewodniczący Rady Gminy, Ryszard Stępniak, radny gminy, delegacja Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego z Wawrzyńcem Wierzejewskim, prezesem Zarządu Wojewódzkiego w Poznaniu oraz młodzież szkolna.
W intencji poległych uczestników insurekcji mszę św. odprawił ks. proboszcz Szczepan Szymendera. Podczas głównej części uroczystości w świetlicy wiejskiej uczestniczył także wicestarosta Michał Piechocki, Paweł Kierski - prawnuk powstańca styczniowego Stefana Kierskiego, spoczywającego na cmentarzu w Potulicach i Anna Dróbka - Rejmoniak, wicedyrektor Szkoły Podstawowej w Żelicach. Janusz Sieroń, prezes Koła TPPW powitał dzieci powstańców wielkopolskich: Aleksandrę Kapałczyńską, Jerzego Knappa, Monikę Nawrocką, Mariannę Smogulecką, Kazimierza Szcześniaka, Mariana Tomczaka, Barbarę Tomczak i Józefę Włodarczyk. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 07 Z 13 LUTEGO 2019 R.

 

Ludzie, jak wy palicie...

Okazuje się, że powodem wydobywania się kłębów gryzącego, smolistego dymu nie jest węgiel czy drewno wrzucone do pieca, ale sposób, w jaki go spalamy.

W zapomnianej już dziś komedii pt. „Wiosna, panie sierżancie”, grany przez Tadeusza Fijewskiego złapany na pędzeniu bimbru osobnik ma wygłosić antyalkoholową pogadankę i mówi mniej więcej tak: „Ludzie, co wy pijecie, karbidu do tego dodajecie, a przecież... wystarczy wziąć 5 kilo gruszek bergamutek...” - i tu podaje przepis, który skrzętnie zapisuje nawet ksiądz proboszcz.
Te kadry z filmu przychodziły mi na myśl podczas pokazu zorganizowanego przez samorząd miasta i gminy Skoki w sobotę na miejskim targowisku. Dwa piecyki typu „koza”, drewno na rozpałkę i węgiel oraz dwie metalowe rury spełniające role komina. Wojciech Treter, informatyk z Wrocławia, jeden z liderów ruchu społecznego pn. „Czyste Ogrzewanie”, zademonstrował, co się będzie wydobywało z komina, kiedy rozpalimy od dołu wrzucony do pieca węgiel, a co zobaczymy, gdy opał zacznie się palić od góry?
Na stołach pod namiotem przygotowanym przez Urząd Miasta i Gminy wyłożono ulotki i broszury dotyczące sposobów palenia w piecu, smaczne kanapki i termos z herbatą. Tuż po godz. 9 przed stanowiskiem do prezentacji zaczął się gromadzić tłum zainteresowanych i dostrzec można było mieszkańców nie tylko miasta, ale i sąsiednich wsi.
Wystarczyło kilka minut, by zobaczyć, jak z komina piecyka załadowanego węglem i podpalonym od dołu zaczyna się wydobywać gęsty, szary i niekiedy czarny dym. A ze stojącego obok piecyka, w którym opał zaczął palić się od góry, z trudem można było dostrzec zaledwie drgające gorące powietrze. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 06 Z 5 LUTEGO 2019 R.

 

 

Domy dziecka do likwidacji

Do 2020 roku mają zniknąć domy dziecka, a zastąpić je mają rodzinne formy opieki.

Zmiany w pieczy zastępczej wymagają zdecydowanego przyspieszenia. Tak uważa Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Resort przygotował kompleksową nowelizację przepisów obowiązujących od 2012 roku.

