| Precz z niezdrowym jaraniem i zdrowym rozsądkiem |
|
| czwartek, 01 grudnia 2011 15:23 |
![]() Po roku, od momentu zaostrzenia przepisów o paleniu, rząd planuje pójść za ciosem i zlikwidować resztki praw palaczy. Ministerstwo Zdrowia chce, by palarnie zniknęły z tych lokali, które jeszcze pozwalają wielbicielom tytoniu na puszczenie dyma oraz z zakładów pracy. Ciekawe, co tak bardzo komuś przeszkadza w odizolowanych i wywietrzanych (bo takie są obwarowania prawne) salach? Ale prawdziwym hitem jest wypowiedź wiceministra zdrowia Adama Fronczaka: „skoro społeczeństwo zaakceptowało ograniczenia, możemy wprowadzać dalsze”. No jakie to proste! A społeczeństwo też proste, bo daje się prowadzić tym systemowym pasterzom jak stado wełnistych baranów. Już pomijam, że wg sondażowych (zatem nieco wątpliwych) badań, zabronienia całkowicie palenia w miejscach publicznych chce podobno 62 proc. rodaków. Zatem co, te 38 proc. to już nie obywatele?
Ale nasz rząd korzysta z dobrych, europejskich wzorców. Tu zakazać, tam nakazać, tu zlikwidować (i do tego specjalną komisyjkę powołać), naturalnie - bez konsultacji ze społeczeństwem. Polska prowadzi (wraz Włochami) w produkcji tytoniu na Starym Kontynencie. W naszym kraju rośnie m.in. tytoń burley, Bruksela natomiast przygotowuje restrykcyjną ustawę (oczywiście dla naszego dobra!), która w tę odmianę uderzy. A bez burleya nie ma mowy o wytwarzaniu dotychczasowych marek papierosów. Oznacza to utratę pracy dla wielu tysięcy ludzi w Europie oraz zwiększenie przemytu towaru zza wschodniej granicy (na czym straci nasz budżet). Zresztą, co tam zagranica. W Poznaniu zatrzymano ośmiu Bułgarów zwijających dobre szlugi w tajnym magazynie. Skręcili ich, hehe, półtora miliona. Unia dba o nas za to w innej kwestii tego samego tematu. Otóż wszystkie papierosy mają być teraz samogasnące. Bowiem przez pożary wywołane niedopałkami ginie corocznie około tysiąca (sic!) ludzi. Nie pytam nawet nieśmiało, ilu umiera dziennie na kiepskich drogach. Z takimi to oto ważkimi problemami walczy specjalnymi dyrektywami UE, a my na owych mędrców, rozporządzających swobodnie naszymi pieniędzmi, łożymy. Szkoda tylko, że o niegasnących mózgach niewiele słychać wśród bezwolnych narodów Europy. |
































Komentarze
Wyzwiska poleciały bo ja nie wierze w zdrowy rozsądek człowieka, który klepie takie głupoty. Podstawa to jest WOLNOŚĆ. Jeśli zabierzesz jedną wolność, która Tobie nie pasuje, to potem zabiorą Tobie taką która nie pasuje innym. A wszystko kończy się ZNIEWOLENIEM i ... Polską. Czyli bankrutującym krajem WYUCZONYCH NIEWOLNIKÓW.
Ale nie możesz jakoś ciągle spojrzeć w lustro i dostrzec, że sam zabierasz wolność paląc przy osobach którym to przeszkadza, których podtruwasz. To, że swoim nałogiem ZNIEWALASZ innych już jest ok? Nie wyolbrzymiajmy - ta regulacja nie jest żadnym zamachem, a ucywilizowaniem sytuacji, która jak faktycznie piszecie była obecna (nie tylko w Polsce) przez kilkadziesiąt lat. To, że była obecna tak długo nie robi z niej jednak obiektywnie pozytywnej czy niezmiennej. Czasy się zmieniają kiedyś niepalący nie mogli szukać wsparcia w Państwie, musieli godzić się (i do dziś jeszcze muszą) na to co zastali. Kiedyś w knajpach były spluwaczki, a za toaletę służyła dziura w podłodze. Podobnie ma się sytuacja z paleniem, palę ale cieszę się, że w zamkniętym miejscu publicznym tego robić już nie będzie wolno (dla dobra tych którzy świadomie nie chcą wdychać oparów trucizny).
