| Debiut w wodach aquaparku |
|
| środa, 09 lutego 2011 14:04 |
Wybrałam się w ubiegłym tygodniu z niewielką grupą seniorek na rozeznanie wód w nowej miejskiej budowli. Znałam rozkład wnętrza z „dnia otwartego” w październiku, kiedy tu i ówdzie zwisały z sufitu kable, a pod nogami wystawały nierówności jeszcze nie do końca wylanych posadzek. A teraz? Już samo wejście wydało mi się imponujące. W kasie witały nas uśmiechnięte buzie niezwykle sympatycznych i życzliwych pań. Po prostu pełna kultura! Podobne odczucia miałam przy kontaktach z ratownikami i osobami z obsługi. Tak trzymać!
Miła niespodzianka czekała nas po skierowaniu do przebieralni. Okazało się bowiem, że są oddzielne dla pań i panów, a przecież nie na wszystkich pływalniach udało się tak to zorganizować. Może tylko warto by jeszcze wyposażyć kabiny przebieralni w jakieś ławeczki, bo choć są tam wieszaki, to dość niewygodnie żonglować rzeczami, mając pod nogami mokre kafelki. Jak przystało na starsze panie, pierwszy kontakt z wodami aquaparku rozpoczęłyśmy oczywiście od basenu rekreacyjnego. No, no! Jak tu się zmieniło od października. Trochę zaskoczył mnie wystrój wokół basenu. Czyżby to ta reklamowana plaża hawajska?... Rzecz gustu! O gustach podobno się nie dyskutuje. W każdym razie, kiedy znalazłyśmy się w tej scenerii, była godzina dwudziesta, a w wodzie jeszcze dużo osób! Na początku zdawało mi się, że jest trochę chłodno, szybko jednak przestało mieć to jakiekolwiek znaczenie. Zaliczyłyśmy oczywiście jacuzzi i różne atrakcje znajdujące się na basenie. Jak to się zwykło mówić, było super! Wyznaczony czas w wodzie mijał niezwykle szybko, aż żal było wychodzić. Pewnie przydałoby się, aby w ramach należnej opłaty, emerytom dokładać kilka minut dodatkowych - na poczet nieco „zwolnionych obrotów”. Aby ochłonąć po kąpieli, udałyśmy się na piętro do kawiarni, skąd można obserwować zarówno basen rekreacyjny, jak i sportowy, a także wchodzących po schodach do zjeżdżania rurą i wypływających z niej. Ta rura, to ci dopiero zabawa! Na wszelki wypadek informuję, że ani mnie, ani moim koleżankom nie przyszło do głowy skorzystanie z tej atrakcji. Obserwując co dzieje się pod nami i popijając smaczną herbatę, wspominałyśmy wspólnie spędzane godziny w Termach Podhalańskich w Szaflarach koło Białego Dunajca, które w ostatnich latach dość regularnie odwiedzali wągrowieccy emeryci. Woda ma tam temperaturę ciała i nawet niewielki deszcz nie odstrasza od pluskania się na basenie otwartym, skąd rozpościera się wspaniały widok na Giewont. W sumie stwierdziłyśmy jednak, że chociaż nasz aquapark to nie termy u podnóża Tatr, to przecież mamy tu wiele zbliżonych atrakcji. Na dodatek bliziutko do domu i nawet w środku zimy możemy przychodzić masować biczami wodnymi nasze sfatygowane przez czas kręgosłupy. Postanowiłyśmy w związku z tym, że będziemy się spotykać tutaj w miarę systematycznie. A że uparte baby jesteśmy, to myślę, że słowa dotrzymamy. Szczerze namawiam też inne wągrowieckie seniorki i seniorów do korzystania z atrakcji naszego aquaparku! Myślę, że młodych chyba jakoś specjalnie zachęcać nie trzeba? |






