CZASU UBYWA
Ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, która weszła w życie 1 stycznia 2012 roku, spowodowała, że etapami wdrażany jest w kraju proces przekształceń w obszarze pieczy zastępczej. System ma być oparty głównie na rodzinnych formach pieczy zastępczej przy ograniczonej roli placówek opiekuńczo-wychowawczych.
Statystyki wskazują na to, że liczba dzieci przebywających w pieczy spada, ale wprowadzenie zmian jest konieczne. Poprawy wymaga zwłaszcza sytuacja najmniejszych dzieci, które choć powinny trafiać do rodzin zastępczych, są w placówkach instytucjonalnych, czyli w domach dziecka
- Projekt kolejnej już nowelizacji ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej jest kontynuacją przyjętych działań i moim zdaniem znakomita większość proponowanych rozwiązań jest spójna z sugestiami i uwagami praktyków pracujących w obszarze wspierania rodziny i systemu pieczy zastępczej - mówi Edyta Owczarzak, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Wągrowcu. - Kontrowersyjne zdają się być jedynie niektóre finansowe aspekty proponowanych zmian - w szczególności system kar i nagród dla gmin i powiatów za określony w czasie powrót dziecka do rodziny biologicznej.
Obecnie gmina, z której pochodzi dziecko, płaci powiatowi część kosztów jego utrzymania w rodzinie zastępczej lub placówce. Opłata jest uzależniona od okresu pobytu dziecka. Po zmianie przepisów gmina nie będzie musiała partycypować w kosztach, a całość kosztów będzie ponosił powiat. Takie rozwiązanie traktowane jest jako forma karania powiatu za coś, na co nie ma do końca wpływu. Nie wszystkie jednak dzieci, ze względu na stan zdrowia, mogą trafić do rodziny zastępczej. Trudniej też jest znaleźć miejsce w rodzinie zastępczej dla nastolatków. Gdyby gminie w ciągu roku od umieszczenia dziecka w pieczy udało się dzięki pracy z rodziną biologiczną doprowadzić do tego, że będzie ono mogło wrócić do swojego domu, to wtedy też nie będzie musiała ponosić kosztów.
Ustawodawca jednak chce stymulować proces poszerzania liczby rodzin zastępczych, ale wola posłów i urzędników to, jedno, a życie to drugie. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 05 Z 30 STYCZNIA 2019 R.

Nie wystarczy głośno krzyczeć

Z doktorem TOMASZEM DUCZMALEM, byłym już prezesem Stowarzyszenia Natura Potrzanowo, o przyczynach rezygnacji i otoczce przedwyborczej atmosfery rozmawia Franciszek Szklennik.

Jaki był główny cel powołania stowarzyszenia?
- Cel był jasno sformułowany w statucie: „ochrona wód, powietrza i gleby w obszarze zlewni rzeki Małej Wełny i naszej wsi Potrzanowo.” oraz „ochrona rodzinnych gospodarstw rolnych”. Teraz widzę, że jakkolwiek cel ten brzmi sensownie, jest on zbyt ogólny i zdecydowanie niedopasowany do naszych możliwości. Pierworodnym grzechem naszego stowarzyszenia było to, że założyliśmy je przeciwko „czemuś”, a nie za „czymś”. Powinien powstać „komitet walki z przemysłowymi hodowlami w Potrzanowie”, a my udawaliśmy, że chronimy naszą wieś - nie mając ani środków, ani usadowienia prawnego, ani narzędzi do egzekwowania naszych poczynań.
Coś się jednak Wam udało...
- Udało się co prawda doprowadzić do wydania negatywnych decyzji przez urząd miasta i gminy Skoki i spowolnienia całego procesu administracyjnego. Na pewno rozpropagowaliśmy sprawę poza naszą wieś i spowodowaliśmy, że dużo ludzi rozumie zagrożenia związane z tym przemysłem. Mamy też duży udział w utrąceniu olbrzymiej rzeźni pod Wągrowcem. Ile w tym wszystkim jest naszej zasługi? Nie wiem. Przecież jesteśmy tylko dosyć hałaśliwym obserwatorem, którego głos mogą władze brać pod uwagę, ale nie muszą. Samorządowe Kolegium Odwoławcze ustawiło nas w szeregu stwierdzając, że „protesty społeczne nie mogą być podstawą do zakazu budowy chlewni”. Możemy sobie krzyczeć, a i tak decyzja będzie pozytywna. Zresztą inwestorzy dobrze o tym wiedzą i stąd takie, a nie inne ich działania. Prawo i (...) rozporządzenia im sprzyjają i ma Pan przykłady z innych gmin w całej Polsce.
Gdzie zatem tkwi zarzewie konfliktu?
- I tu dochodzimy pewnie do sedna konfliktów. Ludzie nie rozumieją, że aby działać, trzeba dysponować jakimiś atutami: prawnymi, politycznymi, finansowymi. Natomiast większość z nas myśli, że wystarczy głośno krzyczeć i już musi być tak jak chcemy. Trochę jak z „Pana Tadeusza”: „Ja z Tadeuszkiem na czele i jakoś to będzie...” Ano nie będzie - to że głośno krzyczysz, nie znaczy, że tak się stanie. Próbowałem prowadzić stowarzyszenie tak, by jak najwięcej wycisnąć z takiej sytuacji. Współpraca z burmistrzem jest jedyną naszą opcją. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 04 Z 23 STYCZNIA 2019 R.

