wtorek, 11 grudnia
03:43

Prezenty od burmistrza dla burmistrza

Święta Bożego Narodzenia zbliżają się wielkimi krokami. Coraz intensywniej myślimy o prezentach pod choinkę, którymi obdarujemy najbliższych. Wnet będziemy wspólnie się radowali.
Prezenty szykują też mieszkańcom samorządy. Burmistrzowie i  wójtowie przygotowali już projekty budżetów na 2019. Pełno w nich prezentów w postaci nowych przedsięwzięć i inwestycji, które polepszą życie lokalnych społeczności. Niestety, choćby burmistrz czy wójt stanęli na uszach – łatwiej będzie na głowie - nikt z nich nie zniweluje skutków szykowanej podwyżki energii elektrycznej, za którą opowiada się rząd PiS. Prezent ten - zamiast cieszyć - w postaci wzrostu ceny prądu wpłynie na koszt zakupu artykułów spożywczych i przemysłowych oraz usług, będzie przekleństwem tysięcy Polaków. Podwyżka uderzy też w samorządy, bowiem – wbrew pozorom – kupują one znaczne ilości energii, chociażby w celu oświetlenia ulic. W biednym Wapnie oświetlenie uliczne zwiększy o 67 procent koszt zakupu prądu. Broń Boże, żeby wójt próbował wyłączyć część lamp we wioskach!
***
Dużo prezentów zostawił po sobie poprzedni burmistrz Wągrowca. Nie można mu przypisać – co prawda – spartolonej i niekończonej na czas budowy ulicy Kościuszki, a co dopiero mówić o jej wiedeńskim wyglądzie, bo to jest inwestycja wojewódzka.
Przy tejże ulicy miał stanąć nowy pomnik Powstańców Wielkopolskich i Ławeczka Niepodległości, coś w rodzaju szafy grającej, ba, nawet podgrzewanej, żeby podczas słuchania pieśni patriotycznych nie zmarzły nam tyłki... Mijał termin za terminem i żaden z nich nie został dotrzymany. Ostatnią datą jest 30 grudnia, kiedy to wągrowieccy powstańcy wkroczyli do sali gimnastycznej gimnazjum i rozbroili niemiecki oddział. Bezbronny, przez co nieskuteczny, okazał się burmistrz, któremu na koniec kadencji wszystko wypadało z rąk. No cóż, co za dużo to nie zdrowo...
Inny prezent od miasta dla rodziców najmniejszych pociech też nie wypalił. Budowa żłobka na os. Wschód miała być zakończona do końca roku, jednak nie będzie. Cała procedura naboru dzieci znacznie się opóźni, ale żłobek będzie, spoko.
Żłobek to jest jednak mały pikuś, bowiem zagrożony catering w przedszkolach i szkołach - zwłaszcza teraz przed zimą – to granda, jakiej świat nie widział. We worek nowy burmistrz spotkał się z rodzicami w tej sprawie (czytaj na str. 4). Na domiar tego, że adaptacja pomieszczeń „jedynki” nie została jeszcze rozpoczęta, bo nie ma na to zadanie zezwolenia starostwa powiatowego, to nikt z poprzedniej ekipy nie potrudził się ogłosić przetargu na nową usługę cateringową, nie wspominając o niedoszacowaniu kosztów tego zadania. Obaj poprzednicy przespali jesień, jakby nie wiedzieli, że misie kładą się spać na zimę...
***
Nowy włodarz ścieli sobie miejsce pod choinką w ratuszu. Nie na prezenty, lecz na remanenty... Sam wije się jak w ukropie – nie ma jeszcze zastępcy – ale da sobie radę. Spokój i opanowanie to walory każdego polityka, których nie brakuje burmistrzowi. Faktem jest, że na dłuższą metę nie da się - ostrożność tutaj nie zaszkodzi - rządzić w pojedynkę miastem powiatowym. Nie da się nawet z chmarą doborowych urzędników (sic!), czy też przednich radnych (ha, ha!). Ten pierwszy stan należałoby przewietrzyć, bo gdzie oni byli, gdy poprzedni burmistrz borykał się z problemami ważkimi dla rozwoju miasta. Drugi stan zweryfikuje życie i wyborcy. Wygranie wyborów to dopiero początek drogi do sukcesu, o czym zawsze muszą pamiętać samorządowcy.

