| Gorączka |
|
| czwartek, 02 lutego 2012 15:23 |
|
Zaprojektowany, „dla dobra ogółu”, podlega rytualnej obróbce przez kluby, poniewierany jest przez opozycję polityczną lub personalną, by objawić się z cechami wszelakiej poprawności. Owa rzeczona poprawność oznacza, że „kapitał ludzki” poczeka na lepsze czasy, a priorytet posiadać będą płyty chodnikowe, kostki brukowe i asfalt, bo za to wygrywa się wybory. Dochodzę do wniosku, że inwestycja w ludzi i ich możliwości zawsze będzie miała czołowe miejsce na papierze, kiedy pisze się strategie, choć tego słowa nie lubię zbytnio. Strategia jakoś kojarzy się z knowaniem przeciwko drugiemu i pachnie wojenkami. Tegoroczny budżet nie zaskakuje i nie olśniewa. Posiada cechy określany przez polityków mianem „kontynuacji” i zawiera w sobie przesłanie wynikające ze słów Marka Woźniaka - Marszałka Województwa, że nie ma miejsca na nowe pomysły. Włodarze gmin i miast zaczną wkrótce cytować Marszałka jak klasyka, a jak coś „niezwykłego” rzeknie jeszcze prezydent Poznania Grobelny, to siąść trzeba będzie do spisania antologii rzeczy niechcianych. Dziennikarze, zdaniem niektórych rodaków, będący źródłem zła wszelakiego i naród plotkarski, odpowiedzialny za wszelkie przecieki, wywęszył, że PO gotowa jest dać Ryszardowi Grobelnemu dobre miejsce na liście do Europarlamentu, w zamian za utratę chęci do bycia dalej prezydentem. Szkoda, że Parlament Europejski ma ograniczoną liczbę miejsc i nie da się, w podobny sposób, pomieścić wójtów, burmistrzów i starostów. Wszakże to armia licząca setki szabel. W powiecie zaś powinniśmy ustanowić gorączkową nagrodę im. Don Kichota, przyznawaną za okresową walkę z wiatrakami, skupionymi obecnie w farmach, a za czasów błędnego rycerza rozsianymi po pagórkach. Pamiętam takie czasy, kiedy IBMER opracował projekt polskiej siłowni wiatrowej, a ja, z inż. Ratajczakiem - autorem projektu, jeździliśmy po Polsce i pokazywaliśmy pracujące siłownie i „załatwialiśmy” budowę w gospodarstwach rolników indywidualnych. Tamte wiatraki przypominały wyglądem konstrukcje zbliżone do Eiflla i pompy do wody na australijskich równinach. Przy mocniejszych wiatrach trzeba było je wyłączyć i modlić się, żeby nie odleciały. Monopol energetyczny i tak nie chciał tej energii kupować, uważając chyba, że wytworzona z polskiego, socjalistycznego węgla jest lepsza, niż ta, wytworzona z zachodnich wiatrów. Okresowy przegląd stanów podgorączkowych realizowany jest na całym świecie za sprawą „alea iACTA est”, ale gdy gorączka opadnie, wrócimy na własne podwórko. |































