| Za czym kolejka stoi? |
|
| środa, 02 marca 2011 12:08 |
Instytut Pamięci Narodowej wydał edukacyjną grę planszową , o wymownej nazwie „Kolejka”. Jak zakłada wydawca, gra ma uczyć najmłodszych historii gospodarczej PRL, zaś starszym przypominać czasy, kiedy to w sklepach stały tylko puste regały.Nie miałam jeszcze okazji zapoznać się osobiście z reklamowaną niemal na całym świecie i testowaną ponoć na wszelkie sposoby grą, której promocja odbyła się 5 lutego. Prawdę mówiąc, zainteresowała mnie ona nie z powodów historycznych, ale bardziej z babskiej ciekawości. I wyznać muszę, że po przeczytaniu opisu, mam bardzo mieszane uczucia. Nie dziwię się też, że popularny amerykański serwis „The Huffington Post” zadał pytanie „Czy to jest najnudniejsza gra, jaka kiedykolwiek powstała?” Bo czy to możliwe, by współczesne dzieci zainteresowała zabawa planszowa, zabierająca je w świat, w którym trzeba szukać sklepu, gdzie akurat dowieziono towar o jakiejś absurdalnej nazwie „Przemysławka”? Równie chybiony wydaje mi się pomysł zainteresowania grą dorosłych. Jedni bowiem wspominają tamte czasy z obrzydzeniem, a inni z nutką melancholii. Myślę, że jednak żadna gra planszowa nie jest w stanie oddać tego, co w tamtych kolejkach było szczególnie charakterystyczne. Bo choć niewątpliwie był to przejaw zniewolenia, to przecież byliśmy jakoś bardzo przyzwyczajeni do tego, że aby dostać, trzeba stać. I stało się! Czy ktoś się wtedy zastanawiał, że niepotrzebnie traci czas? Wątpię! Warto zauważyć, że jakkolwiek polskie kolejki przed sklepami się skończyły, to są miejsca, gdzie zjawisko pod tytułem „kolejka” dalej istnieje. I nie chodzi mi bynajmniej o kolejkę po bilet wstępu do Muzeum Techniki w Warszawie, czy wjazd kolejką linową na „Kasprowy”. To są akurat przykłady na sytuacje nijako oczywiste i przyjmowane raczej ze zrozumieniem, bez negatywnych emocji. W nastroju przypominają mi jednak trochę te sprzed sklepów z końca lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Swoiste godzenie się na zastaną sytuację. Tyle tylko, że tu jak poczekamy, to się na pewno doczekamy! Bywają jednak współczesne kolejki, w których może człowieka szlak trafić. Zdarzają się one w miejscach, gdzie ewidentnie tracimy czas, bo na przykład nikogo nie obchodzi, że można klientów obsługiwać sprawnie i szybko. Przykłady z tego gatunku mamy również na naszym wągrowieckim podwórku. Niby już nieco opanowano kolejki w PKO przy ulicy Jeżyka, gdzie długo warto było zabierać ze sobą kanapki i coś do picia. Kto zaś chce zobaczyć, jak długo można stać z wpłatą do kasy, niech zajrzy ostatniego dnia miesiąca do PZU Życie przy ulicy Lipowej. Byłam tam w miniony poniedziałek. Kiedy dochodziłam do siedziby tej instytucji, zaskoczyła mnie stojąca przed wejściem, zupełnie pokaźna - jak na nasze czasy - grupa oczekujących. Okazało się, że skromny metraż pawiloniku nie mieści wszystkich zainteresowanych regulowaniem należności, dlatego część osób czeka na dworze, co akurat w mroźny dzień trudno można do przyjemności zaliczyć. Kiedy już po prawie godzinnym oczekiwaniu byłam obsługiwana, sympatyczna pani kasjerka z uśmiechem wyjaśniła mi, że tak jest co miesiąc. „Gdyby pani przyszła przed niedzielą lub jutro, to tak by nie było!” Brawo! A ja pamiętam, że swego czasu, w tymże PZU, gdy była taka potrzeba, wpłaty przyjmowały dwie osoby. Może warto by do tego zwyczaju wrócić! Może w ogóle warto by wrócić do hasła: „Nasz klient , nasz pan!”. Póki co, nie każdy ma konto internetowe, z którego może robić przelewy w domu. Może po prostu warto zadbać, by kolejki - jeżeli już być muszą - były mniej uciążliwe? |


Instytut Pamięci Narodowej wydał edukacyjną grę planszową , o wymownej nazwie „Kolejka”. Jak zakłada wydawca, gra ma uczyć najmłodszych historii gospodarczej PRL, zaś starszym przypominać czasy, kiedy to w sklepach stały tylko puste regały.



























