|
 Prezydent Poznania podziękował za współpracę jednemu ze swoich zastępców. Sławomir Hinc rozstał się ze stołkiem, z którego miał zarządzać oświatą, kulturą i sportem w mieście. Albo przyszedł na urząd w niestosownym momencie, albo nie potrafił nic zrobić ze swoją niekompetencją i nieudolnością i dlatego jedno jest pewne, że wiele środowisk wylewa morze łez... radości. Bałagan w oświacie, konflikt z nauczycielami i rodzicami dzieci ze szkół, które miały być lub będą zlikwidowane, przegrana Poznania w zawodach o miano Europejskiej Stolicy Kultury 2016, mało przejrzyste konkursy na obsadę kierownictw znaczących placówek kultury - to w wielkim skrócie wpadki wiceprezydenta. Do swojego szefa dopasował się wydział kultury i sztuki, który nie zwykł dostrzegać inicjatyw kulturalnych społeczności, za to hojną ręką wydawał pieniądze na kolejne wcielenia Festiwalu Malta, który przestał być powszechnie dostępny.
Noc Kupały, zorganizowana w ubiegłym roku tysiące lampionów, które wzniosło się w niebo, zrobiły miastu wielką promocję w świecie, ale miasto nie znalazło kilkunastu tysięcy złotych na wsparcie tego przedsięwzięcia. Pisałem już o tym w ubiegłym roku. Poznaniacy, środowiska twórcze i organizacje pozarządowe liczą zatem na wietrzenie w wydziale, zwłaszcza, że do momentu pisania tego tekstu nie ogłoszono wyników konkursów na realizację zadań miasta w tej dziedzinie. Oznacza to, że prawie pod koniec stycznia nie można zaplanować pracy stowarzyszeń, fundacji, itp. Dariusz Jaworski, następca Hinca, były dziennikarz „Gazety Wyborczej” i „Tygodnika Powszechnego”, szef Wydawnictwa Miejskiego, będzie miał co robić. Na początek musi wyłagodzić fale wzburzone przez cechy swojego poprzednika. Wietrzenie urzędu przydałoby się i w innych wydziałach, bo powszechna jest opinia, że Poznań wydaje pieniądze, nie zaś właściwie kieruje je. Przeciąg mógłby zadziałać i na kolejne fotele w zarządzie miasta i świat by się nie zawalił. Wymuszona wentylacja grawitacyjna jest zaraźliwa i tylko w mniejszych miastach i gminach nie ma takiej siły ciągu. A szkoda, wszakże i tam są takie same problemy. Bywa, że winne w ostateczności są media, ale nie przypisujemy sobie wyłączności na takie działania. Bywa, że załatwia to za nas alkomat, albo afera. A powinna wola wyborców. |
Komentarze