Wzór do naśladowania

Skromni, nierzucający się w oczy, zazwyczaj w drugim szeregu, ale bez nich świat byłby dużo uboższy. Bezinteresowna pomoc wolontariuszy po raz kolejny została doceniona.

 

Finał dziewiątej edycji konkursu „Wolontariusz Roku 2018” im. Pauliny Pawlak był okazją, by kolejny raz nagrodzić ludzi, którzy niosą ulgę w cierpieniu osobom chorym i poszkodowanym przez los. W auli Zespołu Szkół nr 1 w Wągrowcu odbyła się w poniedziałek gala, która zgromadziła, poza nominowanymi, szacownych gości doceniających pracę społecznikowską niemych bohaterów dnia powszedniego.
- Konkurs „Wolontariusz Roku” ma na celu uhonorowanie osób i grup ludzi czynnie propagujących wolontariat oraz społecznie i dobroczynnie pracujących dla dobra mieszkańców powiatu wągrowieckiego – mówił prowadzący uroczystość Franciszek Szklennik, zastępcą redaktora naczelnego Głosu Wągrowieckiego.
W tym roku kapituła przyznała nagrody następującym grupom i osobom: w kategorii młodzież szkolna – Szkolnemu Klubowi Wolontariatu przy Szkole Podstawowej nr 2 w Wągrowcu; w kategorii grupa – Klubowi Wolontariuszy „Dar Życia” przy Zespole Szkół nr 1 w Wągrowcu, w kategorii Wolontariusz Roku – Grażynie Kaiser, nauczycielce z Gołańczy, zaś tytuł Honorowego Wolontariusz Roku trafił na ręce Anny Borczykowskiej, współpracowniczce Głosu Wągrowieckiego.
Laudacje wygłosiła Jadwiga Mianowska, przewodnicząca kapituły konkursu, która omówiła działania poszczególnych laureatów.
Młodzież ze Szkoły Podstawowej nr 2 uhonorowano m.in. za zbiórkę środków czystości dla Polaków mieszkających na Kresach, jak też zbiórki na rzecz wielu chorych uczniów, w tym ich szkolnego kolegi Szymona, chorego na aplazję szpiku kostnego. Wolontariusze opiekują się grobem ostatniego cystersa wągrowieckiego ks. Jerzego Niwarda Musolffa oraz uczestniczą w akcji „Pola Nadziei” na rzecz wągrowieckiego hospicjum. (..)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 03 Z 16 STYCZNIA 2019 R.

Ludzie pomogli i zaufali nam

Szkoła Podstawowa im. S. Czarnieckiego w Mieścisku wzbogaciła się o nowo otwartą Salę Tradycji.

