| Elity do dzieła! |
| czwartek, 10 listopada 2011 15:06 |
|
Zwracam się z uprzejmym wnioskiem do Pana Burmistrza i Szacownych Elit o przeprowadzenie prac analitycznych (opinie prawne, prawnokanoniczne, status spółek europejskich, opracowania demograficzne i statystyczne, biznesplan) i powołania przez lokalne elity (arcybiskup, senator, posłowie, starostowie, burmistrzowie, wójtowe, radni, kierownicy jednostek organizacyjnych, księża, oficerowie, notariusze, adwokaci, przedsiębiorcy, sołtysi, liderzy opinii społecznej itp.) firmy produkcyjnej np. w branży rolno-spożywczej lub mechanicznej.
Kapitał zakładowy pochodziłby głównie z osobistej sprzedaży akcji od ok. 160 tys. dorosłej ludności powyższego terenu. Wsparcia promocyjnego i patronatu udzieliłyby media oraz prasa lokalna. Wsparcia merytorycznego udzieliliby inżynierowie, ekonomiści i socjologowie pracujący na terenie Pałuk oraz może - najbliższa akademia rolnicza, politechnika i uniwersytet ekonomiczny. Ich absolwenci zostaliby kierownikami przedsięwzięcia. Wsparcie polegałoby na realizacji prac analitycznych (zbierania, weryfikacji i analizy danych) oraz utworzenia biznesplanu, dokumentów technologiczno-planistycznych i prawnych. Pomocy udzieliliby wybrane instytucje i organizacje z terenu czterech powiatów. Byłaby to promocja powiatów, uczelni i Pałuk na najwyższym poziomie. Pierwszym etapem powstania spółki byłyby prace analityczno-studialne. Drugim etapem byłoby sporządzenie instrukcji postępowania i promocji elit lokalnych w celu powołania spółki akcyjnej w Wągrowcu. Jednym z działań byłoby wydanie i maksymalne upowszechnienie apelu do mieszkańców i bezrobotnych. Zasadą byłoby wytworzenie presji - każdy musi kupić jedną akcję (ok. 20 zł). Trzecim etapem byłoby zorganizowanie w największej sali w Wągrowcu sobotniego zebrania lokalnych elit (ok. 600 osób) wraz z arcybiskupem, senatorami, posłami, starostami, rektorami, redaktorami i in. w celu nagłośnienia akcji wśród ludności oraz dokonania pierwszych wpłat od elit na firmę. Pieniądze za sprzedaży akcji podczas zebrania stanowiłyby m.in. stałą pensję kierownika. Odrębne spotkania (narady) odbyliby księża, zakonnicy i działacze Kościoła oraz działacze lewicy. Wyznaczono by kierownika projektu, np. inż. rolnictwa (w zależności od branży) oraz jego zastępcę. Kierownik stałby się koordynatorem dwuosobowych (mężczyzna i kobieta) zespołów uzyskujących wpłaty osobiste (dla S.A. od 1 grosza) od osób dorosłych, mieszkańców powiatów. Później kierownik zostałby prezesem spółki (chodzi o efekt silnej motywacji). Obszar działania (pozyskiwania kapitału) byłby podzielony w instrukcji na obszary (np. część Wągrowca, Chodzieży, Żnina, jedna lub dwie mniejsze wsie), z których zespoły uzyskiwałyby wpłaty ze sprzedaży. Istniałoby także ok. 25 punktów sprzedaży akcji, np. poczty, dworce autobusów, agencje ubezpieczeń. Akcja sprzedaży trwałaby ok. 2 lata. W skład zespołu wchodziłyby osoby zaufania społecznego, np. radny, żona czy córka burmistrza, starosty, notariusza, kleryk, nauczyciel, itp. Zespołom trzeba zapewnić ochronę. Spółka zapewniłaby ok. 400 miejsc pracy. Pracę uzyskiwaliby potrzebujący mieszkańcy obszaru proporcjonalnie do ilości ludności dorosłej. Mechanizmu powstania firmy nie wymyśliłem. Słyszałem na wykładzie z amerykanistyki u prof. K. Michałka o metodzie przeciwdziałania dużemu bezrobociu. Zasady wdrożono w kilku stanach w USA (obowiązywały stanowe kodeksy handlowe) w latach trzydziestych XX w. Angażowano wszystkich kto tylko miał jakiś wpływ, pieniądze i możliwości. Metodę stosowano pod koniec XIX w. w zaborze pruskim, np. Cukrownia Kruszwica. Przed 10 lat była największą w Niemczech. Animatorem tworzenia spółdzielni handlowych Rolnik był ks. Piotr Wawrzyniak. Akcjonariat obywatelski, także pracowniczy, na początku lat 90. promowała Fundacja Gospodarcza Solidarności. Trzeba być przedsiębiorczym, a lokalne elity powinny dbać o swoje interesy i jednocześnie o ekonomiczne położenie ludności. Na polityków krajowych nie należy liczyć, bo większość z nich dba o interesy swoje i swej rodziny a nie o biednych z prowincji. Bez aktywnego działania elit lokalnych zmniejszenie bezrobocia i innych patologii nie nastąpi. Stopień skomplikowania (ilość działań, dokumentów, transakcji, majątku) jest duży, ale ze względu na silną więź regionalną Pałuk, możliwy w realizacji. Absolwenci uczelni udowodniliby, że są świetnie wyszkolonymi organizatorami i społeczno-ekonomiczna misja nie jest im obca. Elity udowodniłyby, że są prawdziwymi elitami. Powstanie spółki jest zgodne z zadaniem własnym powiatu i gminy - promocja. Proszę o nie odrzucanie inicjatywy na zasadzie „odrzucone, bo nie wynalezione tutaj”. Zezwalam na przesłanie kserokopii do instytucji zewnętrznej, która udzieliłaby pomocy. Łączę wyrazy szacunku Artur Wiśniewski |
































Komentarze
Masz chłopie fantazje.