Wybryki radnych

Długo nie trzeba było czekać na pierwsze „wybryki” radnych miejskich. Pierwszy ruch wykonał były radny, który ponownie zdobył mandat z KWW Bliżej Ludzi, można rzec: wytrawny samorządowiec. W nowym rozdaniu funkcji liczył na fotel wiceprzewodniczącego rady, lecz go nie otrzymał. Pogniewał się na amen i odszedł z klubu Bliżej Ludzi. Zanosiło się, że w radzie będzie singlem. Doświadczenie podpowiedziało mu, że niekoniecznie tak musi być... Pozyskał dwójkę radnych z Prawa i Sprawiedliwości i założył nowy klub radnych pn. Wspólny Wągrowiec. Liderzy koalicji niepokoją się, kogo następnego z radnych wyszarpnie na swoją stronę rządny władzy lider klubu. Tak czy owak nie uda mu się zbudować silnego klubu opozycyjnego, przynajmniej ja w to nie wierzę.
„Wybrykiem” można też nazwać wybór byłego wiceburmistrza na funkcję wiceprzewodniczącego rady z ramienia SW 2000. Mowa była o objęciu przez niego stanowiska zastępcy burmistrza, tymczasem ni stąd, ni zowąd wskoczył na funkcję wiceprzewodniczącego rady. Ponoć takie były ustalenia koalicjantów, niestety, ale nie spisano ich papierze. Owszem, koalicjanci podpisali umowę programową, natomiast podział stołków mają w głowie.
„Wybrykiem” jest też powierzenie funkcji drugiego wiceprzewodniczącego byłemu burmistrzowi w imię hasła „ponad podziałami”. Na ile wola koalicjantów w tej sprawie sprawdzi się, pewnikiem dowiemy się nie za długo. Na pewno nie będzie on pokornym radnym i koalicji nie odpuści. Były burmistrz darł koty z opozycyjnym klubem Bliżej Ludzi i jego liderem, który teraz rozsiadł się w fotelu przewodniczącego rady i będzie mu groził palcem...
Tenże burmistrz winny jest radzie sprawozdania o stanie budżetu i miasta, co zapisane jest w Statucie Miasta Wągrowca. Niestety, nie uczynił tego, a nikt z radnych nie zapytał o to. Dziwne to, wszak przez cztery lata burmistrz chwalił się projektami i osiągnięciami, a na niedawnej sesji nie miał nic do powiedzenia o swoim dorobku.
Jak na razie burmistrz rozpoczął pracę bez zastępcy. Niewątpliwie potrzebuje doświadczonego samorządowca, któremu sprawy gospodarcze nie są obce. Taki „pustostan” zapewne będzie trwał do końca tego roku. Czy sięgnie po byłego wiceburmistrza, czy też postawi na młodość i zastępcą zostanie jeden z jego „żołnierzy”? A może przygarnie do siebie jednego i drugiego, jako że statut na to zezwala? Brak zastępcy na początku kadencji i końcu roku budżetowego może się nie przysłużyć, skoro burmistrz „miasto Wągrowiec widzi ogromne”...
Pierwszą przymiarkę w radzie mamy już za sobą. Oby była trwała jak najdłużej. Teraz do rozdania są karty w komisjach, a konkretnie obsada funkcji przewodniczących. O tym już koalicjanci rozmawiali, a nawet się posprzeczali. Wbrew pozorom, to są bardzo ważne funkcje, dlatego powinni je pełnić radni merytorycznie mocni, a nie decydować polityka. Przymiarki – co prawda - już są zrobione, lecz nie pora teraz na spekulacje. Skoro nie ma umowy koalicyjnej o podziale stołków, to wszystko może zmienić się jak w kalejdoskopie?
Projekt budżetu miasta na 2019 rok – przygotowany przez poprzednika – jest już gotowy i zaopiniowany przez Regionalną Izbę Obrachunkową. Zapewne radni wprowadzą do niego poprawki, ale nie ma już czasu na majstrowanie nim, jeśli ma być uchwalony jeszcze w tym roku. Za realizację tego budżetu będzie odpowiadał nowy burmistrz, mimo że nie będzie jego autorem. Jakie niespodzianki inwestycyjne zawarł w nim były burmistrz? Czy będą one na miarę „miasta ogromnego”? Wreszcie, jak dużą rękawice rzucił swojemu następcy?

Niech się święci...