Izba znajduje się w budynku dawnego gimnazjum. Jeszcze dwa lata temu nie było wiadomo, czy budynek będzie pełnił funkcję oświatową w związku z likwidacją gimnazjów. Dziś pomieszczenie na poddaszu wypełnione jest eksponatami przekazanymi przez rodziny powstańców wielkopolskich pochodzących z gminy oraz tych, którzy działali na terenie obecnej gminy.
- Eksponaty i pamiątki zgromadzone w Sali Tradycji pochodzą ze zbiorów byłego już Gimnazjum im. Powstańców Wielkopolskich w Mieścisku - wyjaśnia Grażyna Jurga, wicedyrektor szkoły podstawowej, która wspólnie z byłym już wójtem gminy Andrzejem Banaszyńskim byli pomysłodawcami sali. - Zbieraliśmy je od 2007 roku, czyli od momentu nadania szkole imienia. Zgromadziliśmy tutaj: mundury, odznaczenia, krzyże powstańcze, legitymacje, zdjęcia i unikalne już dzisiaj dokumenty. W sali zgromadzono również przedmioty codziennego użytku, którymi posługiwali się nasi dziadkowie i rodzice.
Jak wynika ze słów pani dyrektor, wiele eksponatów trafiło do dzisiejszej Sali Tradycji na zasadzie zaufania do osób pracujących w szkole.
- Otrzymałam m.in. od rodziny Sosnowskich wszystkie pamiątki po Kazimierzu Sosnowskim, członku rodziny, powstańcu wielkopolskim ze słowami: dajemy to pani i prosimy o opiekę nad nimi - dodaje Grażyna Jurga. - Jedną z pamiątek po Władysławie Patalasie otrzymaliśmy już w latach siedemdziesiątych. Przez długie lata mieliśmy problem, jak właściwie przechowywać tak cenne pamiątki. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 02 Z 9 STYCZNIA 2019 R.

Nie będziemy trzymać burmistrza na postronku

Z JAKUBEM ZADROGĄ, przewodniczącym Rady Miejskiej w Wągrowcu, o pierwszych działaniach samorządu i towarzyszącym im problemach rozmawia Jerzy Mianowski.

Gładko wyskoczyłeś z fotela opozycyjnego radnego na funkcję przewodniczącego Rady Miejskiej z ramienia rządzącej teraz koalicji...
- Gładko? To raczej pojęcie względne, aby zostać radnym potrzebne jest zaufanie społeczne, poparcie wyborców i też koniecznie trzeba uzyskać dobry wynik wyborczy, zarówno jako kandydat, ale także jako lista ubiegająca się o mandaty. Pierwszy punkt spełniłem, bo uzyskałem najwięcej głosów spośród wszystkich kandydatów do Rady Miejskiej. Potem już tylko - albo i aż - uzyskać poparcie większości radnych, aby zostać przewodniczącym, w moim przekonaniu wcale nie tak gładko.
Te wybory to Twój osobisty sukces i klubu Bliżej Ludzi, który były włodarz Krzysztof Poszwa musiał przyjąć z pokorą...
- Owszem, to duży sukces, bo konkurowaliśmy z komitetem urzędującego wtedy burmistrza, a także z ugrupowaniem rządzącym wcześniej miastem przez 16 lat oraz partią, która w tej w chwili rządzi w Polsce. Uzyskać 9 mandatów, wygrać w każdym okręgu wyborczym, a nasz kandydat zostaje burmistrzem, to z pewnością sukces całej naszej drużyny, ale także ogromna odpowiedzialność. Do każdych wyników trzeba podchodzić z pokorą, czy się wygrywa, czy też nie. Bo bardzo łatwo przychodzi weryfikacja społeczna i łatwo popaść w niełaski wyborców, o czym przekonał się były włodarz.
Marzyłeś o funkcji przewodniczącego Rady Miejskiej?
- Kompletnie tego nie zakładałem, bo ciężko jest przed wyborami przewidywać ich rezultat. Ja zawsze podchodzę do tych spraw bardzo rozsądnie, nie lubię dywagować, gdybać co będzie.
A kalkulowałeś to zaraz po ogłoszeniu wyników wyborów?
- Po wyborach oczywiście były pierwsze spekulacje medialne, jednak decyzja o desygnowaniu mnie zapadła na spotkaniu klubu, który jednogłośnie wskazał mnie na tę funkcję. Dziękuję za to zaufanie, jakim obdarzył mnie klub. Doceniam także poparcie rady i tak jak zadeklarowałem na pierwszej sesji, liczę na dobrą współpracę ze wszystkimi radnymi.
Twoja wygrana i objęcie przewodnictwa rady to duży prztyczek dla byłego burmistrza?

