| Zepsuty wehikuł czasu |
|
| czwartek, 12 stycznia 2012 13:09 |
Pewnie Herbert George Wells, który dokładnie 117 lat temu napisał był książkę na temat podróży w czasie, nie przypuszczał, że już w XXI wieku w pewnym wielkopolskim miasteczku jego fantazje z gatunku science fiction staną się jak najbardziej realne. Cóż, bywa że życie wyprzedza wizje literatów, nawet jeśli snują je oni całkiem na trzeźwo.Nowy rok rozpoczął się u nas z dwudziestominutowym opóźnieniem, o czym świadczyły race, wystrzelone już o godz. 00.20 na przyjeziornej plaży (jeśli taką obsuwę uznamy za dobową regułę, okaże się, że w ciągu stulecia jesteśmy do tyłu prawie dwa lata). Furda jednak fajerwerki: odnoszę wrażenie, że całe nasze wesołe miasteczko jest dość mocno opóźnione w rozwoju. Widzę to sam, peregrynując służbowo po całej północno-zachodniej Polsce, jak i czytając różne wpisy w Internecie, zamieszczane tam przez - cytuję jednego z miłośników obecnie nam panujących - „sflustrowanych” malkontentów. Wągrowiec, rządzony przez arogancką ekipę, realizującą wybitnie antyrodzinną politykę (podatki lokalne, opłaty i kuchnie przedszkolne, kosztowny aquapark - wymieniać dalej?), staje się miastem mentalnych i metrykalnych emerytów; niekoniecznie już - jak dawniej mawiano - także i stojących zegarów. Te ostatnie wymieniono na nowe na peronach wągrowieckiej stacji; tylko po co, skoro zdecydowana większość młodych chciałaby tam wsiąść - na zawsze - do pociągu byle jakiego, szukając gdzie indziej lepszego życia? Smutne to, takoż i dlatego, że gros z wylewających hektolitry żółci przy domowym kompie nie zamierza kiwnąć palcem, by wstać od biurka i zrobić choć mały krok w kierunku zmiany takiego stanu rzeczy. Samo opróżnienie kubła pomyj z anonimowego wiadra daje tylko chwilową ulgę; potem można śmiało wrócić do ulubionego narzekania. Tymczasem czas ucieka: u mistrza Wellsa pruł on całe wieki do przodu, zaś nad Wełną i Nielbą - jak zwykle cofa się, i to wstecz. Nawet nowo otwarty klub muzyczny, który swą nazwę wziął pewnie od szlagieru grupy Dżem niźli od, pisanego w antyortograficznej, internetowej manierze przez „v”, dzieła wiktoriańskiego pisarza, nie jest w stanie tego zatrzymać. Wągrowiecka maszyna definitywnie się zepsuła, a żaden z zegarmistrzów - decydentów nie umie jej już naprawić. Zresztą - jak głosi stare powiedzenie - nie daje się tępej małpie delikatnego mechanizmu czasomierza, bo bananem będzie go nakręcać. |


Pewnie Herbert George Wells, który dokładnie 117 lat temu napisał był książkę na temat podróży w czasie, nie przypuszczał, że już w XXI wieku w pewnym wielkopolskim miasteczku jego fantazje z gatunku science fiction staną się jak najbardziej realne. Cóż, bywa że życie wyprzedza wizje literatów, nawet jeśli snują je oni całkiem na trzeźwo.



























