| Wodny Smok kontra Analog |
|
| czwartek, 26 stycznia 2012 15:01 |
![]() W poniedziałek zaczął się nowy chiński rok - Wodnego Smoka. Warto to wiedzieć, skoro właśnie spełniają się przepowiednie naszych prababek, które już sto lat temu z hakiem przepowiadały, że „Żółta Rasa zaleje świat”. Dziś widzimy, że tak właśnie się dzieje. Prawie każdy klamot kuchenno-elektroniczny, kawał ciucha czy choćby zupka w proszku, mają azjatyckie korzenie. Dla spełnienia prababcinych proroctw nie potrzeba wcale armii tych ruchliwych ludzi(ków). Zamiast czołgów i wyrzutni wystarczą układy scalone oraz banknoty - pekińskie juany.
Rok Wodnego Smoka, według starożytnej nauki feng shui, będzie czasem transformacji i „nowych początków”, zmian gospodarczych i politycznych. Na świecie nie będzie jednak spokoju: nie obędzie się bez konfliktów, wrogości i przemocy. Będziemy świadkami spektakularnych sukcesów i ogromnych porażek. Możemy oczekiwać niespodziewanych zmian, a także różnego rodzaju skandali, ponoć i o charakterze pościelowym. Na rozpoczęcie nowych projektów najlepsza ma być wiosna. Nie wiem, jak to będzie u nas, ale odnoszę wrażenie, że w naszym grajdołku, zamiast z Wodnym Smokiem, mamy do czynienia raczej ze Smokiem Analogiem: anachronicznym stworem z telewizyjnej reklamówki, mającej zachęcić ludność do wymiany owych TV-pudeł. Ten jurajski gad sprawił, że sam uwierzyłem w to, co napisałem dwa tygodnie temu o zepsutym wehikule czasu. Ta maszyna, 20 lat po upadku minionego systemu, chyba nie przypadkiem właśnie w poniedziałek przeniosła nas w prawymiar. Pod pomnikiem żołnierzy radzieckich, wraz z konsulem radzieckim (ups! - rosyjskim) hołdy krasnoarmiejcom złożyli: naczelnik (pst! - burmistrz) miasta wraz z I sekretarzem Komitetu Miejskiego (co ja piszę - wicespikerem miejskiego parlamentu). Towarzyszyła im oczywiście młódź szkolna, którą wschodni dyplomata pouczył, że bierze udział w „małej lekcji historii”. Po powrocie do szkoły owa dziatwa może już odkurzać stare podręczniki, w których o takim „wyzwoleniu” pisano tak jak i o odwiecznej przyjaźni polsko-radzieckiej, Leninie itp. idolach miejskich VIP-ów. Coś czuję, że ten, żółty raczej rok może okazać się naprawdę przełomowy, przynosząc - jak twierdzi filozofka Katarzyna Devraj - nową energię i nowy początek. Póki co musimy jeszcze posłuchać, jak miejscowy prehistoryczny zwierz gra na nosie mieszkańcom owo ironiczne: „pstryk, pstryk, pstryk, ram tam tam...” |