- Cóż, wygrane przez nas wybory pozwoliły na objęcie tej funkcji, to wyborcy dali prztyczek byłemu burmistrzowi. Porażki są wkalkulowane w nasze życie, tak samo jak sukcesy.

I teraz siedzisz dumnie obok głównego opozycjonisty podczas sesji rady...
- Na razie tylko miałem okazję siedzieć podczas pierwszej sesji, później wiceprzewodniczący Poszwa był już nieobecny. Ale w tych kategoriach tego nie rozpatruję. Nowa kadencja i nowe zadania stoją przed nami, jesteśmy bogatsi o doświadczenie, ale także o błędy, które popełnił poprzednik. Nie skupiamy się na tym, co było, liczy się przyszłość. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 01 Z 2 STYCZNIA 2019 R.

Mikołaje z Holandii

Już ponad 30 lat trwa współpraca gminy Damasławek z holenderską gminą Oost-West-Middelbeers. Tradycyjnie przed świętami Bożego Narodzenia każdego roku „Mikołaje z Holandii” przybywają z upominkami.

11

Nie inaczej było w tym roku. Przez kilka dni, kiedy pojawiają się w gminie Damasławek, nie próżnują: kupują artykuły przemysłowe i produkty spożywcze, szykują świąteczne paczki, uzupełniając je własnoręcznie przygotowanymi jeszcze upominkami. W tym roku nasi holenderscy przyjaciele przygotowali aż 112 paczek o wartości 25 euro każda. Osobiście też rozwieźli je osobom, które chcieli wesprzeć przed świętami. Tegoroczne spotkanie z gośćmi z Niderlandów miało szczególny charakter, bowiem przewodniczący Komitetu Holenderskiego Frans Putmans z końcem tego roku rezygnuje z funkcji przewodniczącego. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 51/52 Z 19/26 GRUDNIA 2018 R.

Wójt odpowiada za wszystko

O roli wójta w gminie i możliwościach jej rozwoju oraz zamierzeniach kadrowych Jerzy Mianowski rozmawia z wójtem CYPRIANEM WIECZORKIEM.