Wkrótce rozpoczną się wyścigi radnych do foteli samorządowych. Już wcześniej zawierano koalicje i uzgadniano funkcje w radach, które obejmą – rzecz z jasna – zwycięskie ugrupowania. Podziału łupów dokonano po cichu, lecz z premedytacją. Oprócz politycznego znaczenia funkcji w radach, w których najważniejszą jest „posada" przewodniczącego i kierownictwo niektórych komisji, nie bez znaczenia są profity finansowe (czytaj: diety, ale żeby tylko), prestiżowo - wizerunkowe, a nawet dostęp do poufnych informacji, jak np. o przetargach, nie mówiąc o lobbingu czy też wywieraniu presji na urzędnikach, tudzież na burmistrzu.
***
W Wągrowcu radzie ma przewodniczyć szef opozycyjnego klubu Bliżej Ludzi z poprzedniej kadencji, który w wyborach zdobył największe poparcie wyborców. Młody i energiczny człowiek da radę, chociaż oponenci zarzucają mu wiek i brak doświadczenia. Drugi z młodych "żołnierzy" burmistrza elekta również osiągnął bardzo dobry wynik wyborczy i, jak wieść gminna niesie, ostrzy zęby na stanowisko w ratuszu, chociażby wiceburmistrza... Ale już wcześniej dogadano, kto zostanie wiceburmistrzem. Naturalnym jest, że fotel ten zajmie lider SW 2000, wiceburmistrz sprzed czterech lat.
Nowemu burmistrzowi i większości w radzie pozostanie wprowadzenie zmiany w statucie miasta, by w ten sposób pogodzić wodę z ogniem. W historii samorządu wągrowieckiego nie było jeszcze takiej sytuacji, co nie oznacza, że teraz jest to niemożliwe.
Inni radni ze zwycięskiego obozu też chcieliby wskoczyć do ratusza - choćby oknem - i zająć intratne stanowiska. Koalicjanci spod znaku SW 2000 nie są w ciemię bici i również woleliby posadzić swoich na urzędnicze stołki. Oj, robi się ciasno w ratuszu! Oby nie trzeba było rozbudowywać gmachu! Ktoś jednak musi uderzyć pięścią w stół i powiedzieć: panowie, hola, nie tędy droga! Przyjdzie to zrobić burmistrzowi, ale czy starczy mu tyle odwagi i determinacji, by uspokoić rozchwiane nadzieje na magistrackie stołki?
***
Szybko minęły obchody Narodowego Święta Niepodległości, chyba szybciej niż się spodziewaliśmy. Prezydent RP zapraszał do udziału w nich, zwłaszcza w warszawskim Marszu Niepodległości, niestety razem z narodowcami. Święto miało być na wskroś radosnym dniem, zwłaszcza przemarsze mieszkańców ulicami dużych miast. Prezydent Najjaśniejszej RP nawoływał wprost: radujmy się, cieszmy się z wolności, korzystajmy z demokracji... Tymczasem święto to było smutne i - gdyby nie biało-czerwone flagi oraz incydenty – byłoby bezbarwne. Marsze przypominały pochody pierwszomajowe, które wówczas były ponure, wszak ludzi szli w nich pod przymusem. Teraz maszerowali z własnej woli, całymi rodzinami, z dziećmi, nawet z dziadkami.
Tej radości świętowania nie obserwowało się na naszych lokalnych podwórkach. Owszem, więcej wywieszono flag na posesjach, co było widać gołym okiem, ale i tak ten dzień był ponury, wręcz smętny, lecz nie przez pogodę. Ludzie nie wiedzieli co ze sobą począć w czasie trzech wolnych dni. Wszystkie uroczystości niepodległościowe poprzedzały msze św. z nie zawsze ewangelicznymi homiliami.
Zabrakło radości i werwy towarzyszącej rozrywkowym koncertom i kulturalnym imprezom. Eventy te, zresztą znikome, albo miały wymiar historyczno - patriotyczno – liryczny, albo całkiem poważny. O dziwo, w Mieścisku na koncercie rockowo-poetyckim w Domu Kultury pojawiła się garstka ludzi, zaś w Wągrowcu kościół klasztoru pocysterskiego był wypełniony po brzegi sympatykami historycznych pieśni polskich.
Tak czy owak (nie)warta była skórka wyprawki, choćby raz na sto lat!