Na kolanach możesz sam robić wiele – jeśli tylko użyjesz wyobraźni. Ja nie mam takiej potrzeby.
Wyzwiska poleciały bo ja nie wierze w zdrowy rozsądek człowieka, który klepie takie głupoty. Podstawa to jest WOLNOŚĆ. Jeśli zabierzesz jedną wolność, która Tobie nie pasuje, to potem zabiorą Tobie taką która nie pasuje innym. A wszystko kończy się ZNIEWOLENIEM i ... Polską. Czyli bankrutującym krajem WYUCZONYCH NIEWOLNIKÓW.
Wniosek nie jest radosny, żyjemy w cywilizacji strachu, politycy zaszczuli nas przeciwko sobie. Tylko czekać aż w taki sam sposób będą reagowali ludzie palący papierosa na ławce. Jaka wspaniała kontrola, nie potrzeba SB bo sami będziemy ścinać sobie cugle a ktoś się wychyli to go cała reszta szarpnie za namordnik.
Trzeba być ślepcem pozbawionym wyobraźni żeby nie widzieć do czego to może doprowadzić.
Też jestem zwolennikiem wolnego rynku.
Tylko bez wyzwisk. Tak samo jak prawo i policja jest po to by złapać tego Co bije Ciebie po twarzy, będzie niebawem również po to by karać tępych egoistów jarających w miejscach publicznych, którzy w bezpośredni sposób narażają zdrowie (i wolność) nie palących.
Na kolanach możesz sam robić wiele – jeśli tylko użyjesz wyobraźni. Ja nie mam takiej potrzeby.
Ile Ty masz durniu lat? 15ście?
Ręce i mózg opada. Prawo jest po to żeby facet który leje Cię po mordzie dostał wyrok, a policja po to żeby go złapać.
jak to ma się do wolności to chyba tylko twój tępy łeb wie...
Co to za przykład w ogóle. Masz kogoś komu ufasz? Poproś żeby uczył Ciebie logiki. Proś nawet na kolanach. PRZYDA CI SIĘ. Uwierz mi na słowo.
Jesli tego nie rozumiesz, to ciezko dyskutowac. Jestem zwolennikiem wolnego rynku, ty jak widac - regulowanego.
Ciekawe jak to się ma do wprowadzonego jakieś 4 lata temu podobnego zakazu w UK, tam pewnie też był PZPR skoro nikomu to nie przeszkadzało? Po wprowadzeniu zakazu wiele knajp padło, te które przetrwały nadal psioczą na ten rozbójniczy przepis.
Palacze mimo że wspierają kulawy budżet tego kwadratowego państwa traktowani są po macoszemu, ale ich malejąca liczba dziwnie się zbiega z rosnącą żarłocznością państwowej hydry na pieniądze kierowców (masz samochód? wspieraj palaczy).
Co do wieloletniego przyzwyczajania niepalących do dymu przez właścicieli knajp to argument wydaje się śmieszny. Jeszcze przed zakazem wiele knajp próbowało zakazywać palenia na własną rękę, zawsze kończyło się to tak samo, niepalący jakoś niespecjalnie preferowali te lokale co skutkowało albo szybką liberalizacją bądź likwidacją. Skoro ci wznoszący lament niepalący, mimo że, jak ktoś w dyskusji wcześniej zaznaczył stanowią około 60%, nie wybierali knajp z zakazem to chyba cierpią przynajmniej na ciężkie rozdwojenie jaźni. Jeśli faktycznie taki procent ludzi odczuwał dyskomfort to ktoś tu kogoś w ch.. robi, jakoś tego nie łykam.
A czemu to ma być jego prawo i jego sprawa? Autnomicznie i wolnie może ktoś ci dać po twarzy w jego knajpie. Tylko wtedy nie dzwoń na policję, nadstaw drugi policzek. To też będzie jego prawo i jego sprawa - w końcu jego knajpa, mogłeś nie wchodzić. Pisałem już, nie dyskutuję o legalności narkotyków, przymusu ubezpieczenia czy innych regulacjach (mniej lub bardziej sensownych) Piszę o tym, że krzywdząc innych powołujesz się na wolności osobiste, na zamach Państwa (które w tym konkretnym przypadku chce chronić słabszych) na twoją wolność. I to jest i zabawne i tragiczne. I chyba nazywać się może hipokryzją.