Jak się Pan czuje w nowej roli życiowej?
- Startując do wyborów przygotowywałem się do tej roli i może dlatego teraz czuję się bardzo dobrze. Nie przechodziłem stresu, albowiem wiedza i doświadczenie, jakie nabyłem w urzędzie gminy, dużo mi pomogły. Teraz dłużej przebywam w pracy, nawet do późnych godzin wieczornych, by bliżej przyjrzeć się dokumentacji niektórych spraw.
Dłużej Pan pracuje, bo Pana poprzednik nie informował o wszystkim?
- Niestety, nie wtajemniczał mnie w wiele spraw, Szczególnie po mojej deklaracji udziału w wyborach.
Co poprzedni wójt skrywał przed Panem?
- Niektóre projekty inwestycyjne były dla mnie niewiadomą, między innymi plany koncepcyjne i projektowe oraz finansowanie ich.
Przez cztery lata był Pan kierownikiem wydziału organizacyjnego i zastępował sekretarza gminy, więc nie był pana prawą ręka wójta?
- No nie do końca. Zarządzałem Referatem Organizacyjnym i Spraw Obywatelskich. Odmówiłem przejęcia obowiązków Sekretarza, ponieważ wiedziałem, że będę uczestniczył w wyborach samorządowych. Chciałem uniknąć konfliktu interesów. Niestety, do zastąpienia sekretarza nie było chętnych.
Urząd gminy nie miał szczęścia do sekretarza?
- No cóż, w ostatnich latach aż cztery osoby sprawowały ten urząd. Nie zawsze współpraca sekretarza z wójtem układała się dobrze. Obecna sekretarz ma swoje prawa jako młoda matka, a ja w pełni rozumiem i akceptuję tę sytuację.
W jakiej kondycji finansowej zastał Pan gminę?
- Zadłużenie nie ogranicza nam znacząco działań, jesteśmy wypłacalni, większym problemem są inwestycje wielomilionowe. Tutaj musimy starać się o środki zewnętrzne, w tym unijne, oczywiście zawsze trzeba mieć wkład własny. Przewidujemy, że zadłużenie na koniec 2018 roku wyniesie 5,14 mln zł.
Jak Pan zamierza zmaksymalizować większe dochody do kasy gminy?
- Niestety, ale nie mamy na terenie gminy większej ilości przedsiębiorstw. Firmy Damłyn, DekaTrade, Eko-Pal, Jóźwiakowski czy też Kamiński i Lorenc są stosunkowo dużymi przedsiębiorstwami. Wiatraki u nas nie wypaliły, a można było liczyć na dodatkowe dochody, jednak już jest posprzątane. Mam nadzieję, że dostęp do drogi S 5 przyciągnie potencjalnych przedsiębiorców. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 49 Z 5 GRUDNIA 2018 R.

Jak nigdy, jak zawsze

Burmistrz TADEUSZ KŁOS, choć nie ma większości w radzie, to jednak ją uzyskał w pierwszych głosowaniach podczas inauguracyjnej sesji.

Ostatnie dni przed pierwszą sesją nowo wybranej rady spożytkowane zostały chyba na mobilizowanie sił i szabel przed wyborami przewodniczącego rady i jego zastępcy. Ostrożne kalkulacje mówiły o być może nieznacznej wygranej kandydatów z komitetu wyborczego burmistrza Tadeusza Kłosa. Wszak wprowadził do rady zaledwie 1/3 składu radnych, a ci, którzy ewentualnie mogli dodatkowo zasilić jego szeregi, nie byli bez grzechu w kampanii wyborczej. A burmistrz doskonale wiedział, kto i z kim grał i w jakiej orkiestrze. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 48 Z 28 LISTOPADA 2018 R.

 

OSP z nowym sprzętem

Wszystkie jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej na terenie gminy otrzymały wyposażenie w nowy sprzęt ratowniczy i wyposażenie strażaków.

Środki na zakup pozyskano z Ministerstwa Sprawiedliwości w ramach niedawno utworzonego Funduszu Sprawiedliwości i utworzonego w jego ramach Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Wydatkowanie tych środków na zakup sprzętu dla OSP i Państwowej Straży Pożarnej zostało skrytykowane przez Najwyższą Izbę Kontroli. Jednakże resort w szybkim trybie uruchomił środki, co było nie bez znaczenia w obliczu zakończonej już kampanii wyborczej do samorządów. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 47 Z 21 LISTOPADA 2018 R.

Pracuję „na maksa”, ale zawsze może być lepiej

Z ROBERTEM TORZEM, laureatem plebiscytu Głosu Wągrowieckiego „Radny na Medal” o jego społecznikowskiej pasji i obowiązkach zawodowych, rozmawia Cezary Kucharski.

