|

Swego czasu filozofowie i historycy żyli konfliktem dwóch naukowców. Jeden z nich uważał, że historia się już skończyła, drugi natomiast wprost przeciwnie - że ciekawe wydarzenia historyczne są jak morskie fale. W niektórych latach mamy do czynienie z ich odpływem, w innych z przypływem. Dlaczego o tym wspominam? Bo od jakiegoś czasu mam wrażenie, że nieco humorystyczne i trochę złowieszcze życzenie „obyś żył w ciekawych czasach” zaczęło się sprawdzać. Po prostu mam wrażenie, że teraz świat ma do czynienia z przypływem, z ciekawym okresem historycznym, o którym nasze dzieci będą się uczyły z książek.
Kto by jeszcze kilka lat temu pomyślał, że tak będzie? Wszystko zaczęło się, o ile dobrze pamiętam, gdzieś tak w 2009 roku. Wtedy po raz pierwszy mogliśmy poczytać doniesienia prasowe o masowych zwolnieniach, nadchodzącym kryzysie. Wkrótce główną nagrodę na World Press Photo wygrało zdjęcie przedstawiające policjanta z nabitą bronią, sprawdzającego czy aby w przejętym przez bank domu nie zagnieździli się bezdomni koczownicy. - Koniec świata - pomyślałem wtedy. Potem były newsy z krajów arabskich, gdzie kolejne rewolucje obalały panujący do tej pory porządek. Teraz stoimy przed poważną walką o budżety. Zarówno domowe, powiatowe, gminne i krajowy. Nie sądzę, żeby ktokolwiek wyszedł z tego bez szwanku. W planowanym budżecie Wągrowca też będą cięcia. Jeszcze tydzień temu najbardziej rzucającym się w oczy cięciem było obniżenie wskaźników potrzebnych do obliczania dodatków mieszkaniowych. To by znaczyło, że każdy potrzebujący, a także (co stwierdzili urzędnicy - to nie są moje słowa) oszuści dostaną po 30 - 40 złotych dodatku mniej. Burmistrz w końcu zrezygnował i przekazał projekt tej uchwały do ponownej analizy. Jeżeli ktokolwiek spodziewa się, że będzie w przyszłorocznym budżecie Wągrowca miejsce na jakieś spektakularne inwestycje - myli się. Z domowymi budżetami jest podobnie. Przynajmniej jeśli chodzi o portfele zwykłych ludzi, takich ani to bogatych, ani biednych. No bo kto na przykład w ciągu ostatnich dwóch lat nie zrezygnował z wymarzonych wakacji w ciepłych krajach? Kto nie cierpiał choćby przez kilkanaście dni bezrobocia, zastanawiając się czy w akcie desperacji nie podjąć chociażby pracy obwoźnego sprzedawcy? I tak dalej, takich przykładów można by wymienić całe mnóstwo. Na koniec powiem jedno: nie przejmujmy się. W końcu niejedno już w życiu przetrwaliśmy. „Ciekawe czasy”, o których wspomniałem na początku, to - patrząc historycznie - nic nowego. Tak więc i teraz poradzimy sobie. Po każdym przypływie jest odpływ.
|
Komentarze