| Inwigilacji internetu mówię: spoko |
|
| czwartek, 26 stycznia 2012 15:00 |
![]() W związku z podpisywanym przez różne kraje porozumieniem ACTA i atakiem hakerów na różne strony oraz przede wszystkim dlatego, że na każdym portalu społecznościowym niemal wszyscy moi znajomi często bezmyślnie wklejają odezwy do narodu w stylu „nie dla ACTA”, proponuję żebyśmy zajęli się pozytywnymi stronami porozumienia. O nich w zasadzie się nie mówi.
Obecnie wchodzisz do Internetu, na swoje ulubione forum, a tam ktoś wpisał, że jesteś głupi, albo gorsze epitety.
Denerwujesz się i zawiadamiasz policję. Żmudne śledztwo wykazuje, że to twój sąsiad ci naubliżał. I co? I nic. Przeciw czemu protestują przeciwnicy ACTA? Przed ograniczaniem swobody wymiany plików filmowych, zdjęciowych, muzycznych i tekstowych. Porozumienie spowoduje, że nie będzie już można, jak teraz, ściągnąć na swój twardy dysk filmu dwa dni po premierze kinowej lub nawet przed nią. W Internecie nie będzie całej płyty w chwili, gdy gwiazdor obwieszcza jej ukończenie. Skończy się kradzież dóbr intelektualnych. Ostatnia, najważniejsza sprawa. Mam nadzieję, że ACTA będzie pomagało mi, jako przeciętnemu obywatelowi, zadbać o bezpieczeństwo. W końcu może uda się ograniczyć włamania do kont bankowych i kradzieże pieniędzy. Może uda się zapobiec takim mordercom jak Anders Brejvik, który zanim wycelował broń w pierwszą ofiarę, publikował w Necie swoje teksty obrazujące jego pogląd na świat i przy pomocy globalnej sieci kupował poszczególne składniki bomby. Inna sprawa, że im mniej wolności w sieci, to tym większy strach np. pedofilów. Dlaczego o tym się nie mówi? Jeżeli ACTA ma mnie obronić przed tego rodzaju zagrożeniami - jestem za i niech mnie internetowi włamywacze cmokną gdzie chcą. Ostatnia sprawa, którą ma bronić ACTA, według mnie, to ciągłość władzy. Jak wiemy, z prasowych relacji z krajów arabskich, to właśnie internet był miejscem gdzie zwoływali się rewolucjoniści. W wyniku takich akcji niejedna władza upadła, mimo ładnych kilkudziesięciu lat istnienia. Nie dziwi mnie fakt, że Europa chce przed tym się bronić, a przynajmniej wiedzieć, kto co robi w wirtualnej sieci. Ja wolę demokrację współczesną i zupełną kontrolę od wzburzonej anarchii, która do niczego dobrego nie doprowadzi. Tak więc zamiast wklejać bezmyślnie hakerskie życzenia co do internetowej wolności, lepiej przemyśleć wszystko, bo może się okazać, że przez własną bezmyślność sami sobie zrobimy krzywdę. |
































Komentarze
Czyz w demokrakc!ji nie sa Najwazniejsze
Tfu! - za przeproszeniem.
"W końcu może uda się ograniczyć włamania do kont bankowych i kradzieże pieniędzy."
A to niby w jaki sposób? Myślenie życzeniowe przerośniętego dziecka wynikające z nieświadomej naiwności.
Głupoty w całej rozciągłości... Nawet nie chce się komentować.
W marcu 2010 r podobny proces wygrałem-pracownik,które go zwolniłem mścił się w internecie. Cała procedura-mozolna i długa.Haker namierza to w 3 min... O ile prościej bedzie z Acta?.
Mogę podać adres mojego prześladowcy netowego do wiadomości publicznej tak , jak on obraża mnie i szkaluje myśląć,że nikomu nie będzie chciało się biegać na policję!To jest fair. Teraz prześladowca myśli,że wszystko może.Acta wprowadza równouprawnieni e.
Chcesz wiedzieć kim jestem? Śmiało zapytaj, odpowiem Ci! Wezwij policję ;]