Jak poczuł się gołaniecki „radny na medal”, kiedy poznał wyniki plebiscytu?
- Informacja oczywiście mnie zaskoczyła, ale nie zaprzeczam, że uczucie było miłe. Wiedziałem o przebiegu głosowania z gazety, jednak wynik przerósł moje oczekiwania. Cieszę się, że prawie półtora tysiąca głosów jest moim udziałem, więc na pewno nie głosowała na mnie tylko rodzina. A tak na poważnie, to mam zamiar dalej sumiennie pracować na zaufanie ludzi.
Jak Pan myśli, co zadecydowało o sukcesie?
- Nie mnie to oceniać, jednak mam jeszcze większą motywację do działania w trzeciej z rzędu kadencji. Zawsze staram się robić wszystko na „maksa”.
Osiem lat, to długi okres. Co Pana zdaniem było ważne w rajcowskiej pracy?
- Sądzę, że stworzenie grupy Team Run Gołańcz, czyli propagowanie aktywności sportowej oraz zdrowego trybu życia. Zaangażowanie w imprezy o charakterze kulturalnym typu Narodowe Czytanie. Zaproszenia do udziału w nich zawsze odbieram jako wielkie wyróżnienie. Staram się służyć pomocą tam, gdzie jestem potrzebny. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 46 Z 14 LISTOPADA 2018 R.

Wszyscy zasługują na chwałę i pamięć

Z WAWRZYŃCEM WIERZEJEWSKIM, laureatem dorocznej Nagrody Pracy Organicznej ZŁOTY LIŚĆ im. dr. Władysława Purczyńskiego, o rodzinnych korzeniach i ich życiowych konsekwencjach rozmawia Jerzy Mianowski.

Nagroda ciebie zaskoczyła?
- Uczestnicząc w wielu uroczystościach wągrowieckich, również organizowanych przez wydawcę i redakcję „Głosu Wągrowieckiego”, miałem okazję gratulować wielu zacnym mieszkańcom regionu przyznawanych im tam wyróżnień. Były to zacne osobistości, zasłużone w wielu dziedzinach i stanowiące chlubę dla miasta i powiatu. Przez myśl mi nawet nie przeszło, że kiedyś sam znajdę się w takim gronie. Zaskoczenie, to nie wszystko co odczuwałem w tym momencie. Też zdziwienie, ale i duma, że moja poczynania, tylko częściowo przecież związane z Wągrowcem, znalazły aż takie uznanie. No i poczucie, że znalazłem się w znakomitym gronie „organiczników”.
Tak na dobrą sprawę jesteś i nie jesteś wągrowczaninem?
- Kiedyś mówiłem, że jestem Poznańczykiem. Od kiedy jednak, gdy moją pasją stała się historia regionu, uważam się po prostu za Wielkopolanina. Mentalnie jestem chyba jednak wągrowczaninem, gdyż właśnie w tym mieście, studiując dzieła mojego pradziada Piotra Palińskiego, poznałem w pełnej krasie czym jest miłość do naszej ojczyzny – dużej, czyli Polski i małej, czyli miejsca, gdzie się urodziliśmy i wychowaliśmy.
To jak naprawdę jest z twoim rodowodem wągrowieckim?
- Wspomniałem Piotra Palińskiego. To jest mój pradziad ze strony babci Pelagii Wierzejewskiej z domu, właśnie Palińskiej. Paliński miał bogate i długie życie, zmarł w Wągrowcu w roku 1950 w wieku 97 lat. Przeżył w tym mieście ostanie 23 lata swojego życia. Uznał, że jest to najlepsze miejsce, gdzie może podsumować swoją życiową drogę – Polaka, patrioty, nauczyciela, redaktora, pisarza i katolika. Kiedy sam osiągnąłem wiek, w którym prawdziwy mężczyzna zaczyna się interesować swoimi przodkami i zacząłem bywać w Wągrowcu, przeprowadzając długie rozmowy z panią Marią Baar, bibliotekarką i nauczycielką, a przede wszystkim znakomitą regionalistką dokumentującą chwalebną przeszłość regionu i jego mieszkańców, tudzież współpracownikiem Głosu Wągrowieckiego, to też poczułem taką więź emocjonalną z tym miejscem i stało mi się ono bliskie. W domowym archiwum mam różne listy i fotografie związane z pobytem Palińskiego w Wągrowcu, tutaj przeżył on dekadę przedwojenną, lata okupacji niemieckiej i trudny okres powojenny. Tu pisał i tworzył. Tutaj też odwiedzali go moi dziadkowie, rodzice, stryjowie.
Wydałeś kilka tomów dzieł Palińskiego z okazji 630-lecie miasta Wągrowca, przywracając do pamięci zasłużonego dla Wągrowca człowieka...
- Było to możliwe dzięki nieocenionej pomocy pani Marii Baar. Ta zasłużona dla Wągrowca postać przywracała lokalnej i nie tylko lokalnej pamięci sylwetki wybitnych postaci żyjących w regionie. To ona dotarła do skarbnicy pamiątek po Palińskim i utworzyła coś na kształt małego muzeum, które zlokalizowała na terenie Biblioteki Pedagogicznej w Wągrowcu. Doprowadziła do tego, że bibliotece nadano imię Piotra Palińskiego i że jedna z ulic miasta zyskała jego miano. Na jej wniosek Piotr Paliński otrzymał pośmiertnie prestiżowy Medal Rodła. W działaniach tych Maria Baar zyskiwała poparcie środowisk i mieszkańców miasta. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 45 Z 7 LISTOPADA 2018 R.

