| Prawdę znamy! |
| środa, 06 kwietnia 2011 15:18 |
|
Parokrotnie przeczytałem artykuł „Są długi, nie ma winnych?” i muszę przyznać, że poczułem niedosyt.
Całkowicie można zgodzić się z cytatem „Ostatnie lata...” prezes Pluciński w obawie przed zwolnieniem z pracy brnął w długi do czasu przejścia na emeryturę. Finał. Bardzo boli wypowiedź L. Plucinskiego, że to mieszkańcy są winni tej sytuacji. Pytam: kto był prezesem? Tu należy postawić pytania i oczekiwać na nie odpowiedzi od prezesa, księgowej i byłych zarządów. Podwyżki proponował i uchwalał prezes wraz z zarządem bez żadnych konsultacji z mieszkańcami. Przynajmniej ja takich nie pamiętam przez ostatnie 25 lat. Zawsze wywieszano w poszczególnych budynkach kwoty podwyżek. Na pewno tą sprawą powinny zająć się organy do wyjaśnienia w kierunku niegospodarności. Bo jeśli prezes zasłania się V.R.S., że wszystko było zgodne z prawem to rozumiem, że nie powinno być zadłużeń i długów. I nie należy mieszkańcom zawracać głowy długami. A jeśli były zastrzeżenia, to dlaczego nie informowano zarządu, mieszkańców, tylko przez 6 lat chowano do szuflady, nie proponowano naprawy zaraz gdy wystąpiły trudności. A może - jak pisze redakcja - „Pluciński celowo brnął w długi” w myśl aby do emerytury? I tu jest cała prawda. Już podczas zebrania p. Popielska pytała o różnicę 500,000 zł między wyznaczanymi długami a ostateczną sumę zadłużenia. Księgowa tłumaczyła coś bez przekonania. To należy wyjaśnić fachowo i otwarcie członkom SM. Brak pozycji wpłat na konta remontowe poszczególnych budynków, a powinny być od kilku lat - nie ma kont, nie ma pieniędzy. Czy były wypłaty na tzw. wczasy pod gruszą i jak długo skoro brakowało pieniędzy. Podejrzewam, że gdyby nie odejście na emeryturę prezesa to licznik zadłużenia biły dalej. Zastanawia tylko że odchodzący prezes zdążył wypłacić sobie odprawę przed zablokowaniem kont S/M. Nowy prezes uznał, że jak powiedziano, haracz tak jest haracz. Pytam kto temu winien, na pewno nie członkowie SM. Panu Misiowi proponuję zawrócić się do organów wyjaśniających chyba wykroczenia gospodarcze, by dogłębnie zbadały tzw. problem. I rozliczyły byłego prezesa wraz z zarządem. Smuci mnie ostatnie zdanie, które bierze w obronę byłego prezesa. Przepraszam za być może chaotyczny styl pisania. Jestem jednak zadowolony, że udało mi się opanować używanie bardziej dosadnych wyrażeń. O ile L. Pluciński jest członkiem Bractwa Kurkowego, myślę że choćby w części zachował kodeks kurkowy, to zdobyłby się na przeproszenie członków S/M a nie obwinianie ich niepopełnionymi czynami. A może Redakcja wskaże nam drogę do szukania sprawiedliwości? Prawdę znamy. Pomyślności dla redakcji Z poważaniem Kajetan Koteras |
































Komentarze