| Radź sobie sam! |
|
| czwartek, 16 lutego 2012 13:47 |
![]() Nie tylko w naszym powiecie młodzi ludzie są sfrustrowani, chociaż w powiatowym grajdole ta frustracja jest szczególnie widoczna. Nie dochodzi, co prawda, do ulicznych protestów, jak to ostatnio bywa w większych ośrodkach w związku z podpisaniem przez Polskę dokumentów ACTA. Teraz ta kwestia służy rządzącym jako zasłona dymna, ściemniająca problemy nurtujące młodych ludzi, którzy utracili nadzieję na znalezienie swojego miejsca w społeczeństwie, które by odpowiadało ich ambicjom i aspiracjom. Ta diagnoza jak ulał pasuje do wągrowieckiego realu. Skąd u młodych wągrowczan tak duży stopień frustracji? Przede wszystkim w powiecie brakuje pracy satysfakcjonującej młodzież, zgodnej z jej oczekiwaniami i w miarę dobrze opłacanej. Nadto młodych szlag trafia z powodu wielkich inwestycji komunalnych w Wągrowcu, które w żaden sposób nie zamieniają się na miejsca pracy, a sporo kosztują podatników. Aż strach wziąć do ręki statystki PUP, bo liczby w nich zawarte wręcz porażają. Ponad 20 proc. bezrobotnych jest w wieku 18 - 24 lata, a więcej niż 50 proc. nie przekroczyło 34 roku życia! Nie ma się czemu dziwić, że młodzi godzinami przesiadują przy komputerach i bezsensownie klikają. Ile CV można wysłać do pracodawców, jeśli nie otrzymuje się żadnej odpowiedzi. Ręce im opadają i klikają dalej, wyładowując swoją frustrację na internetowych forach. Znaczna ich część to są absolwenci wyższych uczelni. Niestety w powiecie praca na nich nie czeka. Co więc robią? Nie wychylają nosa poza granice powiatu i klikają dalej.... Jedyny wydział wyższej uczelni na miejscu kształci głównie humanistów, ale dla nich pracy szukać z zapaloną świecą. Na kopy w kraju produkuje się pedagogów, dla którego to stanu nadeszły ciężkie czasy. Nie tylko nauczycielom wydłuża się pensum godzinowe, ale też likwiduje szkoły. No, ale Polska jest krajem miodem i mlekiem płynącym, z mnóstwem uczelni, z których na bezrobocie posyła się tabuny młodych ludzi za ich własne pieniądze. Absolutnie nie można winić za taki stan rzeczy absolwentów. Dla nich studia są iskierką nadziei na lepsze czasy. Jak by nie było, po trzech lub pięciu latach wewnętrznej emigracji stają się bardziej mobilni na rynku pracy, ale co dalej? |































