tobacamp
WebGW
Lepiej krzyczeć „pali się”? Drukuj

Wyświetleń: 201

czwartek, 18 sierpnia 2011 08:44
szymon_felietonJakieś dwa lata temu szedłem sobie ulicami jednego z pałuckich miasteczek, podziwiając odbijający się w przedwojennych kamieniczkach blask zachodzącego słońca. Praktycznie prawie nikogo nie było na ulicy, samochody nie jeździły, a ja wiosennego powietrza wdychałem tak dużo, ile tylko moje płuca mogły pomieścić. Zobaczyłem po przeciwległej stronie jezdni dwóch jegomościów, tak na oko ze trzy lata starszych ode mnie.
eżeli chodzi o ubrania, panowie reprezentowali taki styl w modzie, że od razu zorientowałem się, że chodzi im o kilka złotówek na jakiś „rozweselacz”. Kiedy zorientowali się, że nigdzie mi się nie spieszy, podeszli. Pierwszy z nich, ten który trzymał kartonowe pudełko, stanął przede mną. Drugi z papierowym zwitkiem stanął za mną. Najpewniej ubezpieczał tyły, żebym przypadkiem nie czmychnął w pośpiechu.
- Stary, weź kup se zegarek - wyjawił po chwili ten co stał z przodu. - Prawie nowy. Dwie dychy. Poratuj ziomków na nalewkę.
Zegarek nie był jakiś wyszukany. Taki zwykły, na bateryjkę, czyli zupełnie bez duszy i do tego jeszcze pozłacany. W tej chwili obejrzałem się za siebie i dostrzegłem, że ten drugi otwija pogniecioną karteczkę.
- Gwarancja - wycedził.
Serce miałem w przełyku, co znaczy, że przestraszyłem się nie na żarty.  Ale co miałem zrobić? Uśmiechnąłem się, podwinąłem lekko rękaw i pokazując zegarek powiedziałem, że używam tylko nakręcanych czasomierzy i lubię je do tego stopnia, że na nowocześniejsze na pewno się nie zamienię. Ten mój zegarek to była „Slawa”, wyprodukowana w ostatnich latach ZSRR - tania i dobra.
- Fajna „cebula” - powiedział jeden z nich i sobie poszli. Odchodząc mówili, żebym w miarę możliwości poszukał im klienta na zegarek.
Ta sytuacja jest jedną z wielu, w której człowiek boi się bardziej niż powinien. No bo co można sądzić o ludziach, którzy na pustej ulicy podchodzą i proponują transakcję znaną z filmu Tadeusza Chmielewskiego pod tytułem „Ewa chce spać”? Transakcja ta fachowo nazywa się „kup pan cegłę”.
Taki strach przed nieznanym człowiekiem, który może okazać się agresywny, towarzyszył najpewniej wszystkich ofiarom pobić, o których piszemy na innej stronie naszej gazety. Dlatego warto tu wspomnieć o jednej, podstawowej zasadzie, której wszystkie korporacje w USA uczą pracowników stacji benzynowych i nocnych sklepów z alkoholem. Mianowicie, kiedy z kimś, kto może być agresywny, rozmawiasz, lepiej jest nie patrzeć mu prosto w oczy. To podobno powoduje wybuchy agresji.
I jeszcze jedno. To także maksyma znana z hollywoodzkich filmów akcji i dramatów społecznych. Jak nikt nie reaguje na okrzyk „ratunku”, warto spróbować wykrzyczeć słowa „pali się”. Bo o ile na to pierwsze wezwanie nie za bardzo będzie się chciało innemu człowiekowi z pomocą ruszyć, to na groźbę pożaru zareagują pewnie wszyscy. Przecież nikt nie chce, żeby dorobek życia poszedł mu z dymem.
 
(1 głos, średnia ocena 5.00 na 5)


Dodaj komentarz


Głos Wągrowiecki na Facebooku

Aktualne wydanie

Glos-Wagrowiecki-nr-20_2012

Kolejny numer GW

Do następnego wydania
Głosu Wągrowieckiego
pozostało:
1 dni

Plebiscyt

soltys_roku

Konkursy

Vehiku_konkurs

Nasz serwis w liczbach

Użytkowników : 719
Artykułów : 2901
Odsłon : 2412791

Goście online

Aktualnie 144 gości online 

Uroczystości

140_lecie_lo_baner

wokół euro

wokol_euro
skuteczne-tygodniki-lokalne
prenumerata
wrzuc-temat
rzetelna_firma
Fortuna_zajawka
Copyright(c) 1998 - 2010 Wągrowiecka Oficyna Wydawnicza Sp. z o.o. | All rights reserved