Pierwsze śliwki robaczywki

MianowskiMianowski

Najmniejsza gmina w powiecie rozpoczęła serial wyborów wewnętrznych w radach. W Wapnie poszło gładko, co prawda bez maszynerii usprawniającej głosowanie radnych, skonstruowanej na wzór parlamentarny, przez co możliwy jest monitoring obecności radnych na sali obrad oraz przebiegu głosowania. Nadto w Intrnecie można oglądać co robią i mówią radni. Do tej pory bywało tak, że część radnych bawiła się telefonem komórkowym lub czytała bieżący Głos Wągrowiecki, inni wyszukiwali sobie ciekawsze zajęcia, do których należało też... ziewanie. Teraz będą obserwowani przez kamerę internetową i muszę mieć się na baczności.
W Wapnie jeszcze nie odpalono systemu, więc głosowanie odbywało się po staremu, czyli przez podnoszenie ręki i liczenie głosów. Głosowano dwukrotnie. Wpierw każdy z radnych opowiadał się głośno, czy jest za, a potem podejmowano uchwałę i znowu odbyło się głosowanie w sprawie przyjęcia tej uchwały.
Systemów do liczenia głosów nie odpalono też w Gołańczy i Damasławku z prozaicznej przyczyny: nie zainstalowano ich, bo gminy jeszcze nie posiadają tych cacek. Można było jednak śledzić przebieg pierwszej sesji gołanieckiej w trybie online (w serwisie Youtube). Jak wieść gminna niesie, nie tak szybko zostanie wprowadzony w gminach monitoring obecności radnych i liczenia głosów, ponieważ producent nie nadąża z dostawą do gmin. A miało być od zaraz transparentnie...

***
Inauguracyjna sesja powiatowa była przygotowana na pico bello: jednego popołudnia większościowe ugrupowania polityczne podpisały umowę koalicyjną, potem radni odebrali zaświadczenia o wyborze i  na początku sesji złożyli ślubowanie. Zatem mogli przystąpić do wyborów radnych na funkcje. System jednak idealnie nie zadziałał, a niektórzy radni nie radzili sobie z jego obsługą. Internauci narzekali, że podczas śledzenia przebiegu sesji w Internecie występowały poślizgi i przerwy. Ustawodawca nakazał samorządom zakupić te urządzenia za swoje pieniądze. Starostwo zapłaciło za komplet 89 tys. zł, jednak miasto dołożyło się w kwocie 35 tys. zł, wszak będzie też z niego korzystało.
Sesja Rady Powiatu była dopięta na ostatni guzik pod względem politycznym. Zwycięskie ugrupowania - w wyniku podpisanej umowy koalicyjnej - głosowały jak nakazał im „ojciec”. To PSL rozdawał karty, a wtórowało mu Samorządność Wągrowiecka 2000. Wzorem poprzedniej kadencji na ich plecach wjechała do powiatu Koalicja Obywatelska. Ich miejsce mogło zająć Prawo i Sprawiedliwość, jednak nie było takiej woli PSL. Powiatowa liderka PiS liczyła na to, że obejmie fotel wiceprzewodniczącego rady powiatu, tymczasem powierzono jej nieistotną funkcję sekretarza obrad.
Przewodnicząca Rady Powiatu ponownie sprawuje tę samą funkcję, zaś zmiany osobowe dotyczą wiceprzewodniczących. Starostowie nie zmienili się, ani też nie zamienili się stanowiskami, jak to drzewiej bywało. Zarząd Powiatu też jest ten sam politycznie. Spodziewano się jednak, że z ramienia SW 2000 do zarządu wejdzie były wójt Mieściska, tymczasem obdarowano go tytularną funkcją wiceprzewodniczącego rady. Przewodniczącymi komisji stałych zostali byli radni, oprócz szefowej komisji rewizyjnej z SW 2000.
Samorząd powiatowy wystartował już na dobre, przez pięć lat rządzić będzie co nieco egzotyczna koalicja, jednak nastały czasy, podczas których należy szukać tego, co łączy koalicjantów i przekładać to na praktyczną działalność.

