| Kto ma w głowie olej... |
|
| czwartek, 12 stycznia 2012 13:06 |
Porzekadło podróżników brzmi: „Kto ma w głowie olej, ten olewa kolej”. Głęboką prawdę to zdanie zawiera, ale - niestety - czasem z usług kolei trzeba korzystać. No mamy teraz nową, a właściwie wyremontowaną linię z Wągrowca do Poznania i czas przejazdu całej trasy - godzina z kwadransem - jest już porównywalny z czasem podróży samochodem w godzinach szczytu komunikacyjnego, czyli w ciągu dnia powszedniego.Do Poznania jeżdżę więc czasem szynobusem, ale nie po to, by odwiedzić stolicę województwa, lecz by jechać dalej w Polskę, choćby do Warszawy. Jakoś nijak te połączenia nie pasują do siebie. Pociąg z Wągrowca przyjeżdża do Poznania na ogół tuż po odjeździe warszawskiego, więc trzeba jechać wcześniejszym i godzinę czekać na dworcu. Podobnie w drodze powrotnej. Przyjeżdżam do Poznania i czasem widzę wągrowiecki szynobus przy peronie, ale gdy dobiegnę na ten peron, to szynobusu już nie ma. Zacząłem analizować rozkład jazdy pociągów i okazało się, że jest on tak ułożony, by połączenie w żadną stronę nie pasowało. Dlaczego? Po kolejnej analizie odkryłem prawdę. Rozkład jazdy pociągów nie jest układany dla podróżnych. Pasażerowie dla kolei się nie liczą. Są złem koniecznym, które przeszkadza tylko kolejarzom w ich ciężkiej pracy. Trzeba im przecież sprzedawać bilety, potem konduktor musi się przeciskać między ludźmi i te bilety sprawdzać, a czasem jeszcze taki pasażer czegoś chce i o coś ma pretensje, zamiast się cieszyć, że w ogóle dokądś jedzie. Rozkład jazdy nie jest też układany według możliwości przepustowych linii kolejowych. Gdyby tak było, pociągi nie musiałby czekać na stacjach, by przepuścić inne jadące tym samym torem z przeciwnej strony. Wieczorny pociąg z Poznania do Wągrowca mógłby wyjeżdżać dwadzieścia minut później i nie odczekiwałby tego czasu w Sławie, żeby wypuścić szynobus z Wągrowca. O co więc chodzi? Rozkłady jazdy układane są dla... kolejarzy. Pociągi planowane są tak, żeby pracownicy kolei mogli wygodnie i na czas dojechać do pracy i wrócić do domu. Pociągi dalekobieżne kursują tak, by zmieniające się drużyny konduktorskie nie musiały długo czekać na pociąg powrotny. Dla kolejarzy czas to pieniądz. Czas pracy mają więc spędzać w pociągu, a nie na przerwach na stacjach przesiadkowych. Tak to działa. Pasażerowie nie mają żadnego znaczenia. Kolej jest dla kolei i dla kolejarzy. Istnieje wyłącznie po to, by ich wozić, a pasażerowie spoza tego klanu są dodatkiem, który jeżeli chce, to może wsiąść do pociągu byle jakiego. Nikt o niego nie zadba. |


Porzekadło podróżników brzmi: „Kto ma w głowie olej, ten olewa kolej”. Głęboką prawdę to zdanie zawiera, ale - niestety - czasem z usług kolei trzeba korzystać. No mamy teraz nową, a właściwie wyremontowaną linię z Wągrowca do Poznania i czas przejazdu całej trasy - godzina z kwadransem - jest już porównywalny z czasem podróży samochodem w godzinach szczytu komunikacyjnego, czyli w ciągu dnia powszedniego.



























