Na naszej stronie internetowej stosujemy pliki cookies. Korzystając z naszego serwisu internetowego bez zmiany
ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z
Polityką Prywatności.

Baner WZ w Wgrowcu - czerwiec 2014 - 1000x100 pikseli
tobacamp
Wikary pluje Bogu w twarz
czwartek, 09 maja 2013 10:46
mariusz_kutka
Osobnik (on nie zasługuje, aby tytułować go księdzem), który posługiwał przed kilkoma laty w parafii w Rogoźnie, został aresztowany za posiadanie treści pornograficznych z udziałem dzieci poniżej 15 roku życia. Do jego obowiązków należało m.in. nauczanie religii w gimnazjum...

Staram się zachować spokój, aby nie użyć słów, których musiałbym się potem wstydzić. To trudne. Zwłaszcza, że przez 12 lat mojej współpracy z Głosem słyszałem już niejedną historię, w której ci „święci”, zamiast na szacunek, zasługiwali co najwyżej na politowanie. Słyszałem historie kto miał problemy z alkoholem, kto wyżej cenił mamonę od parafian, a kto prowadzi podwójne życie po zdjęciu koloratki. Mimo tych słabości charakteru wielu z nich zasługiwało i zasługuje na szacunek. Bo komu nie zdarzyło się potknąć?
Jednak zachowanie tego osobnika jest ordynarnym pluciem Bogu w twarz. I ta hipokryzja najbardziej mnie irytuje. Po jego aresztowaniu wściekłość miesza się u mnie ze swoistą ulgą. Właśnie ruszył okres komunijny. Ten osobnik przynajmniej w tym roku nie będzie przyjmował dzieci do sakramentu. Dzieci, które dla niego są nie tylko bożymi owieczkami, ale i obiektem frywolnych fantazji.
Nie mogę pojąć jakim trzeba być hipokrytą, aby w konfesjonale i z ambony pouczać wiernych że seks przedmałżeński jest złem, życie na kocią łapę obraża Boga, a homoseksualistów trzeba wysyłać do piekła. To wmawianie ludziom, że miłość potęguje grzech i zasługuje na potępienie. A później ta sama osoba w zaciszu wikariatki oddaje się swoim plugawym fantazjom.
Zwyczajnie jestem wściekły, gdy ksiądz zagląda ludziom pod kołdrę, podczas gdy większe zgorszenie skrywa pod własną sutanną.
Nie obruszają mnie już historie o „księżych paniach”, bo kiedyś usłyszałem od bliskiej mi osoby o jej proboszczu: „A on z tą gosposią od tylu lat, każdy facet powinien być tak wierny jak on”. Uważam że każdy dorosły człowiek ma prawo żyć tak jak chce, dopóki nie krzywdzi drugiej osoby. Moim zdaniem największym osiągnięciem demokracji jest uszanowanie ludzkiej wolnej woli - a więc i prawa do błędów oraz ponoszenia za nie odpowiedzialności. Nie daje to jednak nikomu prawa do krzywdzenia dzieci, a tak stało się w tym wypadku. Przez takie osoby krzywdzi się nieletnich, którzy są fotografowani i filmowani ku uciesze... ludzkich zwierząt.
Chcę być dobrze zrozumiany: nie zamierzam dołączać do chóru krytyków Kościoła, wielu proboszczów szanuję za ich codzienną pracę, człowieczeństwo i wiele jestem w stanie im wybaczyć. Uważam jednak, że obowiązkiem każdego z nas jest mówić prawdę w oczy „świętym hipokrytom” (nie tylko w koloratkach!).
W tej całej historii pociesza mnie jedynie szybka reakcja księdza prymasa, bo dla takich osobników jak Marek nie powinno być miejsca ani przy ołtarzu, ani w pracy z dziećmi. Mam również nadzieję, że ten człowiek już nigdy nie założy koloratki.
Ten felieton zakończę nietypowo, bo cytatem, jaki znalazłem w Internecie o książce - rozmowie rzece między obecnym papieżem Jorge Bergoglio a rabinem Abrahamem Skorką:
Duchowny nie ma prawa wtrącać się w prywatne życie człowieka i zmuszać go do czegokolwiek - argumentuje Bergoglio. „Jeżeli Bóg podjął ryzyko stworzenia nas wolnymi, kim jestem, bym mógł się wtrącać?” - pyta retorycznie.
 
(11 głosów, średnia ocena 2.00 na 5)


Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież


Głos Wągrowiecki na Facebooku
Copyright(c) 1998 - 2010 Wągrowiecka Oficyna Wydawnicza Sp. z o.o. | All rights reserved