Masz babo placek

Oczywistym jest, że wybory samorządowe w Wągrowcu wygrała demokracja, zresztą podobnie jak w całym kraju. Nie wszyscy w to wierzą i w demokracji upatrują wszelakie zło. Sami w niej uczestniczyli, czyli w wyborach bezpośrednich, nie zawsze jednak zdając sobie sprawę ze sprawczej siły głosowania. Tylko raz na cztery lata wyborca jest panem sytuacji, tylko raz jest władny zmienić władzę w gminie. Jego niewiara w  swoją sprawczą moc bierze się z jednostkowego podejścia do aktu głosowania. Bywały jednak przypadki, że nawet pojedynczy głos zdecydował o losie włodarza. W tych wyborach również odnotowano taką sytuacją.
Trudno jest wtedy pogodzić się z przegraną kilku czy kilkunastu tysięcy wyborców, nie mówiąc o włodarzu. Dlatego w tych wyborach, we wszystkich obwodowych lokalach pracowały dwie komisje: jedna rozpoczynała pracę o godz. 7.00 i przeprowadzała głosowanie, druga przychodziła o godz. 21.00 i przystępowała do liczenia głosów. Karty do głosowania wrzucano do przezroczystych urn, a do pełni szczęścia zabrakło monitoringu telewizyjnego. Niewątpliwie takie działanie ustrzegło od mataczenia wynikami wyborów. Ale czy wyborca w to uwierzył?


***
W Wągrowcu – powiatowym ośrodku mlekiem i miodem płynącym – niestety mleko się wylało z Wełny, zaś w Nielbie miód zastygł. Nawet krzyżówka vel „bifurkacja” nie pomogła, wszak w niej miesza się mleko z miodem. Cóż, w minionych czterech latach za dużo było miodu, zaś mleka nie starczyło dla wszystkich. Po prostu burmistrz Wągrowca przedobrzył. Przez cztery lata pracował na rzecz reelekcji, a tutaj... masz babo placek. Stało się to, czego on absolutnie nie zakładał, wręcz nie wierzył w czarny scenariusz finału kadencji. Na domiar złego lokalne media podały mu czarną polewkę, którą zresztą sam sobie zażyczył... Tak, proszę Państwa, media przyczyniły się do zmiany warty w ratuszu.
A zaczęło się niewinnie: od deklaracji współpracy z mediami na początku kadencji, by w jej toku ignorować ich rolę, zaś na finale burmistrz postawił sprawę na ostrzu noża i utworzył swoją gazetę samorządowa, z której mleko i miód wylewały się wyborcom wprost na kolana. Biedaki potopili się w propagandowej papce. Na domiar złego burmistrz odmówił udziału w publicznej debacie z wyborcami, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Prasy Lokalnej, Głos Wągrowiecki i Portal WRC. Ta decyzja rzuciła się cieniem na jego dorobek w całej kadencji.
Burmistrz dobrze zdawał sobie sprawę, że może być nękany pytaniami o te i inne nierozwiązane problemy, postanowił więc – jak mniemam - nie stanąć twarzą w twarz z wyborcami, znajdując pokrętne uzasadnienie. Koronnym argumentem odmowy udziału w debacie było udzielenie przez organizatora odpowiedzi na pytania, które dotyczyły m.in. zagwarantowania bezstronności i rzetelności przekazu medialnego. Skoro się tego obawiał, to przecież mógł zrelacjonować debatę w samorządówce Wagrowczanie.pl. Obawiał się też polemiki, dlatego pytał nas, czy będzie dopuszczona, jak również chodziło mu o możliwość sprostowań.
Czasy cenzury już dawno minęły i tak naiwne pytanie nie powinno paść z ust lokalnego polityka. Tak samo kłopotał się o to, kto będzie odpowiedzialny za dobór pytań do kandydatów (sic!). Ością w gardle burmistrza są wspomniane media, a także Tygodnik Wągrowiecki.
Co by tutaj nie powiedzieć złego czy dobrego o mediach, to zapewne burmistrz boi się wyborców - skoro nie chce z nimi publicznie rozmawiać - a przede wszystkim lokalnych mediów, a to niestety zaświadcza o klasie polityka.

Aquapark uzaleznienia pakos224px

 

 

Wielkopolskapowiat_wagrowiecki_herbMiasto_WagrowiecGmina_Wagrowiec1_skoki2_golancz3_damaslawek4_miescisko5_wapno
interiaangoragazeta prawnagazety lokalnegłos wielkopolskiitv wągrowiecjamajkakreisbotemotel-azylpietrakradio merkurysdpspltok fmwielspinwillisch_logo
aquapark_wagrowiecnielbaSTART-logo bgzPalucki Bank Spoldzielczy

Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies. Czytaj więcej…

Zrozumiałem