| Z łapy do japy |
|
| czwartek, 09 lutego 2012 13:37 |
![]() Mróz trzyma się mocno - i wcale nie mam tu na myśli zacnego komendanta Straży Miejskiej, który w ratuszowym castingu, spośród ponad trzech tuzinów chętnych, wybiera teraz kandydata na kolejnego mundurowego. Ujemna temperatura to w wągrowieckich warunkach prawdziwy kataklizm. Słupek rtęci grubo poniżej zera zepsuł rury na rogu Kościuszki - Jeżyka, gdzie dzielni poszukiwacze awarii pozostawili dziurę wielkości krateru wulkanicznego (swobodnie zmieści się w niej mały fiat). We wtorkowy wieczór lokatorzy bloków przy ul. Reja mogli zaś zamarznąć z zimna, bo i tu Królowa Śniegu pogmerała przy kaloryferach, a koparka ładnych parę godzin szukała miejsca, gdzie ta okrutna władczyni sprawiła psikusa żądnym ciepła mieszkańcom.
Ochłodzenie na linii urząd - mieszkańcy to z kolei żadne novum. Taki stan pogody trwa przecież od lat i to bez względu na porę roku. Coś mi się jednak zdaje, że mimo zimowej aury temperatura jednak wzrośnie, a to za sprawą rodziców przedszkolaków, których władza kolejny raz kopnęła w portfel. Teraz przyjdzie im zabulić więcej za jedzenie serwowane przez swojską odmianę KFC z Rynku. Wszak ekipa mera Jakubowego Grodu traktuje wągrowieckie dzieciaki jak zbędny balast, ciągnący na dno miejski budżet, więc zaserwuje im teraz na żywo wcale nie filmowe „Uciekające kurczaki” . Kiedy patrzę na ludzi, którzy olewają nawet własne zapewnienia (choćby o zorganizowaniu zebrań w przedszkolach w sprawie owych kuchennych rewolucji), ma się ochotę krzyknąć niczym bawiący się w chowanego przedszkolacy: „pomylone gary!”. A przecież nie o kuchenne kotły tu chodzi, tylko o tych, których - oby ostatnia - kadencja okazuje się istną tragikomedią pomyłek. Można by machnąć ręką na te sprawy i po prostu dać szansę nowym karmicielom naszych pociech, o co warto nawet zaapelować. Ale co na chłodne dni? Chyba tylko gorące filmy z bogatego repertuaru MDK, które ponoć rozgrzeją nawet najbardziej oziębłych. PS. Najbardziej wytrwali Czytelnicy mojej dłubaniny uznali, że w poprzednim tekście przyrównałem ponoć burmistrza do prehistorycznego gada. Hmm, czego to ludzie nie wymyślą. Nie jestem przecież świętym Jerzym, który lancą wypędził z miasta smoka (niekoniecznie telewizyjnego Analoga). Zgadzam się jednak z konkluzją aktora Chudeckiego z telewizyjnej reklamówki, którą śmiało można przy przeflancować na nasz swojski grunt: „to już nie smoka epoka”. |































