| Kubeł zimnej wody |
| czwartek, 13 października 2011 09:49 |
|
Sukces wyborczy Ruchu Palikowa jest niewątpliwy. Chyba nikt tak naprawdę nie spodziewał się, aż tak wysokiego wyniku ruchu społecznego, który stworzony został przez jednego człowieka, na dodatek o dość skomplikowanej przeszłości politycznej.
Nie wiem, ilu ludzi głosowało na RP z pobudek ideologicznych. Nie wiem, ilu skusiło propozycja „uwolnienia konopi”, a ilu krzykliwe i popularne hasła o „przyjaznym i świeckim państwie”. Nie wiem, ilu wyborców Palikota tak naprawdę i do końca utożsamia się z jego antyklerykalizmem. Jedno jednak, przynajmniej dla mnie, nie podlega jakiejkolwiek dyskusji i jest bezsporne. Jeszcze chyba nikt wcześniej - od roku 1989 - tak ostro i bezpardonowo nie krytykował Kościoła w swojej kampanii wyborczej, jak zrobił to właśnie Palikot i jednocześnie nie osiągnął takiego sukcesu wyborczego! Do tej pory politycy raczej w czas kampanii okazywali swoją wiarę i przywiązanie do instytucji Kościoła. Nawet SLD, które przecież, również opowiada się za rozdziałem państwa od Kościoła, nigdy w taki sposób nie artykułował swoich poglądów. Politycy lewicy zawsze raczej dobrze odczytywali społeczne nastroje oraz rolę jaką odgrywa w Polsce Kościół Katolicki i starali się wobec tego, aż takiego radykalizmu w kwestiach wyznaniowych nie ujawniać. Tymczasem stało się tak, że Janusz Palikot, przynajmniej w moim odczuciu, przełamał jakieś tabu. Jego spot o księdzu, który siedząc w dobrym aucie przelicza „stówki”, a ubogim dzieciom, które na skrzyżowaniu myły mu szyby, wręcza „święty” obrazek ze słowami „Bóg zapłać”, był tak mocny i sugestywny, że nawet usunięto go z niektórych stron internetowych! Można mieć uzasadnione wątpliwości, co do tego, na ile Palikot rzeczywiście jest wojującym antyklerykałem, a ile z tego jest zwykłym populizmem i wyborczą grą. Niemniej jednak trzeba potraktować poważnie fakt, iż wielu z wyborców, którzy zagłosowało na RP, zrobiło to właśnie dlatego, że przekonały ich hasła walki z instytucją Kościoła Katolickiego w Polsce. Czy tak duży sukces Palikota, z jego antyklerykalizmem jako jednym z głównych haseł, nie powinien stać się momentem, w którym hierarchowie kościelni, a także i szeregowi księża (bo to przecież z nimi, a nie z biskupami stykają się na co dzień zwykli ludzie!) zadadzą sobie pytanie o to, co takiego stało się w polskim społeczeństwie, i co takiego dzieje się w łonie samej instytucji Kościoła, że tak wielu Polaków podziela poglądy Palikota? Śmiem twierdzić, że ani Palikot, ani Nergal, ani telewizja publiczna, która zatrudniła Nergala, nie są winni tego, że Kościół Katolicki w Polsce, dostał „kubeł zimnej wody na głowę”. Może wynik ostatnich wyborów jest dowodem na to, że nadszedł wreszcie czas, by Kościół Katolicki w Polsce zaczął robić poważnie to, do czego nieustannie wzywa swoich wyznawców, a mianowicie prawdziwy i rzetelny rachunek sumienia... Bo jeśli nie teraz, to kiedy? Zbigniew Głos
|
































Komentarze