A ławki pustoszeją

  • Drukuj

„Mniej nas interesuje obraz jutra i miejsca przy stole obfitości. Istotne jest to, „z kim” w to jutro pójdziemy” (ks. Józef Tischner)
W ostatnich dniach głośno o sprawie nieżyjącego już duchownego z Gdańska, który jest posądzany o pedofilię i molestowanie nieletnich. Duchowny, były kapelan „Solidarności”, był postacią kontrowersyjną także z tytułu stylu sprawowania posługi kapłańskiej i blichtru. Teraz ludzie dyskutują o tym, czy ma przetrwać pomnik, na którym wiesza się obecnie dziecięce buciki i obok którego organizowane są pikiety. Hierarchowie Kościoła katolickiego kpią w oczy mówiąc: „nie mieliśmy sygnałów”, „nie będziemy osądzać na podstawie artykułów” (prasowych - przyp. aut.) Posłanka partii rządzącej ma tylko do powiedzenia tyle, że: „Trzeba zrozumieć, że ksiądz to jest człowiek. Nie jest to postać święta, to tylko człowiek jak każdy z nas i ma prawo do popełniania pewnych grzechów, błędów”. Sam pomysł powołania specjalnej komisji państwowej do spraw zbadania przypadków pedofilii księży i tuszowania tego zjawiska nazwała parodią (sic!). Reszta społeczeństwa milczy, tak samo jak milczeli politycy. No cóż, niejedna kariera polityczna zależała od proboszcza i kto by się postawił duchownemu. Teraz jeden duchowny chyba wystawi swoją listę do Europarlamentu, choć angażowanie się w to jest zabronione prawem kanonicznym. Ale, kto bogatemu zabroni... być jeszcze bogatszym. Ludzie milczą i tylko mówią nogami, bo w świątyniach niektórych tłumów już nie ma.
Ciekawe, jak będzie w pewnej miejscowości w gminie Gołańcz, do której się już nie chce przyjeżdżać kapłanom, a ich biskup z Bydgoszczy nie umie lub nie chce rozmawiać z wiernymi, ale za to wyliczał ostatnio, czym grozi się Kościołowi i wiernym. Przypomniał, że Putin w Rosji i władze w Rumunii wydają setki milionów na budowę świątyń, a u nas ma się ograniczać „wpływy” Kościoła.
Poznałem w swoim życiu wielu duchownych. Wielu z nich umiało mnie wysłuchać, a nie wyłącznie straszyć karą Boską. Wiem, że w Kościele katolickim są setki, jeśli nie tysiące kapłanów z powołania. Reszta to rzemieślnicy, którzy w wolnym czasie demonstrują, że są kapłanami.
I kończąc Tischnerem: „Jednego tylko nam trzeba: Nie zapominać, że w każdym cichym „powinienem” brzmi zniewalające zaproszenie, abyśmy uwolnili się od tego, co nieludzkie, a stali się pełnymi ludźmi”.