| Sterowane lęki |
|
| czwartek, 05 stycznia 2012 15:27 |
|
Kto żyw, straszył nas przed świętami i Nowym Rokiem. Jak zawsze, pojawiły się obwieszczenia o nieuchronnym końcu świata, kosmicznych kataklizmach, a ziemsko zapowiedziany mamy kryzys u naszych wrót. Ostatnio dostrzeżono, że premier Tusk ubrał się w swoją kurtkę, która dla kogoś oznacza: nie będzie wesoło. I tu, Szanowny Panie, kontynuując korespondencję z Tobą, chcę donieść z dziennikarskiego obowiązku, że niektórzy Twoi słudzy znowu mnie straszą.
W dzieciństwie mój ksiądz proboszcz przekonywał nas, że Ty możesz mnie tylko ukarać i tak się tego bałem, że przestałem Ciebie odwiedzać. Teraz, kiedy mamy poprawne stosunki, znowu słyszę, że muszę się bać. I nie szatan wymieniany jest na pierwszym miejscu jako sprawca wszelakich nieszczęść i niegodziwości, ale znana postać publiczna, o której pani marszałek Kopacz mawia, że jest interesującym politykiem, inteligentnym i przystojnym mężczyzną. Janusz Palikot, bo o nim mowa, w najśmielszych snach i fantazjach nie dopuszczał chyba, że będzie spadał z ambon w najlepszym czasie słyszalności, czyli przed świętami. Ciekawe jak Państwowa Komisja Wyborcza rozliczy taką reklamę i co wpisać należy do sprawozdania. Jeden z hierarchów zapewne czytał nasz „Głos”, bo odniósł się do kwestii braku współczucia, tolerancji i pomocy uboższemu bliźniemu. Zabrzmiało nawet, że dzielić się z nimi należy. Póki co, obraz dzielenia ujawni się na sali sądowej podczas procesu w sprawie działań Komisji Majątkowej. Naród i tak jest przekonany, że dla dobra „ogółu” wiele rzeczy zostanie zamiecione pod dywan, a kogoś rzuci się na pożarcie. A Ty, Szanowny Panie, dobrze, że nie chciałeś widzieć rzeczonego polityka na stosie, bo - mówiąc słowami ks. Bonieckiego - „lepiej palić fajkę, niż czarownice”. |
































Komentarze