Rocznice okazją do górniczych wspomnień

Delegacje złożyły kwiaty pod pomnikiem poległych i pomordowanych w walce. Pięć górniczych wózków będzie zawsze przypominało o gipsowo-solnej tradycji.

Sto lat temu wybuchło Powstanie Wielkopolskie i okazało się zwycięskie. W tym roku obchodzimy również stu lecie odzyskania niepodległości. Z tych ważnych powodów doszło do spotkania i złożenia kwiatów pod pomnikiem postawionym ku czci poległych i pomordowanych za wolność ojczyzny. Wiązankę położono także przed pięcioma wózkami górniczymi, które na stałe pojawiły się w gminnym krajobrazie, jako symbol wapieńskiego górnictwa gipsowego i solnego. Trzy symbolizują odpowiednio wydobycie gipsu, soli oraz katastrofę górniczą z sierpnia 1977 roku. Wszystkie zostały trwale przymocowane obok wspomnianego obelisku.
- Cieszę się z tego, że żyjemy w wolnej Polsce i możemy świętować ważne dla każdego Polaka rocznice – mówi Zbigniew Grabowski, wójt gminy. – Jest także okazja, żeby wspomnieć i utrwalić w ludzkiej pamięci rolę naszej kopalni, która była wspólnie z Wieliczką ostoją krajowego górnictwa solnego. Gmina natomiast bardzo się rozwijała. Na początku wieku miejscowość liczyła zaledwie 240 mieszkańców, a w okresie świetności ponad trzy tysiące. Dawała wtedy największy dochód dla ówczesnego województwa pilskiego. Doprowadziliśmy do tego, że te wózki kopalniane ,pochodzące z Kłodawy, znalazły się w naszej gminie, więc każdy będzie pamiętał o tych czasach. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 44 Z 31 PAŹDZIERNIKA 2018 R.

Gra w zielone

Polskie Stronnictwo Ludowe nadal rozgrywającym w powiecie. W radzie powiatu zabraknie znanych nazwisk.

Powszechna mobilizacja wyborcza udzieliła się mieszkańcom naszego powiatu. Zagłosowało 55,97 proc. uprawnionych, co przekłada się na 29 867 głosujących spośród 54 251 uprawnionych. Cztery lata temu najwięcej, bo 8 miejsc w radzie obsadzili ludowcy. W przestrzeni publicznej wiązano to z układem numeracji list w tzw. książeczce wyborczej. Tam PSL znalazł się na pierwszym miejscu. Tegoroczne wybory były zatem weryfikacją tego, czy wygrana była zrządzeniem losu, czy też potwierdzeniem zasady, że w życiu nie ma przypadków. (...)

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU GŁOSU NR 43 Z 24 PAŹDZIERNIKA 2018 R.

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem