| Nie łyknąłem kiełbasy z expose |
|
| czwartek, 24 listopada 2011 12:15 |
![]() Emerytem nie będę. Statystycznie średnia długość życia dziennikarzy w Polsce jest poniżej sześćdziesiątki i jest najkrótsza ze wszystkich grup zawodowych. Nie grozi mi więc sędziwy wiek 67-latka i nie przejmuję się medialnym szumem wokół zapowiedzianemu przez premiera wydłużenia wieku dochodzenia do emerytury. Z uznaniem natomiast przyglądam się sprytowi autorów expose, które szef rządu wygłosił z sejmowej trybuny.
Od sześciu dni nie mówi się w Polsce o niczym innym, tylko o tych sześćdziesięciu siedmiu latach. Temat nie znika z czołówek serwisów informacyjnych. Niektórzy zastanawiają się, kto będzie bawił wnuki, gdy babcie będą pracowały. Problemu wszak nie ma. Dziećmi zajmą się bezrobotne mamy. Można to na różne sposoby wałkować w nieskończoność. Gdy jakiś dziennikarz lub ekonomista zbyt ostro krytykuje ten pomysł, to rzecznik rządu ripostuje, że sprawa będzie aktualna dla mężczyzn za lat dziesięć, a dla kobiet dopiero za dwie dekady. Po co więc premier wywołał już teraz problem, który tak naprawdę nie będzie go dotyczył, ani jego rządu? Ano tylko po to, by o tym mówić. Wałkuje się więc na wszystkie sposoby ten temat zastępczy i zapomina o tym, co jeszcze Donald Tusk w expose powiedział i o tym, czego nie powiedział. Nie wspomniał o tym, że za siedem miesięcy czeka nas Euro 2012 - największa w historii Polski międzynarodowa impreza, która miała być wielką promocją kraju, a wszystko wskazuje na to, że będzie epokową klapą. Kibice z całej Europy zobaczą drogi w budowie i tory w remoncie, czyli kraj, w którym nie da się przemieszczać z miejsca na miejsce według europejskich standardów. Zobaczą brak miejsc w hotelach, niedoróbki i prowizorkę na stadionach oraz policję, która nie radzi sobie ze zwykłym chuligaństwem. Zanim dożyjemy do Euro czekają nas święta, też najdroższe w historii. Ceny paliw oszalały i nadal pną się w górę, a za nimi rosną ceny wszystkiego. Energetycy szykują nam już noworoczne prezenty, czyli podwyżki cen prądu i gazu. Do tego dojdzie problem szkolny. Z zamieszaniem z sześciolatkami, spowodowanym przez byłą już minister, będą musiały się zmierzyć gminne samorządy, dyrektorzy szkół i nauczyciele, choć kraj nie jest do sześciolatkowej reformy przygotowany, co z rozbrajająca szczerością sam premier przyznaje. Tak więc we wrześniu przyszłego roku będzie łapanka na nauczycieli dla pierwszoklasistów i szukanie pieniędzy na wyposażenie szkół, a rok później doświadczeni nauczyciele, którzy wypuszczą trzecie klasy, będą odchodzić na bezrobocie, bo nabór do pierwszych klas w 2013 roku będzie szczątkowy. Jak tę „hallową” żabę zjeść? O tym premier nie wspomina i pewnie w ogóle problemu nie zauważa. Faktyczną troską Donalda Tuska i jego umyślnych w rządzie, jest właściwe zorganizowanie przepływu unijnych miliardów, tak by trafiły na odpowiednie konta właściwych oligarchów. O tym też się nie mówi. No to zajmujmy się dalej iluzorycznym emerytalnym wiekiem 67 lat. Zdrowia życzę. |































