| Cicho, jak na cmentarzu |
|
| czwartek, 04 listopada 2010 12:08 |
![]() Podobno Cyganie w dzień Wszystkich Świętych czczą swoich zmarłych poprzez urządzanie na ich grobach uczt ze śpiewem i jedzeniem. Choć taki zwyczaj dla katolików wydaje się nie do przyjęcia, to czasami zastanawiam się, czy my przypadkiem nie idziemy w podobnym kierunku?
Cmentarze przez długie lata kojarzyły mi się z ciszą, przerywaną jedynie świergotem ptaków, a czasami krakaniem wron. Tylko w czasie pogrzebów ciszę tę wypełniały szlochy bliskich, modlitwy oraz często dość zawodzący śpiew uczestników ostatniego pożegnania. Rytuał ten był podobny na cmentarzach katolickich w różnych miejscowościach. Tradycyjne pochówki miały jednak wtedy inny wymiar, bo pożegnania trwały znacznie dłużej niż obecnie. Dziś już chyba tylko osoby w starszym wieku pamiętają „puste noce” w domu zmarłego, które miały pomóc mu przejść na tamten świat. Śmierć była wtedy jakby wyraźniej częścią życia, a cisza cmentarna uczyła wobec niej pokory i jednocześnie szacunku dla tych, co odeszli. Czasy, w których żyjemy, nie najlepiej nadają się do wyciszenia i zadumy. Wieczny pośpiech i gonitwa Bóg wie za czym zmieniły też obyczaje żegnania zmarłych. Wszystko dzieje się w jakimś pośpiechu, trochę tak jakbyśmy chcieli odsuwać od siebie świadomość, że śmierć naprawdę istnieje. W pewnym sensie dawne pożegnania rekompensują domy pogrzebowe, ale wydaje mi się, że tylko „w pewnym sensie”. Pogrzeby mogą być takie jak kto sobie zażyczy i uzgodni z odpowiednim zakładem realizującym te uroczystości. Możemy, w zależności od upodobań lub woli zmarłego, żegnać najbliższych „Lacrimosą” z „Requiem Mozarta” lub jakąś rzewną piosenką Eleni. Już chyba nikogo nie dziwi, że podczas pogrzebów nad cmentarzami unoszą się niekiedy dość dziwne pieśni i piosenki, jak na taką uroczystość. Nie ma to już wiele wspólnego z tradycją, ale taka moda! No, ale podobno o gustach się nie dyskutuje. Pewnie nietaktem byłoby w ogóle sprawę bliżej rozważać, biorąc pod uwagę miejsce jakiego dotyczy. Na nasze cmentarze trafiły też inne, dla mnie osobiście dość dziwne obyczaje i - jak sądzę - zakłócające ciszę tych miejsc. Otóż w okresie Bożego Narodzenia zaczęto montować na grobach pozytywki z kolędami. Pewnego zimowego dnia okrutnie mnie taka pozytywka wystraszyła. W pobliżu żadnego żywego ducha, a tu nagle słyszę jakieś głosy, bo akurat owa pozytywka zaczęła swoje odtwarzanie. Brrryyyy! Zaś najgłupszym i najmniej godnym zwyczajem wydaje mi się używanie wśród grobów komórek! Choć mogłoby się zdawać, że tylko jakiś palant wpadnie na taki pomysł, to - niestety - nie jest wcale to tak rzadki widok. Najgorzej bywa wtedy, kiedy taki pan, czy pani, nie zważając na miejsce, używają sobie ile wlezie. Ostatnio stojąc między grobami słyszałam jak odebrał komórkę niezwykle głośny osobnik i krzyczał wprost do tego urządzenia: „Halo! K...a, czego chcesz? Na cmentarzu, k..a, jestem...” Tak sobie myślę, że chyba coś niedobrego stało się z naszymi tradycyjnymi zwyczajami cmentarnymi. Czyżby powoli zanikał należny w naszej kulturze szacunek dla zmarłych? Dokąd zmierzamy? |































