| Gra o bilion złotych |
|
| czwartek, 15 września 2011 11:03 |
Zbliża się dzień wielkiej gry, której stawką są olbrzymie pieniądze. Nie chodzi wcale o uposażenie posłów i parlamentarne diety (łącznie 12 365 złotych miesięcznie) dla 560 wybrańców narodu, którzy przez kolejne cztery lata będą w gmachu przy ulicy Wiejskiej rządzić i dzielić. Właśnie! Będą dzielić.W mijającej czterolatce posłowie zwycięskiej koalicji dzielili pieniądze, które Polska dostała z Unii Europejskiej na rozwój i gospodarcze przyspieszenie. Tych pieniędzy na lata 2007 - 2013 Bruksela przyznała nam aż 440 miliardów złotych! Co się stało z tymi pieniędzmi? Nowoczesnych dróg jak nie było, tak nie ma. Są tylko wykopki i kolejne komunikaty, że budowa się opóźnia - tak jak powstawanie wągrowieckiej obwodnicy, która niby miała być oddana do użytku za półtora miesiąca, a będzie gotowa może za półtora roku, a może... nie wiadomo kiedy. Kolej jest w totalnym rozkładzie i PKP co kilka tygodni ogłasza nowy rozkład, coraz to dalej postępujący. Szpitale mają coraz mniej pieniędzy i coraz większe długi. Na płacenie emerytur posłowie zabrali pieniądze odkładane na emerytury obecnie pracujących. Ograbiany z pieniędzy system oświaty zmierza do tego, by wytwarzać rzesze bezmyślnych matołów, bezwolną siłę roboczą, przymierającą głodem i pracującą na pomnażanie majątków oligarchów. Bezrobocie jednak rośnie, a pieniądze na pomoc bezrobotnym rozchodzą się w tajemniczy sposób bez żadnych efektów. Otóż te olbrzymie europejskie pieniądze wcale tak naprawdę się nie rozchodzą. Wręcz przeciwnie. Płyną wartkimi strumieniami, które łączą się w rzekę i... wpadają na konta polskich oligarchów. To właśnie o ich interesy zadbała rządząca koalicja, a posłowie kończącej się kadencji uchwalili takie prawo, by ten gigantyczny przewał był możliwy i działał skutecznie. Parlament Europejski wkrótce uchwali unijny budżet na lata 2014 - 2020. Kolejne ponad 400 miliardów złotych zostanie zapisane Polsce. Te pieniądze też mają trafić do oligarchów, a nie pracować na rozwój gospodarczy kraju. O to będą dbać posłowie i senatorowie kolejnej kadencji. Chodzi więc o to, by mandaty na Wiejską otrzymali ci sami, sprawdzeni już ludzie. Jak rządząca klika chce to zrobić? Wymyślono prosty sposób. Od kilku tygodni tworzony jest w mediach polityczny szum, który nic nie wnosi, a jest bardzo męczący. Ludzie znużeni polityczną paplaniną mają pokazać władzy figę i zlekceważyć wybory. W wyborczą niedzielę do urn mają pójść tylko zatwardziali politycznie „swoi” ludzie, którzy zagłosują na „właściwe” nazwiska i w parlamencie nic się nie zmieni. Będzie można spokojnie ukraść Polakom kolejne pół biliona złotych. Tak być jednak nie musi! Dwadzieścia dwa lata temu, 4 czerwca 1989 roku, peerelowska władza też ukartowała wybory. Mieli je wygrać właściwi ludzie. Jednak wtedy Polacy gremialnie poszli do urn i pokazali, że mają własne zdanie. Udowodniliśmy, że można się przeciwstawić wyborczym sztuczkom władzy. Uwierzyliśmy, że każdy głos jest ważny i może doprowadzić do zmian. Wkroczyliśmy na drogę demokracji. Czy teraz potrafimy skorzystać z prawa, które ta demokracja nam daje? Wszystko zależy od tego, jak wielu ludzi zrozumie, że każdy głos jest ważny i może doprowadzić do zmian. Jeżeli 9 października wszyscy pójdziemy do urn i zagłosujemy na innych ludzi, niż okradająca Polskę klika ze sztandarami PO, PiS, SLD i PSL, to udowodnimy, że nie na darmo została przelana polska krew w Gdańsku, w kopalni Wujek, a wcześniej podczas wydarzeń czerwcowych w Poznaniu. |


Zbliża się dzień wielkiej gry, której stawką są olbrzymie pieniądze. Nie chodzi wcale o uposażenie posłów i parlamentarne diety (łącznie 12 365 złotych miesięcznie) dla 560 wybrańców narodu, którzy przez kolejne cztery lata będą w gmachu przy ulicy Wiejskiej rządzić i dzielić. Właśnie! Będą dzielić.



























